Aktualności

[NIŻSZE LIGI] Z boisk ekstraklasy na III-ligowe ławki trenerskie

Rozgrywki22.04.2019 

21 byłych piłkarzy ekstraklasy prowadzi zespoły w III lidze. Wśród nich są m. in. rekordzista pod względem liczby występów Łukasz Surma czy 30-krotny reprezentant Polski Zbigniew Kaczmarek. A jeszcze niedawno na tym poziomie pracowali były selekcjoner Franciszek Smuda czy uczestnik Ligi Mistrzów Sławomir Majak.

Najwięcej zawodników z ekstraklasą w piłkarskim życiorysie pracuje w grupie drugiej III ligi – siedmiu. Po pięciu jest w grupach trzeciej i czwartej, a czterech w pierwszej. Aż jedenastu z nich mocno pozostawiło swój ślad w ekstraklasie – mają ponad sto występów. Sześciu zagrało ponad 200 spotkań, a rekordzistą jest oczywiście Surma – 559 meczów. Trenerem Soły Oświęcim jest od siedmiu miesięcy. W III lidze nie brakuje też zagranicznych trenerów znanych z boisk ekstraklasy. Piasta Żmigród prowadzi Edi Andradina, a Górnika Polkowice Enkleneid Dobi. W poprzednim sezonie trenerem Widzewa był Franciszek Smuda, były selekcjoner reprezentacji i trzykrotny mistrz Polski.

Jednym z najbardziej doświadczonych trenerów na poziomie III ligi jest Sławomir Majak. Na tym poziomie prowadził Concordię Piotrków, Orlicza Suchedniów, Pelikana Niechanowo, MKS Ełk, Drwęcę Nowe Miasto Lubawskie, Sokoła Ostróda, a ostatnio – do 3 kwietnia – Sokoła Aleksandrów Łódzki. – Zalety pracy w III lidze są takie, że można uczyć się pracy szkoleniowej od podstaw. Nie zostałem rzucony na głęboką wodę, co zdarza się niektórym piłkarzom po zakończeniu kariery, ale zacząłem od IV ligi, potem była trzecia i druga – mówi Majak. – Na pewno praca szkoleniowa na tym poziomie nie była dla mnie zsyłką. Jeśli trener świadomie idzie do zespołu z niższej ligi, to musi zdawać sobie sprawę, że niektóre sprawy nie stoją na takim poziomie, jak grał w piłkę – twierdzi.

Jako piłkarz Majak w ekstraklasie rozegrał 181 spotkań i zdobył 49 goli. Z Widzewem zdobył mistrzostwo Polski i grał w Lidze Mistrzów. Występował też w Bundeslidze i ekstraklasie cypryjskiej. W reprezentacji rozegrał 22 spotkania. – Rzeczywiście byłem przyzwyczajony do pewnych standardów, jakie panowały w kadrze czy w Bundeslidze. Jako trener w zespołach niższych lig jestem odpowiedzialny za bardzo wiele spraw. Często klubu nie stać na zatrudnianie asystenta, trenera bramkarzy czy fizjoterapeuty. Zdarzały się jednak drużyny, że mogły sobie na to pozwolić. Trzeba się nauczyć wielu rzeczy – przyznaje Majak. – Teraz muszę sobie zdawać sprawę z pewnych ograniczeń zawodników. W ekstraklasie czy Bundeslidze pewne rzeczy się nie zdarzały, ale to dlatego, że tam panuje zawodowstwo – podkreśla.


Łukasz Kowalski w ekstraklasie grał w Arce Gdynia. Na jej zapleczu występował w Bruk-Bet Termalice Nieciecza i Bytovii Bytów. Do pracy szkoleniowej przeszedł płynnie – z piłkarza III-ligowego KS Chwaszczyno stał się jego trenerem. Teraz prowadzi KP Starogard Gdański. – Początek pracy zawsze był problemem, bo chciałem narzucać zawodnikom intensywność pracy na poziomie ekstraklasy. Jeżeli wcześniej nie mieli styczności z takim treningiem, to były kłopoty. Przekonali się jednak, że warto w styczniu i lutym mocno popracować, by później do końca roku cieszyć się siłą i wytrzymałością. Gdybyśmy chcieli trenować amatorsko, to dwa treningi tygodniowo, a potem grill i piwko, ale wtedy nigdzie byśmy nie doszli. Dlatego nawiązuję do tego co znam i sam przeżyłem – podkreśla Kowalski. – Gdy przychodziłem do zespołu, robiłem weryfikację zawodników. Chciałem się zorientować, kto poważnie podchodzi do piłki. Oczywiście oni nie zarabiają tu 50 tys. zł, ale 2-3 tys. zł. Nie znaczy to, że nie muszą traktować obowiązków z maksymalnym zaangażowaniem. Jak ktoś nie chce się dostosować, to po prostu się rozstajemy. Wymagam dużo i chcę, by byli tego świadomi – zapewnia.

Obaj szkoleniowcy zgadzają się, że do zawodników muszą podchodzić inaczej niż sami pamiętają z treningów w ekstraklasie. Choćby dlatego, że piłka nie jest jedynym źródłem utrzymania ich podopiecznych. – To nie jest tak, że na poziomie III ligi zawodnicy nic nie potrafią. Pracowałem w wielu klubach i nie było tak, że trzeba było ich uczyć od podstaw. Oczywiście są braki taktyczne i techniczne, ale i w wyższych ligach się zdarzają – zauważa Majak. – Zawód trenera na tym poziomie jest ciężki. To nie jest zawodowstwo i szkoleniowiec musi liczyć się z tym, że część jego piłkarzy pracuje, a część się uczy. Z tego względu na przykład nie możemy trenować przed południem. Pełnię też często rolę piłkarskiego ojca. Do kogo innego mają zgłosić się ze problemami dotyczącymi kariery, jak nie do byłego piłkarza – uważa.

– Zawsze mam maksymalne wymagania wobec zawodników. Staram się nawiązywać do poziomu treningów w ekstraklasie. Faktycznie jednak zdarzało mi się, że dziwiłem jak to możliwe, że nie mogli zagrać piłki z punktu A do punktu B. Dla mnie wydawało się to oczywiste i proste. Szybkość podejmowania decyzji też czasem odbiega od tego, do czego się przyzwyczaiłem. Liczę jednak, że dzięki mojemu podejściu zawodnicy się rozwijają – dodaje Kowalski.


Obaj szkoleniowcy przyznają, że praca w III–ligowych zespołach to często zmagania się z problemami, które w ekstraklasie po prostu nie istnieją lub rozwiązuje je ktoś inny.  – Trzeba wziąć pod uwagę, że będzie robiło się sporo rzeczy, o których do tej pory nawet człowiek by nie pomyślał. Pamiętam, gdy byłem trenerem KS Chwaszczyno, siedziałem osiem godzin w urzędzie wojewódzkim, by wyrobić pozwolenie na pracę dla ukraińskiego obrońcy. Byłem tam z trzy razy, bo zawsze czegoś brakowało. Nie obrażałem się, bo wtedy za kwestie organizacyjne odpowiadałem ja i kierownik drużyny. Robiliśmy wszystko. On malował linie czy kosił trawę, ja załatwiałem sprawy, którymi trener ekstraklasy się nie zajmuje – opowiada Kowalski. – W Starogardzie jest z tym dużo lepiej. Działacze dążą, by praca była komfortowa do tego, ale też muszą poruszać się w konkretnym budżetem. Chcą się rozwijać i usprawniać funkcjonowanie klubu – zapewnia.

Majak: – Nie zawsze ta infrastruktura ma takie wielkie znaczenie. Z Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie wyprzedziliśmy Widzew i ŁKS, a bazy tam właściwie nie było. Za to w Sokole Ostróda nowy obiekt, dobre warunki i wszystko, by grać o awans, a nie wyszło. Ostatnio w Sokole wyniki szły w parze z infrastrukturą. Tak że nie ma jednego dobrego rozwiązania. Choć oczywiście najlepiej, by warunki do trenowania i budżet były na wysokim poziomie.

Robert Cisek

III–ligowi trenerzy z ekstraklasową przeszłością

Łukasz Surma (Soła Oświęcim) 559 meczów/26 goli; 5 występów w reprezentacji

Sławomir Suchomski (Kotwica Kołobrzeg) – 271/64

Bartosz Jurkowski (Ruch Wysokie Mazowieckie) – 265/12

Dariusz Pietrasiak (Wisła Sandomierz) – 262/10; 2A

Piotr Gierczak (Górnik II Zabrze) – 225/43

Zbigniew Kaczmarek (Wda Świecie) – 220/10; 30A

Krzysztof Łętocha (Czarni Połaniec) – 209/4

Edi Andradina (Piast Żmigród) – 186/45

Dariusz Marzec (KKS Kalisz) – 172/21

Bogdan Jóźwiak (Sokół Aleksandrów) – 165/12

Marcin Dymkowski (Foto–Higiena Gać) – 127/5

Łukasz Kowalski (KP Starogard Gdański) – 93/2

Enkleneid Dobi (Górnik Polkowice) – 59/6

Artur Bożyk (Chełmianka) – 49/0

Czesław Żukowski (Huragan Morąg) – 46/0

Jarosław Kotas (Sokół Ostróda) 43/2

Piotr Jacek (Stal Brzeg) – 42/0

Jakub Ostrowski (Mieszko Gniezno) – 33/0

Marcin Wróbel (KSZO Ostrowiec) – 25/0

Damian Augustyniak (Górnik Konin) – 16/0

Łukasz Cichos (Sokół Kleczew) – 10/0

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności