Aktualności

[WYWIAD] Mariusz Szuszkiewicz – król strzelców i górnik na cztery zmiany

Rozgrywki20.03.2020 
Mariusz Szuszkiewicz o 6 rano zjeżdża 1200 metrów pod ziemię, by rozpocząć pracę w kopalni. Po czterech, czasem nawet pięciu godzinach w temperaturze około 30 stopni Celsjusza wyjeżdża na powierzchnię. To nie koniec wysiłku, bo czeka go jeszcze trening w drugoligowym Górniku Polkowice. – Czasem bywają gorsze dni, ale raczej sił mi nie brakuje. Choć zdarza się, że między pracą, a treningiem oczy mi się zamyka – przyznaje 29-letni napastnik.

Zacznijmy od spraw aktualnych. Jak w Górniku Polkowice przyjęto decyzję o zawieszeniu rozgrywek w związku z pandemią koronawirusa?

Chyba jak w większości zespołów – z jednej strony ze zrozumieniem, bo jako piłkarze doskonale wiemy, że zdrowie jest najważniejsze. Bez niego nie da się trenować, a co za tym idzie, pracować i zarabiać. Z drugiej strony jesteśmy rozczarowani, bo dwa miesiące przygotowywaliśmy się do rundy wiosennej, włożyliśmy w to mnóstwo wysiłku i prawdopodobnie wszystko pójdzie na marne.

Jeśli nie da się dokończyć rozgrywek, to jakich decyzji pan się spodziewa?

Powinna być utrzymana taka tabela jak jest po ostatniej rozegranej pełnej kolejce ze spadkami i awansami. Nie jest to może do końca sprawiedliwe, bo zostało jeszcze 12 kolejek i na pewno byłyby zmiany w kolejności, ale lepszego wyjścia nie widzę. My też byśmy chcieli grać. Jesteśmy beniaminkiem i naszym celem było utrzymanie. Jesienią nie odstawaliśmy od rywali, choć nie zdobyliśmy zbyt dużo punktów. Dlatego wiązaliśmy duże nadzieje z rundą wiosenna. I zaczęliśmy świetnie, wygraliśmy dwa mecze i czołowa szóstka była już na wyciągnięcie ręki.

Co teraz robicie?

Każdy dostał rozpiskę i trenujemy indywidualnie. Staramy się podtrzymać formę fizyczna, a więc biegamy interwałowo i tlenowo, do tego pracujemy nad stabilizacją. Każdy sam robi też coś z piłką, ale tu możliwości są ograniczone ze względu na sytuację. Nic więcej samemu nie da się zrobić.

Jeśli na przykład rozgrywki zostaną wznowione za miesiąc, to z czym piłkarze mogą mieć problemy?

Wystarczy tydzień bez meczów czy nawet gier wewnętrznych i już to widać. Miesiąc bez treningów całego zespołu, to duża strata dla drużyny. Formę fizyczną być może uda się utrzymać, ale to zależy od zawodnika. Każdy musi sam trzymać się rygoru i sumienie wypełniać obowiązki.

Jak udało nam się dowiedzieć, od kilku lat łączy pan pracę górnika z obowiązkami piłkarza. Jak do tego doszło?

Kiedy w 2013 roku Górnik wycofał się z drugiej ligi, uznałem, że to koniec mojej profesjonalnej kariery piłkarza. Zdecydowałem, że idę do normalnej pracy, a przy okazji jeszcze pogram w piłkę. Dzięki pomocy prezesa klubu zostałem magazynierem w jednej ze spółek KGHM. Po wycofaniu pierwszej drużyny zaczęliśmy grać w rezerwach i wiosną 2014 roku awansowaliśmy do czwartej ligi. W kolejnym sezonie weszliśmy ligę wyżej, a ja dalej łączyłem pracę z grą w piłkę. Górnik nie był wtedy w tym miejscu, w którym jest teraz, jeśli chodzi o organizację klubu. Nie było wiadomo, jaka będzie przyszłość, a ja chciałem założyć rodzinę i czuć stabilizację.

Kiedy został pan górnikiem?

Trzy lata temu. Chyba prędzej skończyłbym z piłką niż zostawił robotę. Na szczęście dzięki trenerowi i działaczom klubu udaje mi się godzić pracę z grą.

Szkoleniowiec Górnika podkreśla, że w poprzednim sezonie pracował pan w kopalni na cztery zmiany.

Rzeczywiście, kiedy graliśmy w trzeciej lidze, pracowałem na zmiany. Zdarzało się, że szedłem na kopalnię na 22, a w domu byłem o 6 rano. Kilka godzin snu i trzeba było zbierać się na trening z myślą, że znów na noc do pracy. Nie było i nie jest łatwo, ale to wszystko tkwi w głowie.

Podobno w poprzednim sezonie przez tydzień w miesiącu nie trenował pan w ogóle z drużyną?

No tak, kiedy pracowałem na drugą zmianę, byłem w kopalni od godziny 11 do 17, a treningi są zwykle o 14:30. Musiałem ćwiczyć sam i liczyć, że nie odbije się to na formie.



Nie odbiło się, bo został pan królem strzelców trzeciej ligi i bardzo pomógł w awansie do drugiej ligi.

Jakoś sobie dobrze radziłem. Nie wyglądało to źle na boisko. Drużyna mi pomagała, a ja chciałem się odwdzięczyć zespołowi.

Bardzo jest pan skromny…

Co mogę więcej powiedzieć... Piłka nożna to gra zespołowa. Bez pozostałych zawodników na boisku nie dałoby się wywalczyć awansu.

W drugiej lidze pracuje pan już tylko na jedną zmianę.

To prawda. Porozmawiałem w kopali czy jest taka możliwość i się zgodzili. Dzięki temu mam trochę więcej czasu dla rodziny. Wstaję o 5 rano, po szóstej jestem na dole w kopalni, około godziny 11 już na powierzchni. Nie ma sensu wracać do domu, więc jadę do klubu, jem lekki obiad i czekam na trening. Około 17 jestem już z rodziną.

Na czym polega pana praca w kopalni? Jest pan głęboko pod ziemią?

1200 metrów. W KGHM wydobywamy rudę miedzi. Pracuję przy taśmociągu. Nazywają nas „taśmolami”. To fizyczna praca w ciężkich warunkach. Zajmuje się tym, by urobek bez problemu trafił na górę. Konserwuję, naprawiam i remontuję taśmociąg, zakres pracy jest bardzo szeroki. Tam, gdzie pracuję, jest gorąco, około 30 stopni Celsjusza, a do tego duża wilgotność. Chwila w takich warunkach i człowiek jest cały mokry, a spędzam tam trzy, cztery godziny. Ze względu na to, że zapylenie jest duże, pracujemy w maskach, by nie odbiło się to na zdrowiu.

Nie wierzę, że taka zmiana na kopalni nie odbija się na treningach...

Rozmawiałem na ten temat z trenerem. Powiedział, że jeśli przychodzę na treningi, to on patrzy na mnie jak na piłkarza i nie mogę odstawać. Czasem bywają gorsze dni, ale raczej sił mi nie brakuje. Choć zdarza się, że między pracą, a treningiem oko mi się zamyka.

W przeszłości zdarzało się, że piłkarze sponsorowani przez górniczy klub „za karę” zjeżdżali do kopalni, by zobaczyć jak wygląda praca górników. Pan czułby się jak ryba w wodzie.

Był taki pomysł, by w tym roku koledzy pojechali na dół kopalni. Z chęcią bym ich tam wziął na jedną zmianę, żeby zobaczyli, jak czuliby się po takiej pracy.

Ktoś jeszcze z drużyny pracuje w kopalni?

Z zawodników Rafał Karmelita, a także trener bramkarzy Sebastian Szymański i kierownik drużyny Ariel Sworacki.

Rozmawiał Andrzej Klemba
zdjecia www.ksgornik.eu

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności