Aktualności

Ruch i Polonia w jednym tańcu. W czerwcu ktoś zrobi odbijanego

Rozgrywki04.12.2020 
Wiele dzieli Ruch Chorzów i Polonię Bytom, ale ostatnio wiele również łączy. Wielka historia, ogromne zainteresowanie ze strony kibiców, równie spektakularne upadki i świeża o nich pamięć, która w Bytomiu i Chorzowie ma wpływ na wiele aktualnych działań. Również na trzecioligowych boiskach oba kluby idą niemal łeb w łeb. A miejsce do awansu jest tylko jedno…

Dzisiaj Ruch i Polonia Bytom myślą tylko o jednym – o odbudowie. Na zgliszczach niedawnych struktur budowane są właściwie nowe kluby. – Ale bez uciekania od przeszłości i długów – dodają nie bez satysfakcji. Pierwszy wymierny krok w tej odbudowie oba kluby mogą postawić już wiosną. Sęk w tym, że uda się to wyłącznie Polonii albo Ruchowi.

Mecz zaczyna się od nowa

Po pierwszej rundzie w trzeciej lidze liderem jest Ruch. Polonia jest trochę bardziej w cieniu „Niebieskich”, ale jesień zakończyła serią sześciu kolejnych wygranych i na pozycji wicelidera ze stratą dwóch „oczek” do chorzowian. Ruch skazywany od początku sezonu przez wszystkich na awans, w pewnym momencie wykręcił serię dziewięciu wygranych z rzędu, ale paradoksalnie, seria ta wiele, prócz samej pozycji lidera, mu nie dała. – Przypomina to trochę mecz piłkarski. My prowadziliśmy długo 1:0 lub nawet 2:0, ale rywale wyrównali. Wiosną zabawa zaczyna się od nowa – mówi w swoim stylu prezes Ruchu Chorzów, Seweryn Siemianowski, jeden z inicjatorów całej odbudowy „Niebieskich”.

– Poziom rozgrywek w trzeciej grupie trzeciej ligi jest stosunkowo wysoki. Polonia ma swoje ambicje, a nie można zapominać jeszcze o Ślęzie Wrocław, która traci sześć punktów do Ruchu. Każda z tych drużyn ma swoje ambicje – mówi Mariusz Śrutwa, były piłkarz Ruchu Chorzów, który zaczynał swoją bogatą karierę w bytomskiej Polonii.



Dobre wyniki Ruchu i Polonii to pokłosie tego, że w drużynach znaleziono skutecznych napastników. W Bytomiu jesienią pierwsze skrzypce grał Adam Żak, natomiast Ruchu mógł liczyć na Mariusza Idzika. Obaj ze sobą rywalizowali, kto będzie najlepszym strzelcem po pierwszej rundzie. Na gola Idzika, dwoma odpowiadał Żak, i tak przez całą jesień. Pojedynek, jakiego chyba w całej piłkarskiej Polsce nie oglądaliśmy. Na razie prowadzi ten drugi, ma 19 trafień, ale on już najprawdopodobniej swego dorobku nie powiększy. Ma oferty z I i II ligi, trudno liczyć by nawet walcząca o awans, ale cały czas trzecioligowa Polonia Bytom, była w stanie przebić takie propozycje. Idzik w Chorzowie zostanie zapewne do końca sezonu.

Twarde realia rynku sięgają nawet tak romantyczne przykłady, jak Polonię Bytom czy Ruch Chorzów, ale na Olimpijskiej są spokojni. – Damy sobie radę – przekonują. I akurat bytomianom można wierzyć. Polonia nie z takich opresji personalnych wychodziła, więc i tym razem będzie dobrze. Wiosną, gdy rozgrywki przerwano, to Polonia była na drugim miejscu, a stawiany w roli faworyta Ruch dopiero trzeci.

Bytomianie zawsze słynęli z charakteru, który musiał „trzymać” szatnię. Nawet w ekstraklasie. Dzisiaj w Polonii również stawiają na sprawdzoną miksturę. Młody trener w postaci Kamila Rakoczego, kilku doświadczonych zawodników, jak Dawid Krzemień, Patryk Stefański, czy nawet Marcin Lachowski, a także młodzi zawodnicy, ale już ograni na poziomie trzeciej ligi. Ruch dla wielu rywali to natomiast „eldorado”. Jedyny klub na warunkach profesjonalnych, z najlepszymi zarobkami, grający o konkretny cel. – Ruch zawsze gra o pełną pulę. Liczy się awans i w klubie wiemy doskonale, że inaczej być nie może – mówi młody trener „Niebieskich”, Łukasz Bereta.



Rywalizacja na wielu polach

W obu klubach, mówiąc odważnie o swoich celach, mają świeżo w pamięci niedawny upadek. Polonia musiała otrzeć się aż o czwartą ligę, natomiast Ruch doznał trzech spadków z rzędu. Historia to bardzo bolesna, ale determinuje wiele obecnych działań. – Musimy podchodzić z pokorą do kolejnych rywali i miejsc, w którym obecnie jesteśmy – słychać przy ulicy Cichej, jak i na Olimpijskiej, a trzeba przyznać, że takie głosy nie były do tej pory dość często słyszalne w obu klubach.

Dzisiaj w pewnym stopniu oba kluby wzajemnie się napędzają. W trzecioligowej stawce, gdzie większość rywali nie ma ani takiej rzeszy kibiców, ani też dużej historii, to właśnie Ruch i Polonia nadają rozpędu rozgrywkom, które cieszą się niespotykanym od lat zainteresowaniem. – A jeszcze rywalizacja o pierwsze miejsce powoduje, że te emocje są coraz większe – mówi Tomasz Podgórski, były piłkarz „Niebieskich”, który z Polonią Bytom rywalizował jeszcze w ubiegłym sezonie. – Szkoda, że rok temu Polonii nie udało się awansować, bo teraz kogoś z nas zabraknie w drugiej lidze – mówią przy Cichej.



Jednym z symboli przenikania się obu klubów jest Tomasz Foszmańczyk. Człowiek, bez którego dzisiaj trudno sobie wyobrazić drużynę „Niebieskich”, kapitan, lider drużyny, ale także piłkarz, który daje tej ekipie twarz. Gdy ma słabszy dzień, to odbija się to na drużynie. Foszmańczyk jest z pochodzenia bytomianinem. A jego brat, Sebastian, pracuje w akademii... Polonii Bytom. Bo szlaki Polonii i Ruchu przenikają się niemal codziennie, na każdym kroku. A problemy, które łączą oba kluby powodują, że ta więź jest jeszcze silniejsza. Bo przecież to nie bogaty zrozumie biednego.



Wsparcie z trybun

Trudno byłoby mówić o odbudowie zasłużonych śląskich klubów bez kibiców. Tak, jak w wielu miejscach Polski, działania kibiców niosą za sobą wiele pozytywnych aspektów, ale czasem również negatywnych, tak w tych dwóch śląskich miastach mogą być przykładem największej życzliwości do drużyny. Dzisiaj trudno odbudowę tych klubów wyobrazić sobie bez mobilizacji kibiców. Fani Ruchu mieszkający na emigracji, zrzeszeni w fan clubach, co miesiąc wpłacają do kasy klubu kilkanaście tysięcy złotych, a dodatkowo wykupują transmisje meczów w internecie, które klub karnetowiczom udostępnił za darmo. – Widać, że cały czas jest ogromne zapotrzebowanie na ten klub, że kibice mocno się zaangażowali. Bez nich na pewno by się to nie udało – przyznaje Siemianowski. A najlepiej obrazują to liczby. Dzisiaj Ruch zarabia na sprzedaży gadżetów w swoich dwóch stacjonarnych sklepach dziesięć razy więcej niż rok temu.

W Chorzowie początkiem takiego wsparcia kibiców był start aplikacji mobilnej, którą „Niebiescy” mieli jako pierwsi w Polsce. Dzisiaj można ją już spotkać w innych ośrodkach, nie tylko piłkarskich, a teraz śladem tym podążają w Bytomiu. Ruch w ten sposób zarobił blisko sto tysięcy złotych, między innymi poprzez różne aukcje. – Chcemy pójść tym śladem. Środki gromadzone za pośrednictwem aplikacji pomogłyby nam realizować cele, na które klub w obecnych realiach nie może sobie pozwolić, jak choćby obóz pierwszego zespołu, czy dodatkowy sprzęt dla dzieciaków z akademii – tłumaczy Rafał Rymarz, marketing manager Polonii Bytom. – Ten klub zawsze będzie w sercach kibiców. I zawsze będzie mógł na nas liczyć – dodają fani z Bytomia, którzy w tym roku zorganizowali już między innymi obchody stulecia Polonii, później wydatnie pomogli mu przetrwać kłopoty wywołane epidemią koronawirusa.



Fani w Chorzowie podjęli się również dbania o groby byłych piłkarzy Ruchu, tych bardzo znanych, jak i tych zapomnianych, którzy kontaktów z „Niebieskimi” już od dawna nie utrzymywali. Obecnie Niebieski Fan Club z Niemiec podjął się próby skontaktowania z Zygmuntem Maszczykiem, legendą Ruchu Chorzów, reprezentacyjnym pomocnikiem z MŚ 1974, która z nikim jednak nie utrzymuje kontaktu. Jeżeli można poszukać plusów w upadku klubu, to zjednoczenie wszystkich sympatyków i poczucie odpowiedzialności za losy legend takowym są.

Co dalej?

W obu śląskich miastach przerwa świąteczno-noworoczna, chociaż będzie to czas wzmożonej pracy, upłynie w dobrym klimacie. Po raz pierwszy od kilku lat. Ale pytań i problemów jest wiele, nie tylko związanych z tym, kto wiosną awansuje na szczebel centralny i będzie miał większą „wędkę” do rozwoju.

Chyba największą bolączką obu klubów jest infrastruktura. Zwłaszcza, gdy oba miasta okalają niemal z każdej strony albo okazałe stadiony, albo konkretne projekty pod planowane stadiony. Tego dzisiaj w Bytomiu i w Chorzowie nie ma. Złośliwi żałują, że wsparcie kibiców nie ruszyło taką falą już na początku XXI wieku. Teraz być może kibice zasiadaliby na trybunach nowych obiektów przy Cichej i Olimpijskiej. Ale na takie lub jakiekolwiek inne rozmyślanie o przyszłości nikt w Bytomiu i Chorzowie nie ma za bardzo czasu. Pacjent walczący o życie wymaga cały czas całodobowej opieki.

Fot.: Cyfrasport, 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności