Aktualności

[III LIGA] Dwa Sokoły w czołówce. W Ostródzie celem awans, a w Aleksandrowie – niekoniecznie

Rozgrywki12.12.2019 
Po rundzie jesiennej liderem grupy pierwszej III ligi jest Sokół Ostróda. Miejsce w czołówce zajmuje także Sokół z Aleksandrowa Łódzkiego. Czy walka o II ligę rozstrzygnie się wiosną pomiędzy dwoma Sokołami? – Nie zakładaliśmy, że znajdziemy się tak wysoko – mówią w Aleksandrowie Łódzkim. – Zadanie na półmetek wykonane – to z kolei głos z Ostródy.

Jeszcze zanim rozpoczął się nowy sezon, ostródzka drużyna, ze względu na ciekawe i głośne transfery jak na trzecioligowy poziom, narzuciła na siebie presję związaną z byciem głównym kandydatem do awansu. Zresztą nikt w mieście z województwa warmińsko-mazurskiego nie krył się z tym, że Sokół ma grać o II ligę. Pierwsza runda potwierdziła przewidywania i ambicje ostródzian. Ich przewaga nie jest znacząca, bo mocno po piętach depczą Sokołowi Świt Nowy Dwór Mazowiecki, Legia II Warszawa i... Sokół Aleksandrów Łódzki. Zaraz za nimi uplasował się Znicz Biała Piska.

Jeden Kołc, a dwie funkcje

Lider zdobył 37 punktów, wygrał 11 meczów, 4 zremisował, 2 przegrał. Strzelił najwięcej goli – 37. Razem ze Świtem i Legią stracił najmniej bramek – 17. I ma w zanadrzu zaległe spotkanie z rezerwami warszawskiego klubu, które zostało przełożone na 1 kwietnia. – Zakładaliśmy, że będziemy w czubie tabeli, będziemy mieli kontakt z czołówką, chociaż nie do końca wiedzieliśmy, jak to się potoczy ze względu na nowy zespół. Oczywiście można rozmyślać nad meczami, w których straciliśmy punkty, ale ogólnie z jesieni jesteśmy zadowoleni. Gdybanie nie ma sensu. Twardo stąpamy po ziemi, wiemy co musimy poprawić, aby w rundzie rewanżowej zdobyć tyle samo bądź więcej punktów – mówi Łączy Nas Piłka grający trener Sokoła Ostróda Piotr Kołc.

32-latek w poprzednim sezonie występował w Gryfie Wejherowo, tak jak inni, nowi piłkarze klubu z Ostródy – Krzysztof Wicki oraz Paweł Brzuzy. – Przychodząc tutaj wiedziałem na co się piszę. Nie dostałem łatwej roli. Odpowiedzialność spoczywa na mnie podwójna. Jestem już w takim wieku, że niedługo trzeba będzie powiedzieć stop karierze zawodniczej. Chcę więc zdobywać kolejne levele trenerskie, tym zająć się w przyszłości. Najbliższe pół roku będzie dla mnie bardzo ważne. Określi, co dalej, gdzie się znajdę – podkreśla Kołc.



Łączenie dwóch funkcji wychodzi mu dobrze, co pokazuje tabela. Kołc-trener: 37 „oczek”, Kołc-piłkarz: 16 meczów i jeden gol. – Akurat od siebie dużo wymagam. Nie powiem więc, że jestem mega zadowolony po jesieni. Zawsze są rezerwy. Zarówno na boisku, jak i na ławce mogłem zrobić więcej, bardziej pomóc. Powierzono mi trudne zadanie, kosztuje to dużo wysiłku i pracy. To rzadka sytuacja, że trenerem III-ligowca jest piłkarz czynny zawodowo – przekonuje zawodnik i szkoleniowiec zespołu z Ostródy.

Czkawka poprzedniego sezonu

Sokół, tyle że ten w Aleksandrowa Łódzkiego, również prowadzi trener na dorobku. – W minionych rozgrywkach zainwestowaliśmy w drużynę bardzo duże środki z myślą o awansie, o który biliśmy się do samego końca z Legionovią. Nie udało się. Legionovia wygrała 14 meczów z rzędu i awansowała. Teraz przebudowaliśmy drużynę. Budżet został zmniejszony niemal trzykrotnie. Stanąłem w obliczu wyzwania zbudowania kadry za bardzo małe pieniądze, opartej na młodzieży. Mamy jedenastu młodzieżowców. Podstawowe zadanie tej drużyny to przede wszystkim utrzymać się w III lidze. Nie chcę mówić, że nikt z nas nie spodziewał się takiego wyniku, bo wiemy, jaką pracę wykonaliśmy. Żyjemy z meczu na mecz, starając się osiągnąć końcowy cel. Jesteśmy w czubie razem z Legią i Świtem, uzbieraliśmy tyle samo punktów, strata do Sokoła Ostróda jest niewielka, jednak spokojnie robimy swoje – deklaruje trener Dawid Kroczek.

Ekipie Kroczka udało się zremisować na wyjeździe z Sokołem, którego uważa on za absolutnego faworyta całej ligi. – Dysponują największym budżetem, to klub mądrze zarządzany z liczną kadrą zawodniczą. Bardzo poukładany zespół, pretendent do awansu, jednak jak pokazała wiosna poprzedniego sezonu, czego sami doświadczyliśmy, to nie takie oczywiste. Po jesieni mieliśmy osiem punktów przewagi nad Legionovią, skończyliśmy z pięciopunktową stratą. Wszystko się może wydarzyć, w tej lidze niczego nie można zakładać. W meczu z nami ostródzianie mieli przewagę, stworzyli więcej sytuacji bramkowych. My dostaliśmy kontrowersyjny rzut karny. To był cenny punkt, kolejny z czołówką, z którą toczyliśmy wyrównane pojedynki. Z Legią straciliśmy bramkę w 90. minucie, ze Świtem dostaliśmy dwa gole w doliczonym czasie gry – przekonuje Kroczek.



Bramkostrzelny napastnik i skuteczny zespół

Zasadniczą różnicę na boisku między jednym, a drugim Sokołem, widać w akcentach ofensywnych. Gra Sokoła Aleksandrów Łódzki opierała się na formie Bartosza Maćczaka, strzelca 16 goli. W Sokole Ostródzie bramki, i to po kilka, zdobywało wielu graczy (Patryk Kubicki, Wicki – 6; Oskar Rynkowski – 5, Robert Hirsz – 4). – Dla Bartka jest to przełomowy sezon. Wcześniej był młodzieżowcem w Odrze Opole, potem zszedł na niższy poziom rozgrywkowy, lądując w Lechii Tomaszów, gdzie przez całą rundę jesienną strzelił kilka goli. Zimą trafił do nas. Mimo statusu młodzieżowca, raz grał, a raz nie. Z tego powodu zdobył mało bramek. Przed sezonem z racji przebudowy kadry dostał zapewnienie, że będzie podstawowym napastnikiem. Odwdzięczył się za zaufanie, 16 goli w rundzie zasługuje na szacunek. To dla nas bardzo ważny zawodnik – zaznacza Kroczek.

– Nie wykreował nam się zdecydowany lider pod względem goli. Niektórzy mówią, że kogoś takiego Sokołowi brakowało. Uważam, że to pozytywna sytuacja. Nie musimy się martwić, że mamy jednego strzelca, który nam nagle wypadnie i co robić dalej? Ważne, że w kluczowych momentach strzelali różni piłkarze. W Skierniewicach wygraliśmy 6:0, bramki zdobyło sześciu różnych zawodników. Każdy ma więc okazję, aby wziąć ciężar na siebie – przekonuje Kołc.

W Sokole z Aleksandrowa Łódzkiego są zawodnicy z przeszłością w ekstraklasie – Bartosz Kaniecki i Artur Gieraga. – De facto starsi ode mnie. To doświadczeni piłkarze, którzy w III lidze robią ogromną różnicę. Bartek w trzech meczach z rzędu obronił rzut karny. Artur to nasz podstawowy obrońca. Daje jakość i poczucie stabilizacji młodym zawodnikom. Fajnie wyszło połączenie doświadczonych piłkarzy z młodzieżą. Myślę, że to też sprawiło, że jesteśmy tak wysoko w tabeli – kończy szkoleniowiec czwartej drużyny III ligi w grupie pierwszej.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności