Aktualności

Mateusz Żebrowski i jego stracone szanse. „Chcę wrócić do ekstraklasy”

Rozgrywki16.08.2019 
Transfer do Jagiellonii Białystok Piotra Stokowca zapowiadał się na najlepszy moment w krótkiej wtedy jeszcze przygodzie z piłką Mateusza Żebrowskiego. Tym bardziej, że grał on w młodzieżowej reprezentacji Polski, więc wyrobił sobie określoną markę. Zamiast jednak być coraz lepiej, było tylko gorzej, bo obsuwał się w dół ligowej hierarchii. Spadł aż do III ligi, w której przeżywa (kolejny) rozkwit kariery.

Żebrowski swoje „pięć minut” – w przenośni i dosłownie – miał, kiedy trafił do Młodej Ekstraklasy Legii Warszawa. Legia przechwyciła piłkarza z Mazura Karczew, oddając go później Jagiellonii Białystok. Już w pierwszej kolejce sezonu 2013/2014 doczekał się debiutu w ekstraklasie i... słuch w tej klasie rozgrywkowej o nim zaginął. Dziś odbudowuje pozycję w KKS-ie Kalisz. I coraz odważniej spogląda w kierunku... ekstraklasy.

Kadra wzywa

– Jagiellonia? Nauczyłem się dużo, choćby z tego powodu, że pracowałem z Piotrem Stokowcem. To trener z bardzo dobrym warsztatem. Poznałem fajnych ludzi, zawodników, z którymi utrzymuję kontakt. Ten epizod traktuję jako ciekawą przygodę. Dokładnie przygodę. Jeden występ ekstraklasie, a liczyłem na więcej. Przychodząc do Białegostoku, byłem reprezentantem Polski. W tamtym czasie jeździłem na kadrę, zacząłem grać w ME. Trener Jan Urban zaczął mnie wprowadzać do pierwszej drużyny Legii. Poprzez kadrę zyskałem rozgłos. Tak zgłosiła się Jagiellonia. Zadzwonił prezes Kulesza, potem trener Stokowiec. Mówili, że widzą we mnie potencjał, że dadzą mi szanse. Wyszło jak wyszło. Nie mam jednak do nikogo żalu – opowiada Łączy Nas Piłka 24-latek.



Drzwi do reprezentacji otworzył przed nim trener Marcin Dorna, który prowadził kadrę U-18. Żebrowski zagrał w kilku meczach towarzyskich. Dostawał też powołania do reprezentacji U-19 Janusza Białka. Wcześniej znalazł się w kadrze do lat 17, nie pojechał jednak na ME. – Moim najlepszym momentem w kadrze był mecz przeciwko Ukrainie na wyjeździe [strzelił nawet gola – przyp. red.]. Wygraliśmy 6:0, graliśmy na Arenie Lwów. Samemu trenerowi Dornie dużo zawdzięczam. Uwierzył we mnie. Dostrzegł potencjał w chłopaku z Mazura Karczew. Przyjechał na mecz mojego ówczesnego klubu, zobaczył, że robię postęp, powołał na konsultację. Występowałem w reprezentacji przez kilka lat. Możliwość występu z orzełkiem na piersi to coś wspaniałego! – przekonuje były zawodnik Młodej Legii.



Wsparcie rodziców

Po tym, jak nie przebił się w pierwszym zespole „Jagi”, wylądował w III-ligowych rezerwach. Tamten sezon zakończył w grających w II lidze Wigrach Suwałki. Wyglądało na to, że trafił do odpowiedniego dla siebie klubu, bo jak dostał szansę na trzecim szczeblu rozgrywek, tak dostał ją również w I lidze. W maju 2016 roku skończył się suwalski etap kariery Żebrowskiego. Długo był bez klubu aż w końcu zgłosiła się Legionovia Legionowo. Pierwsza runda: 11 meczów i 2 gole. Kolejna runda: 13 spotkań ligowych, 7 bramek. I? Ponad półroczna przerwa w grze.

– To wszystko efekt zawirowań z agentami. Cały czas wychodziły jakieś problemy... Zrobiłem, co byłem w stanie, rozegrałem dobrą rundę, liczyłem, że wreszcie wyląduję wyżej. Kolejny cios, jaki dostałem w krótkim czasie. Dobrze, że mogłem liczyć na wsparcie rodziców. Wtedy nie było mi łatwo. Grałem na określonym poziomie, upatrywano we mnie kandydata na dobrego piłkarza. Nagle musiałem wracać do domu – tłumaczy zawodnik.



Na początku sezonu 2018/2019 z ofertą przyszedł niekryjący ambicji KKS Kalisz. Ów mariaż wyszedł obu stronom na dobre. Żebrowski był wiodącą postacią KKS-u, który dzięki jego wysokiej formie do końca walczył o awans. Pomocnik strzelił 12 goli, miał sporo asyst.

Wychodzi na prostą

Teraz kontynuuje dobrą serię. W trzech pierwszych spotkaniach nowych rozgrywek 24-latek zdobył pięć bramek. – Mam nadzieję, że będzie tak dalej, tym bardziej, że dochodzę do sytuacji, piłka szuka mnie w polu karnym. Uwierzyłem w siebie. Zobaczyłem, że potrafię i się da, trzeba korzystać jak można. Miałem po sezonie zapytania z wyższych lig, ale w Kaliszu powstał ciekawy projekt. Umówiłem się z moim obecnym menedżerem, że zostanę tutaj i powalczymy razem o awans. Chcę im w tym pomóc – podkreśla nasz rozmówca.

Kaliszanie są głównym kandydatem do wygrania III ligi grupa II. Ich najgroźniejszymi konkurentami będą Radunia Stężyca, Mieszko Gniezno, Kotwica Kołobrzeg. – Personalnie wyglądamy dobrze. Przed sezonem zostaliśmy wzmocnieni, przez co nikt w Kaliszu nie unika deklaracji o awansie – przekonuje 24-letni zawodnik.



W Kaliszu Żebrowski odżył, może zatem nieśmiało planować przyszłość. – Miałem różne przygody z agentami, przez co moja kariera nie potoczyła się do końca po mojej myśli. Może też szczęścia zabrakło? Spokojnie, jeszcze udowodnię swoją wartość. Mam nadzieję, że trafię wkrótce do dobrej drużyny. Chcę udowodnić, przede wszystkim sobie, że jestem w stanie grać na wyższym poziomie. Zamierzam wrócić jak nie do ekstraklasy, to przynajmniej do pierwszej ligi. Jeśli będą jakieś propozycje, na pewno je rozważę. Ale najpierw jest zadanie do zrobienia z KKS-em – wyjaśnia  były młodzieżowy reprezentant Polski.

Nie bez znaczenia, jeśli chodzi o przebieg kariery Żebrowskiego, jest fakt, iż kiedyś grał na pozycji prawego obrońcy oraz defensywnego pomocnika, a stał się skrzydłowym. Tutaj może wykorzystać swój naturalny atut, czyli szybkość. Dzięki temu elementowi robi przewagę w III lidze. – Sam jestem ciekaw, jak wypadłbym w pomiarach szybkościowych, którymi dysponują kluby ekstraklasy. Bo szczerze powiedziawszy na testach szybkościowych nie potrafię dać z siebie 100 procent. Dla mnie jest to mało miarodajne. Za to w trakcie meczu potrafię być dużo szybszy, mobilniejszy. Mam nadzieję, że będę mógł to skonfrontować właśnie w ekstraklasie – podsumowuje zawodnik KKS-u.

Piotr Wiśniewski

Fot: 400mm.pl, Cyfrasport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności