Aktualności

[WYWIAD] Rafał Górak: GKS Katowice nie jest hegemonem w lidze, ale chcemy awansować

Rozgrywki23.03.2021 

Piłkarze trenera Rafała Góraka właśnie awansowali na pierwsze miejsce w eWinner 2. Lidze. Stoją przed szasną, by dwóch latach wrócić na zaplecze ekstraklasy i wreszcie odkleić łatkę, że w GKS wciąż nic się nie udaje. – Wiele ludzi pamięta w Katowicach ekstraklasę, a nawet europejskie puchary. Nic dziwnego, że za tym tęsknią. Na razie przed nami realizacja celu awansu do pierwszej ligi – podkreśla trener Górak.

Zanim porozmawiamy o wygranej w meczu kolejki EWinner 2. Ligi z Górnikiem Polkowice, spytam jak to możliwe, że dwa tygodnie wcześniej przegraliście z ostatnim w tabeli Hutnikiem Kraków, który na dodatek grał w dziesięciu?

Taki jest sport. Skoro Bruk-Bet Nieciecza potrafił przegrać z Resovią, a Legia ze Stalą Mielec, to znaczy, że w piłce nożnej wszystko jest możliwe. Wystarczy, że jedna drużyna ma słabszy dzień, a druga akurat czuje się świetnie i stąd biorą się takie wyniki. Nie jesteśmy hegemonem w tej lidze, by wygrywać z każdym zespołem. A Hutnik nie tylko z nami, ale też w poniedziałek pokazał, że będzie do końca walczył o utrzymanie. Choć ma problemy z kontuzjami, piłkarze pauzują za kartki, to właśnie wygrał z Pogonią Siedlce. Dla nas to lekcja, że musimy być czujni cały czas, nie tylko podczas meczów, ale na każdym treningu i każdego dnia. Na pierwsza rzut oka wynik rzeczywiście jest zaskakujący, ale ja nie zamierzam w niczym umniejszać Hutnikowi, bo tego dnia był lepszy.

Za to dzięki wygranej z Górnikiem awansowaliście na pierwsze miejsce, ale zwycięstwo nie przyszło łatwo. Z przekazu telewizyjnego wyglądało, że sporo problemów sprawiała murawa. Tak było?

A właśnie nie, murawa była świetnie przygotowana. Cała czas działało podgrzewanie i dzięki temu nie było śniegu, choć w Katowicach padało cały dzień. Gdyby nie było podgrzewanej murawy, gra byłby bardzo utrudniona. Mecz był równy, jak przystało na spotkanie zespołów z czołówki tabeli. Szliśmy łeb w łeb, choć do przerwy było 2:0 dla nas. Tak naprawdę to nie jest komfortowe prowadzenie, bo wystarczy strata gola na początku drugiej połowy i od razu wkradają się nerwy. Nie tak dawno przekonał się o tym Widzew, który prowadził z ŁKS 2:0 i zremisował. I rzeczywiście Górnik szybko strzelił gola, ale udało nam się opanować nerwy i utrzymaliśmy prowadzenie. Przed nami jeszcze 15 meczów i wiele w lidze może się wydarzyć.



Końcówka poprzedniego sezonu była trudna dla GKS. Najpierw mieliście na wyciągnięcie ręki bezpośredni awans, ale w ostatniej kolejce nie wygraliście z Resovią. Potem w barażach ulegliście Stali Rzeszów. Wyniki w tym sezonie wskazują, że szybko udało się panu pozbierać drużynę.

Nie było to łatwe zdanie. Mieliśmy masę okazji, w tym słupek tuż przed końcem meczu, by pokonać Resovię. Potem ze Stalą przeważyło większe doświadczenie rywali. Przed poprzednim sezonem z prezesem i właścicielami klubu założyliśmy sobie dwa lata pracy z tym zespołem. W pierwszym roku odmłodziliśmy drużynę, a i tak wyniki były zaskakująco dobre. Dwa razy w poprzednich rozgrywkach byliśmy o krok od awansu. Nie udało się, ale szybko się po tym pozbieraliśmy. Dwa dni po porażce ze Stalą spotkaliśmy się i powiedzieliśmy sobie, że zabieramy się do pracy.

Dwuletni projekt zakłada awans do pierwszej ligi? Wydaje się, że jesteście na dobrej drodze – gracie równo, rzadko przegrywacie i macie najwięcej wygranych w lidze.

Każdy mecz jest dla nas trudny. Wiosną wygraliśmy trzy spotkania, ale wszystkie tylko jedną bramką. Codziennie musimy mieć się na baczności i to nas może zaprowadzić tam, gdzie byśmy chcieli. Najprościej mówić, że liczy się tylko najbliższe spotkania, ale trudno też udawać, że nie zależy nam na awansie. Taki też był mój cel, kiedy podpisywałem kontrakt.

Jaką ma pan drużynę?

Bardzo rozwojową. Wszystko jest przed nimi, są młodzi, niech się sprawdzają i robią postępy. Widzimy, że ta drużyna może się rozwijać, dlatego zimą nie robiliśmy wielu transferów. Chcemy budować ten zespół.



Kto jest największym zagrożeniem dla GKS?

Każdy zespół, z którym się mierzymy jest trudnym rywalem.

Przez ostatnie kilka lat GKS się nie wiodło – miała być walka o ekstraklasę, a skończyło się spadkiem do drugiej ligi. Przylgnęła do klubu łatka, że nic się nie udaje. To ciąży?

Jesteśmy na trzecim szczeblu rozgrywek, ale wiele ludzi pamięta w Katowicach ekstraklasę, a nawet europejskie puchary. Nic dziwnego, że za tym tęsknią. Inne kluby, jak choćby ŁKS, Widzew czy Zagłębie Sosnowiec też to przeżywały i po części udało im się odbudować. Nie ma innej rady, jak robić swoje.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Fot. Cyfrasport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności