Aktualności

Po podziale na grupy w trzeciej lidze emocji nie zabraknie w górze i na dole tabeli

Rozgrywki09.04.2021 
Pierwszy raz w historii trzeciej ligi (w dwóch grupach) po rundzie jesiennej zespoły zostały podzielone na grupę mistrzowską i spadkową. – Rozgrywki stały się bardziej atrakcyjne. Jest większa szansa odrobić straty do lidera – uważa Paweł Adamczak, prezes Świtu Szczecin, który chciałby awansować. – Emocji nie zabraknie do samego końca, bo właściwie wszyscy bronią się przed spadkiem – mówi Dominik Tomczak, trener walczącego o utrzymanie KS Kutno.

Zeszłoroczna pandemia koronawirusa sprawiła, że rozgrywki w trzeciej lidze zostały zakończone już po pierwszej rundzie. W efekcie nikt nie spadł, ale dołączyły zespoły z czwartych lig (po cztery do każdej grupy). To sprawiło, że liczba drużyn na tym poziomie urosła aż do 22. Dotyczy to grupy I i grupy II. Każdy z zespołów czekałoby rozegranie 42 spotkań. To nie tylko zwiększyłoby koszty zespołów np. wyjazdów czy większej kadry, by podołać trudom sezonu. Przy takiej dużej liczbie meczów i pandemii koronawirusa, która nie słabnie, istnieje ryzyko, że rozgrywki zostaną zawieszone. Jeśli spotkań będzie mniej i nawet liga zostałaby zawieszona, to można będzie ją dokończyć później.

Z tych powodów regionalne związki prowadzące rozgrywki trzeciej ligi postanowiły podzielić po pierwszej rundzie zespoły na grupę mistrzowską i spadkową. W tej pierwszej gra osiem zespołów (systemem każdy z każdym mecz i rewanż), a w drugiej 14 (każdy z każdym, ale tylko jedno spotkanie). W efekcie zamiast 42. kolejek drużyny w grupie mistrzowskiej rozegrają 35 spotkań, a w grupie spadkowej 34.



Atrakcyjna grupa mistrzowska

Świt Skolwin występuje w grupie II trzeciej ligi obejmującej województwa zachodniopomorskie, pomorskie, kujawsko-pomorskie i wielkopolskie. Po pierwszej części sezonu zajmuje drugie miejsce z pięcioma punktami straty do Raduni Stężyca. Prezes Adamczak chwali pomysł podziału ligi. – Najpierw dla sporej liczby zespołów był duży dreszczyk emocji, by znaleźć się w grupie mistrzowskiej – zauważa prezes Świtu. – Nam się to udało i teraz możemy sprawdzić się w meczach z najlepszymi zespołami. To z jednej strony stwarza okazję, by dogonić lidera. Łatwiej zgubić punkty, gdy gra się co tydzień z mocnymi drużynami niż słabymi. Przy takiej dużej liczbie zespołów są spore dysproporcje w umiejętnościach zespołów. Kto okaże się najlepszy w grupie mistrzowskiej, potwierdzi, że awans się należał – przyznaje.

Prezes Świtu ma jeszcze jeden pomysł, by uatrakcyjnić trzecią ligę. Proponuje, by zespoły z drugich miejsc z czterech grup rozegrały między sobą baraż o awans. – W opinii wielu osób ze środowiska piłkarskiego najtrudniej jest właśnie wyjść z trzeciej ligi. My już od pięciu lat próbujmy to zrobić i choć co roku mamy dzięki sponsorom większy budżet, to się nie udaje – mówi Adamczak. – Taki turniej barażowy pokazałby też jak silne są poszczególne grupy trzeciej ligi. Mecze na przykład z Polonią Bytom czy Ruchem Chorzów byłyby też atrakcyjne dla kibiców – twierdzi.

Sebastian Letniowski, trener lidera grupy II Raduni Stężyca, jest zwolennikiem tradycyjnej formuły rozgrywek, ale przyznaje, że przy takiej liczbie zespołów, podział na grupę mistrzowską i spadkową, był właściwym wyjściem. Zgadza się z też pomysłem prezesa Świtu, że baraż dla wicemistrzów grup byłby dobrym rozwiązaniem.



- Na pewno poziom meczów w grupie mistrzowskiej będzie wyższy i bardziej atrakcyjny dla kibiców. Szkoda tylko, że nie mogą oglądać spotkań na żywo. Mam tylko obawy, czy trener zespołu, który już zapewnił sobie utrzymanie, a nie ma szans na awans, będzie wystawiał najmocniejszy skład – zastanawia się Letniowski. – Nie obawiam się rywalizacji. Do tej pory w 22. kolejkach straciliśmy tylko osiem punktów. Zależało nam, by być na pierwszym miejscu, żeby nie powtórzyła się sytuacja z poprzedniego sezonu, kiedy rozgrywki zakończono wcześniej i awansował KKS Kalisz. Powtarzam zawodnikom, że jeśli chcemy wejść do drugiej ligi, to musimy pilnować pozycji lidera, czyli po prostu wszystko wygrywać. I często nam to wychodzi – zaznacza.

Emocje w walce o utrzymanie

W grupie spadkowej grupy I i II występuje po 14 drużyn. Degradację czeka na pewno siedem. Liczba spadkowiczów wzrośnie o tyle, ile spadnie klubów z drugiej ligi i trzeba będzie zrobić dla nich miejsce. W najbardziej pesymistycznym wariancie tych drużyn może być nawet 11. Do grupy II mogą np. spaść Lech II Poznań, Błękitni Stargard, Olimpia Grudziądz i Bytovia, które są w dolnej części tabeli drugiej ligi. Degradacją do grupy pierwszej zagrożone są Olimpia Elbląg, Znicz Pruszków i Pogoń Siedlce.

- Popieramy tę reformę, choćby z względów zdrowotnych i bezpieczeństwa. W sytuacji covidowej lepiej mieć do rozegrania mniej spotkań, by w razie „twardego lockdownu” być bliżej końca sezonu. Mniej kolejek to też szansa, że jeśli dojdzie do czasowego zawieszenia, będzie można później dokończyć rozgrywki – uważa trener KS Kutno. – Jeśli mielibyśmy rozegrać 42 spotkania w lidze, a do tego sparingi i mecze w Pucharze Polski, to dawka jak w lidze angielskiej. Zawodnicy nie są na tyle wytrenowani, to półzawodowcy, którzy chodzą do pracy, by podołać wyzwaniu. To byłoby za duże obciążenie do organizmów – dodaje.

Trener beniaminka trzeciej ligi przyznaje, że utrzymanie w tym sezonie będzie dużym wzywaniem. Na razie jego KS Kutno jest na bezpiecznym miejscu (dziesiątym), ale… - Walka i emocje będą do samego końca. Z zespołami z czołówki jest o tyle łatwiej, że chcą grać w piłkę i liczy się taktyka. W grupie spadkowej najważniejsza będzie ambicja, mecze będą bardziej siłowe, a wygra drużyna, która lepiej przystosuje się do boisk, które czasem nie są wysokiej jakości. Utrzymanie będzie dla nas wielkim sukcesem – zaznacza Tomczak.



Bogdanowi Jóźwiakowi, trenerowi Ursusa Warszawa podobają się główne założenia reformy, ale ma też swoje pomysły. Twierdzi, że teraz zbyt dużo drużyn zostanie zdegradowanych. – Można było podzielić to na dwa lata, bo z ligi może spaść nawet dziesięć zespołów. Tak, żeby w jednym sezonie pięć, w drugim kolejne pięć plus oczywiście liczba spadkowiczów powiększona o drużyny, które nie utrzymają się w drugiej lidze, a należą do naszego makroregionu – mówi Jóźwiak. – Teraz wiele zależy od terminarza. Jeśli na przykład teraz zagram z zespołem, który jeszcze ma szanse uniknąć spadku, to mecz będzie trudny. Za miesiąc ta sama drużyna może być już zdegradowana i zacznie wpuszczać młodzież, by nabierali doświadczenia lub da pograć rezerwowym. Wtedy dla mojego rywala w walce o utrzymanie będzie łatwiejszą przeszkodą – twierdzi.

Po 22. kolejkach Ursus zajmuje miejsca spadkowe. Do bezpiecznej strefy traci dwa punkty, choć musi się liczyć z tym, że liczba spadkowiczów może być większa. – Mamy duże szanse na utrzymanie, ale nie możemy przegrywać u siebie jak to było z Pelikanem Łowicz czy Lechią Tomaszów. Niewiele nam brakuje do z drużyn, które są nad strefą spadkową – podkreśla trener Jóźwiak.

Andrzej Klemba

Fot. Cyfrasport/KS Kutno

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności