Aktualności

Kuzimski, Żak i Krawczyk, czyli trzecioligowe drogi też mogą doprowadzić na salony

Rozgrywki15.01.2021 
Adam Żak, Michał Fidziukiewicz, Mariusz Idzik, Szymon Kobusiński – w tym sezonie grono czołowych strzelców trzeciej ligi, którzy wzbudzają zainteresowanie klubów z centralnego poziomu, jest wyjątkowo spore. Sytuacja to jednak rzadka, bo w poprzednich latach dobra i skuteczna gra w rozgrywkach makroregionalnych niekoniecznie musiała oznaczać szansę na awans sportowy.

W ostatnich czterech sezonach, gdy rozgrywki trzeciej ligi były już podzielone na cztery grupy, na poziomie makroregionalnym nie brakowało snajperskich pojedynków i zawodników, w których pokładano nadzieję, że skutecznością będą imponować również na szczeblu centralnym.

80 goli i… nic?

Graczem, który może odczuwać spory niedosyt, jest zapewne Kamil Zalewski. Jeżeli ktoś w omawianym okresie zdobywa w trzeciej lidze 80 bramek i co sezon imponuje regularnością, to trudno przynajmniej nie mieć nadziei. Zalewski jest graczem Olimpii Zambrów, dla której w tym sezonie zdobył połowę bramek. Obecnie w klasyfikacji strzelców plasuje się na drugim miejscu. Kolejnym piłkarzem, który może się pochwalić tak wysoką regularnością, jest 29-letni Dawid Retlewski, który był już próbowany w klubach z wyższych lig. W trzech sezonach zdobył aż 66 goli, w obecnych rozgrywkach jesienią dołożył do tego 12 trafień w barwach Radunii Stężyca, która walczy o awans do drugiej ligi. – Uważam, że każdy, kto zdobywa bramki seryjnie, jest wart uwagi. Sprawa zawsze jest złożona, ale każdy wyróżniający się zawodnik chociażby powinien dostać szansę w drugiej lidze. Nie każdemu wyjdzie, bo to kwestia wielu czynników, ale spróbować trzeba – mówi Krzysztof Górecko, trener trzecioligowego Gwarka Tarnowskie Góry.

Fenomenem w barwach Avii Świdnik jest 38-letni Wojciech Białek, który 57 bramek zdobył w czterech sezonach, a z Avią związany jest, z małymi przerwami, od kilkunastu lat. Podobnym przykładem przywiązania i skuteczności jest także Szymon Kobusiński z Lechii Zielona Góra, który w klubie pojawił się już w wieku juniora. Teraz jego dobra gra została zauważona.

Jedynym efektem skutecznej gry Dawida Hanzela był natomiast transfer z Unii Turza Śląska do innego trzecioligowca, Pniówka Pawłowice. Tam także imponuje skutecznością, ale nie na tyle, by zdobyć zaufanie lepszych klubów. – Nie ma się co oszukiwać. Jest duża różnica w łatwości zdobywania bramek. Topowe zespoły w trzecich ligach prezentują poziom, który predysponuje je do gry na szczeblu centralnym, ale słabsi rywale odbiegają poziomem. Dużo bramek można nastrzelać właśnie w pojedynkach z takimi zespołami. W drugiej lidze chociażby takich dysproporcji już nie ma – zauważa Tomasz Stefankiewicz, dyrektor sportowy Polonii Bytom.



Z ostrożnością do trzecioligowych liczb

O tym, że trzecioligowe bramki nie ważą zbyt wiele, pokazuje także przykład dotychczasowego najlepszego strzelca w trzeciej lidze. Adam Żak z Polonii Bytom jesienią zdobył 19 goli, tyle samo co Adrian Paluchowski z Wisły Puławy. Pięć trafień zaliczył w jednym spotkaniu, a z końcem roku wygasał mu kontrakt. Idealny „łup” dla klubów z wyższych lig, ale te o 26-letniego napastnika się nie zabijały. Ostatecznie zdecydowała się na transfer Odra Opole, której trener Dietmar Brehmer pracował z napastnikiem już w Rozwoju Katowice, ale najpierw zaprosił piłkarza... na testy.  – To też jest dobry przykład. Umowa się kończyła, a propozycje z rękawa wcale się nie wysypywały. Mam wrażenie, że to też nie była opcja numer jeden u trenera. Po przeanalizowaniu wszystkich plusów i minusów zdecydowali się jednak w Opolu na ten ruch. Nie oszukujmy się, to jedynie trzecia liga… Z drugiej jednak strony, Adam Żak, przychodząc do Polonii Bytom, nie był wcale najlepszym strzelcem w GKS Jastrzębie, a gdy pojawiła się możliwość, to nie mieliśmy wątpliwości. I zdobył jesienią 19 bramek w 18 meczach – dodaje dyrektor sportowy Polonii.

Innym przykładem wątpliwości w trzecioligowe liczby jest chociażby były już gracz Stali Brzeg Damian Celuch. 30-letni napastnik właściwie co sezon zdobywa powyżej 10 goli. Obecnie ma na półmetku właśnie dziesięć trafień i po raz pierwszy szansę powalczyć o awans na szczebel centralny, został bowiem piłkarzem Polonii Bytom. – Czemu nikt wcześniej mu nie dał szansy? Może to kwestia dopasowania się do stylu gry, jaki on sam prezentuje, jak się wkomponuje do zespołu. Wiele zależy też od przysłowiowego szczęścia – mówi dyrektor Polonii. – Wcześniej Celuch strzelał dużo goli, ale one może tyle nie znaczyły, bo grał w średniakach trzeciej ligi.

Niemal jedyną gwarantowaną premią za dobrą i skuteczną grę w trzeciej lidze może być… wsparcie ze strony kolegów i awans ze swoją drużyną. Taką drogą na szczebel centralny z klubem z Polkowic dostali się Mariusz Szuszkiewicz, Michał Bednarski (dzisiaj już Miedź Legnica), czy Eryk Sobków, który do kolegów dołączył, gdy wykonali zadanie, a Zagłębie Lubin dla napastnika z Bolesławca okazało się zbyt wysokim progiem. Ze swoimi drużynami powrócili na wyższy poziom także  Jewhen Radionow z ŁKS Łódź czy Daniel Mąka z Widzewem.  Teraz na swoją szansę na szczeblu centralnym czeka także Mariusz Idzik z Ruchu Chorzów, który z „Niebieskimi” lideruje stawce. Sam ma na koncie w tym sezonie osiemnaście goli.



Młodzi z większymi szansami

Każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie, ale nietrudno zauważyć, że kluczowym parametrem przy ocenie jest również wiek i możliwy potencjał. 24-letni dzisiaj Maksymilian Hebel, chwilę po tym jak zdobył 16 bramek w trzeciej lidze w sezonie 2016/2017, został piłkarzem Bytovii. 23-letni dzisiaj Przemysław Banaszak w sezonie 2017/2018, gdy zdobył 20 bramek dla Chełmianki Chełm, trafił do Widzewa Łódź. Dzisiaj walczy o ekstraklasę w barwach Górnika Łęczna.

22-letni Bartłomiej Maćczak po 17 golach w barwach Sokoła Aleksandrów Łódzki (sezon 2019/2020) szansę otrzymał w KKS Kalisz. Jego konkurent do walki o trofeum najlepszego strzelca, 26-letni Rafał Maciejewski, wtedy gracz Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, dzisiaj jest piłkarzem Stali Rzeszów. Dwadzieścia bramek w barwach zespołu z Kalisza zdobył także obecny napastnik Arki, 20-letni Mateusz Żebrowski.

Również Piotr Krawczyk w stosunkowo młodym wieku zyskał uznanie jednej z największych marek w naszej ligowej piłce. Dzisiaj 26-letni napastnik walczy o pierwszy skład w Górniku Zabrze, a gdy toczył bój o koronę króla strzelców w barwach Legionovii, miał 23 lata. – Nie do końca mi się to podoba, bo wiem, że starsi również mogą wiele zaoferować swojej drużynie. Mamy przykłady z innych krajów, gdzie zawodnicy grubo po trzydziestce robią wielką różnicę, warto na nich także stawiać. U nas się przyjęło tak, że chłopak po trzydziestym roku życia jest już staruchem. Trochę mnie to dziwi – rozkłada ręce trener Gwarka Tarnowskie Góry, Krzysztof Górecko.



Krok po kroku...

Nie brakuje jednak także graczy z teoretycznie lepszym dorobkiem, z efektowniejszym CV, którzy na najwyższym szczeblu sobie nie poradzili. – Obserwując ten rynek zauważam, że nie ma dużej różnicy między czołowymi zespołami trzeciej ligi, a drugą ligą. Co innego zaplecze ekstraklasy, a o elicie samej nie mówię – dodaje dyrektor Polonii Bytom.

Jednym z nielicznych przypadków, który otarł się o ekstraklasę, był wicekról strzelców trzeciej ligi sprzed czterech lat, Daniel Szczepan. W Śląsku Wrocław, do którego trafił, miał mieć o tyle łatwiej, że z GKS Jastrzębiem po trzeciej lidze zaliczył jeszcze jeden sezon w drugiej lidze, ale i to ogranie niewiele dało. Zaliczył na salonach 15 występów i wrócił do Jastrzębia. Jego kolegą klubowym jest obecnie Daniel Rumin, który chyba najmilej, jak na razie, wspomina pobyt ze Skrą Częstochowa w trzeciej lidze. Podobną drogę przeszedł Maciej Firlej, który był królem strzelców w barwach Ślęzy Wrocław. W Koronie Kielce w ekstraklasie mu się nie powiodło, teraz radzi sobie lepiej w pierwszej lidze, w barwach... Korony.

W drugiej lidze próbuje się natomiast przebijać kolega Krzysztofa Piątka z jego początkowych lat, Damian Niedojad, który skutecznością imponował w barwach Lechii Dzierżoniów. Również Hubert Antkowiak jest potwierdzenie tego, że różnice mogą być odczuwalne. W dwóch sezonach w trzeciej lidze zdobył 39 bramek, ale na wyższy poziom nie był w stanie tego przełożyć. W trzecioligowej Elanie Toruń jesienią ponownie udowadniał, że bramki potrafi zdobywać.

Perełka z czwartej ligi

Kilku zawodników pobyt w trzeciej lidze wykorzystało jednak w optymalny sposób. Najlepszy wynik strzelecki ostatnich lat osiągnął Krystian Pieczara, który w barwach Polonii Warszawa dwa lata temu zdobył 31 bramek. Dzisiaj ten 31-letni napastnik jest podstawowym graczem Stali Rzeszów. W Olimpii Grudziądz dostrzeżono natomiast João Criciúma, który strzelecką formą zaimponował w Huraganie Morąg. Swoją szansę w Ełku wykorzystał Daniel Świderski, który został tam królem strzelców, a dzisiaj jest graczem Motoru Lublin. Osiemnaście bramek Artura Pląskowskiego w barwach Podhala Nowy Targ „dało” mu transfer do Stali Rzeszów.



Najlepszym przykładem, że nikogo nie warto skreślać, jest zapewne Mateusz Kuzimski. 29-latek z Tczewa to dzisiaj jedno z zaskoczeń piłkarskiej ekstraklasy w barwach Warty Poznań, a jeszcze cztery lata temu walczył o koronę króla strzelców w barwach trzecioligowego Bałtyku Gdynia. 26 goli zapewniły mu wówczas prymat.

A takie rodzynki mogą trafiać się jeszcze niżej. – Charakter, styl gry – to wszystko powodowało, że przewidywaliśmy, że będzie strzelał gole nawet na szczeblu centralnym. Ma potencjał... staraliśmy się o niego – zgodnie mówili nasi rozmówcy o Kamilu Wojtyrze. 23-letni napastnik obecny sezon zaczynał jeszcze w czwartej lidze, dzisiaj natomiast jest najlepszym strzelcem drugiej ligi w barwach Skry Częstochowa. Wkrótce może zawitać do ekstraklasy. – Każdy przypadek jest jednak inny – powtarza dyrektor Polonii, podając też przykład „w drugą stronę”. – Był u nas taki chłopak, Bartosz Giełażyn. Trafił z Podlasia, w rezerwach Jagiellonii miał bardzo dobre liczby. Z czasem poszedł do ROW-u Rybnik, do drugiej ligi. Tam jednak czegoś zabrakło, nie strzelał... – słowa dyrektora Polonii są tym bardziej aktualne, że mowa o najlepszym strzelcu grupy pierwszej trzeciej ligi. A te dwa ostatnie przykłady najdobitniej pokazują, że ścieżki piłkarskie mogą być bardzo kręte. Oby tylko prowadziły do celu.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności