Aktualności

[WYWIAD] Prezes ŁKS: Na razie chcemy być solidnym I-ligowcem

Rozgrywki25.05.2018 

Pięć lat zajęło ŁKS przechodzenie z IV do I ligi. W tym sezonie prezes Tomasz Salski wytrzymał ciśnienie po kilku słabszych meczach i nie zwolnił trenera. – Z perspektywy tego, że udało się cel osiągnąć, na szczęście nie zdecydowaliśmy się na zmianę szkoleniowca – przyznaje w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Gratulacje z okazji powrotu do I ligi i za nerwy ze stali. Wytrzymał pan presję, nie zwolnił trenera Wojciecha Robaszka i na dwie kolejki przed końcem ŁKS miał już pewny awans.

Były duże oczekiwania wobec klubu i to normalne, że w przypadku kilku niepowodzeń, pojawiła się presja, by zwolnić szkoleniowca. O ile jeszcze w pierwszej rundzie ten cel nie był tak jasno postawiony i skonkretyzowany, o tyle w drugiej – dzięki udanej jesieni, po której zajmowaliśmy drugie miejsce – jasno powiedzieliśmy, że walczymy o awans. Tym samym wzrosły oczekiwania wobec zespołu. Kilka porażek wprowadziło zwątpienie i bicie się z myślami, ale staraliśmy się wytrwać w założeniach. Dzisiaj z perspektywy tego, że udało się cel osiągnąć, można powiedzieć, że na szczęście nie zdecydowaliśmy się na zmianę trenera. Było kilka takich trudnych momentów wiosną jak porażki ze Stalą Stalowa Wola, ze Zniczem Pruszków czy słaby mecz w Puławach. Po takich spotkaniach ciśnienie nie tylko w klubie, ale także na trybunach, w mediach czy w internecie rzeczywiście rosło. Także u osób zarządzającym ŁKS było wysokie.

W sezonie 2012/2013 ŁKS nie dokończył sezonu w I lidze i w kolejnym zaczął od nowa w IV lidze. Pięć lat później jest na zapleczu ekstraklasy.

Przebyliśmy długą drogę. Sporo czasu spędziliśmy w trzeciej lidze, ale właściwie mogę odpowiadać za poprzedni sezon, bo wtedy zostałem prezesem ŁKS. Mieliśmy sporo przeszkód po drodze. Z III ligi nie jest łatwo się wydostać. Bez wątpienia jak awansuje tylko jeden zespół, to jest trudniej. W II lidze trzy miejsca dają awans do I ligi, a jest jeszcze baraż. W tym sezonie o taki sukces walczyło nawet siedem drużyn.

Dobrze trafiliście zimą z transferami.

Wojtek Łuczak okazał się wzmocnieniem zarówno na boisku, jak i w szatni, co też jest niezwykle istotne. Wszyscy w klubie chcieli go mieć w drużynie i to się udało. Byliśmy przekonani, że nam pomoże, ale miał też słabsze mecze. Bez wątpienia był to bardzo ważny zawodnik. Kolejny transfer – Maciek Wolski był podstawowym piłkarzem i gdyby nie żółte kartki, rozegrałby 100 proc. spotkań. Czyli to też było wzmocnienie. Doszedł także Rafał Kujawa, ale mieliśmy świadomość, że on zacznie grać na miarę naszych oczekiwań pod koniec rundy. I, choć wszystkie bramki dające punkty są ważne, to jego gol w końcówce meczu z Błękitnymi na 2:1 bardzo nas przybliżył do awansu.

Zgadza się pan z opinią, że zespoły, które weszły do II ligi, mają już niemal gotową drużynę na walkę o kolejny awans?

Jesienią graliśmy podobnym składem co w III lidze. Na wiosnę jednak się już trochę zmienił. Teraz pewne miejsce miał Bartosz Widejko, spośród młodzieżowców przebił się Piotr Pyrdoł, który w zeszłym sezonie właściwie nie grał. Łukasz Zagdański to kolejny nowy człowiek w tym sezonie z podstawowego składu. Plus wspomniane trzy transfery w przerwie zimowej. Kluczem było to, że skład nie zmienił się drastycznie. Nie pozyskaliśmy 7-8 zawodników latem, a kolejnych sześciu zimą. Te wzmocnienia to było dwóch, trzech piłkarzy na rundę. W każdym sporcie zespołowym, ważne jest też zgranie drużyny. I to nie tylko na boisku, ale także w szatni, a nawet poza stadionem. To zawsze wpływa dobrze na atmosferę jak się piłkarze dobrze znają, choć oczywiście nie zawsze są z tego tylko plusy. Akurat w ŁKS to nas doprowadziło do celu.

Gracie na nowym obiekcie, który jednak nie spełnia wymogów licencyjnych na I ligę.

Stadion, choć na razie to tylko jedna trybuna, jest ultranowoczesny. Natomiast nie mamy oświetlenia, a to jest jeden z podstawowych wymogów licencyjnych w I lidze. Mam nadzieję, że dostaniemy czas na zrealizowanie tego punktu. Obiekt należy do miasta, a my jesteśmy dodatkowo w takiej sytuacji, że jest tworzona dokumentacja związana z rozbudową stadionu. Wydaje mi się, że dużym sukcesem byłoby, gdyby prace rozpoczęły się jeszcze w tym roku. Z doświadczeń innych beniaminków, zawsze takie kluby dostawały czas do pierwszego meczu rundy wiosennej, by wypełnić wymogi.

A organizacyjnie jesteście przygotowani na I ligę?

Koszty wzrosną o około 20 proc., jeśli chodzi o płace dla zawodników. I jesteśmy sobie w stanie z tym poradzić.

A cele sportowe?

Spokojnie je sobie określimy, ale teraz nie będę ukrywał, że chciałbym, by ŁKS był solidnym pierwszoligowcem. To będzie podstawowy cel przynajmniej na ten nowy sezon.

Wojciech Robaszek pozostanie na stanowisku?

Skoro wytrzymałem tyle czasu, to nadal spokojnie podchodzę do kwestii trenera. Kontrakt ze sztabem szkoleniowym jest do końca czerwca. Jesteśmy umówieni na rozmowę o przyszłości. Poznam oczekiwania szkoleniowców, przedstawię swoje i zobaczymy, czy się dogadamy.

Rozmawiał Robert Cisek

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży