Aktualności

Spokojnie i bez presji – plan Mirosława Hajdy na awans Motoru Lublin do drugiej ligi

Rozgrywki09.01.2020 
Motor szósty sezon próbuje wydostać się z trzeciej ligi. – W Lublinie środowisko jest spragnione piłki nożnej nawet na wyższym poziomie niż druga liga. Tym bardziej, że klub ma nowoczesny stadion, na którym były rozgrywane mecze rangi młodzieżowych mistrzostw Europy czy świata. Mam na tyle mocny zespół, że stać nas, by w końcu awansować – twierdzi Mirosław Hajdo, trener Motoru.

Ma pan w dorobku awans z Kolejarzem Stróże do drugiej ligi, a z Garbarnią Kraków drogę z trzeciej ligi na zaplecze ekstraklasy. Teraz w tym celu ściągnęli pana do Motoru Lublin?

Nie ma recepty, by sama osoba trenera była w stanie zapewnić awans. Może będzie mi o tyle łatwiej, że trochę doświadczenia przez te około 20 lat pracy szkoleniowej zebrałem. Trzecia liga to najbardziej „parszywe” rozgrywki, jeśli chodzi o możliwość awansu. Doskonale ją znam, bo przecież sam z Garbarnią trochę się w niej męczyłem. Wtedy było jeszcze o tyle trudniej, że w sezonie 2015/2016 o awansie decydował baraż. A my przegraliśmy z Wartą Poznań gorszym bilansem bramkowym. Teraz jest trochę lepiej, ale wciąż do drugiej ligi wchodzi tylko pierwszy zespół, a drugi już się zupełnie nie liczy. Po rundzie jesiennej jesteśmy na dobrej pozycji wyjściowej. Trzeba zrobić wszystko, by w końcu zadowolić kibiców.

Motor szósty sezon próbuje uciec z tej ligi. Lepsze były zespoły z Rzeszowa, Krakowa, a kiedy w 2016 roku wygrał grupę, to w barażach mocniejsza okazała się Olimpia Elbląg. Nie boli to działaczy i kibiców Motoru?

Na pewno boli, ale ja nie jestem od tego w tym klubie, by patrzeć w przeszłość. Oczekiwania w Motorze były i są duże. W Lublinie jest nowy stadion, najładniejszy na ścianie wschodniej obok obiektu Jagiellonii Białystok. Rozgrywane tu były mecze rangi młodzieżowych mistrzostw Europy czy świata. To pokazuje, że środowisko jest spragnione piłki nożnej nawet na wyższym poziomie niż druga liga.

A więc awans w tym sezonie to konieczność?

Kiedy rozmawiałem z działaczami Motoru, nie padło takie ultimatum. Te kilka lat niepowodzeń chyba sprawiło, że rozumieją, jaki jest sport. Z drugiej strony wiedziałem też po co tu przychodzę. Muszę zrobić konkretną robotę, ale staram się nie wywierać presji na zawodnikach. Mam na tyle mocny zespół, że stać nas na to, by w tej lidze wygrać z każdym. Jednak im ciszej będzie się o tym mówiło, tym dalej zajdziemy.

Potrafił pan awansować ze wspomnianymi Kolejarzem czy Garbarnią, ale też utrzymać w ekstraklasie Cracovię w sezonie 2013/2014, czy rok wcześniej Sandecję Nowy Sącz w pierwszej lidze. Jest pan trenerem od zadań specjalnych?

Taka była moja rola: raz trzeba było walczyć o awans, raz o utrzymanie. Co mogę zaoferować takim drużynom? Spokój, doświadczenie i sposób pracy z poszczególnymi zawodnikami. Razem ze sztabem szkoleniowym wiemy, jak podchodzić mentalnie do każdego spotkania. To na pewno pomaga i przekłada się na wyniki. Tyle tylko, że nie zawsze ta sama metoda działa na różne drużyny. Właściwie to w każdym klubie inaczej trzeba oddziaływać na zawodników. Staram się dobierać piłkarzy nie tylko ze względu na umiejętności, ale także pod kątem mentalnym. Chcę mieć zawodników, którzy będą robili to, czego od nich oczekuję i będą mocno zaangażowani. By nie mieli wątpliwości, że to, co sztab szkoleniowy proponuje, jest właściwe.

Na razie w grupie czwartej trzeciej ligi sytuacja wygląda tak, że co najmniej cztery drużyny chcą awansować. Rezerwy Korony Kielce, Hutnik Kraków i Motor mają po 33 punkty, a Wólczanka Wólka Pełkińska tylko jeden mniej…

Nikt broni nie złoży, a tych chętnych zespołów jest chyba więcej. Mocne są też Wisła Puławy, Avia Świdnik, a KSZO Ostrowiec Świętokrzyski zatrudniło trenera Marcina Sasala i się zbroi. Plus jest taki, że sporo drużyn będzie traciło punkty w spotkaniach między sobą.

Po rundzie jesiennej klub poinformował o rozwiązaniu kontraktów z dwoma bardzo doświadczonymi zawodnikami Grzegorzem Boninem i Tomaszem Brzyskim. Nie przydaliby się w walce o awans?

O ich odejściu zdecydowały sprawy szatniowe, o których nie chciałbym mówić.

To jaką drużynę będzie miał pan wiosną?

Złożoną z ambitnych chłopaków, którzy chcą coś osiągnąć z Motorem. Są w kadrze zawodnicy młodzi i doświadczeni, którzy jeszcze się nie wypalili. Już w drugiej części rundy jesiennej stworzyliśmy nieźle rozumiejący się zespół. Wiosną będziemy walczyć o awans, ale musimy to robić z pokorą, bo w sporcie nie można być niczego pewnym. W związku z tym, że odeszło kilku piłkarzy, potrzebujemy lewego obrońcy, środkowego pomocnika, napastnika i skrzydłowych.

Co będzie wiosną najtrudniejsze?

Zdjęcie presji z zawodników. To może być najtrudniejsze zadanie. Czasem nie jest ławo, by skupili się tylko na graniu, a nie myśleli: „A co to będzie, jak się nie uda?!?”. Jeśli tak się stanie, to zaangażowanie będzie na 100 procent.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności