Aktualności

[WYWIAD] Mariusz Pawlak: Widzę moc w moim zespole

Rozgrywki28.03.2019 
Olimpia Grudziądz wygrała wiosną wszystkie spotkania, strzeliła aż 13 goli, a straciła tylko dwa. – Te cztery zwycięstwa sprawiły, że znów możemy otwarcie mówić o awansie. Grudziądz tęskni za pierwszą ligą – podkreśla Mariusz Pawlak, trener Olimpii. Jest tylko jedna drużyna na szczeblu centralnym, która w 2019 roku wygrała wszystkie spotkania – Olimpia Grudziądz.
To oczywiście cieszy, ale lepiej, aby tak było po 14 kolejkach, a nie tylko po czterech. Wtedy jeszcze chętniej bym o tym opowiadał. Każde zwycięstwo cieszy, ale jeszcze za wcześnie, by wpadać w euforię. Po to wychodzimy na boisko, by wygrywać. Ze skromnością i pokorą podchodzę do tych wygranych, bo wiem, że każdy kolejny mecz będzie dla nas trudniejszy. Następny rywal będzie chciał nas pokonać albo chociaż urwać punkty. Choć gramy teraz w Elblągu z ostatnią w tabeli Olimpią, to wiemy, że czeka nas bardzo ciężki mecz.

2018 rok zakończyliście na siódmej pozycji. Teraz jesteście już na trzecim.
W końcówce rundy jesiennej czołówka nam uciekła, bo przegraliśmy trzy spotkania. Tuż przed rozpoczęciem sezonu straciliśmy dwóch stoperów i to było widać na boisku. Dlatego zimą chcieliśmy uzupełnić te braki. W ataku mam dużo atutów i strzelanie goli nam wychodzi, ale w obronie mieliśmy problemy. Przegraliśmy u siebie kilka meczów, w których prowadziliśmy jedną, a nawet dwiema bramkami. Zimą zrobiliśmy sporo zmian, doszło też kilku obcokrajowców, ale widać, że szybko wkomponowali się w zespół.



Ma pan dość młodą drużynę. Może zabraknąć doświadczenia?
Rzeczywiście, poza 39-letnim Marcinem Kaczmarkiem, który jest ważną postacią w klubie, nie tylko na boisku, zwykle mamy młodszy zespół niż rywale. To było zrobione z rozmysłem, że gdyby w tym roku nie udało się awansować, to drużyna nabierze doświadczenia na kolejny sezon. W Grudziądzu chcą piłki na pierwszoligowym poziomie i staramy się sprostać zadaniu.

W styczniu zespół zaprotestował i nie wyszedł na trening. Po wynikach wydaje się, że ten problem został załatwiony?
Zaległości zostały uregulowane i na pewno to pomogło drużynie. Nam, trenerom, znacznie też ułatwiło pracę, bo możemy więcej od zawodników wymagać. Problemy finansowe już nie zaprzątają im głów. To przekłada się na większą koncentrację na treningach, a potem podczas meczów. Zajęcia w tygodniu to przygotowanie do dania głównego, czyli spotkania w weekend. Gramy dla kibiców, ale także dla pieniędzy, bo mamy premie za wygrane, też wypłacane na bieżąco. Gorsze wyniki w końcówce rundy mogły być między innymi spowodowane także brakiem wypłat, choć to nie była na pewno główna przyczyna. To, że piłkarze nie wyszli na trening, było sygnałem alarmowym, że jest źle. Na szczęście mamy to za sobą i ten rozdział jest zamknięty. Wszystko zostało wyprostowane i możemy skoncentrować się wyłącznie na piłce. Prezydent Grudziądza pokazał też, że zależy mu na sporcie i chce, by Olimpia była w pierwszej lidze.



Gdzie jeszcze szukać przyczyn poprawy gry zespołu?
Doszło trzech obrońców, a jesienią brakowało nam rywalizacji. Z konieczności niektórzy piłkarze byli przestawiani na inne pozycje. Za tydzień, może dwa wszyscy zawodnicy z urazami będą gotowi do grania i w kadrze meczowej nie zmieści się trzech, czterech graczy. To pokazuje, że teraz rywalizacja jest spora. Dla mnie to ból głowy, ale też pewien komfort, że mogę wybierać najlepszych. Przyjście stopera Ivana Oceanasa, pomocników Germana Ruiza i Tiago Alvesa dało nam bardzo dużo. Występowali w innych ligach i wnieśli sporo doświadczenia. Wszystko jak na razie dobrze zafunkcjonowało. Liczymy, że połączenie zawodników, którzy lubią grę ofensywną, są kreatywni w grze do przodu, z coraz lepszą defensywą będzie naszym atutem w walce o awans.

Rywale z czołówki trochę wam pomagają…
Rzeczywiście, sporo remisują i to nam pozwoliło ich szybko dogonić. Nie możemy oglądać się jednak na nich, tylko skupiamy się na sobie. Jest jeszcze dziewięć kolejek i sporo meczów między tymi zespołami z czołówki. Kończyny ligę spotkaniami z Widzewem i Elaną, które mogą decydować o awansie. Te cztery wygrane sprawiły, że możemy z powrotem otwarcie mówić o chęci awansu. W końcu jesteśmy na miejscu, które to gwarantuje. Musimy jednak zachować spokój. Niejedni krzyczeli, a potem nic z tego nie wychodziło. Pierwszym celem było przywiezienie dobrych wyników z wyjazdów, a graliśmy w Częstochowie, gdzie Skra rzadko traci punkty i w Chorzowie, gdzie wygrać z Ruchem udaje się niewielu. My zwyciężyliśmy i to dało nam odpowiedź, że możemy liczyć się w walce o pierwszą ligę. Widzę moc w zespole. Jest sporo młodych zawodników, którzy mogą się wybić. Na każdym spotkaniu gościliśmy wysłanników z klubów z wyższych lig czy skautów. Cieszę się, że przyjeżdżają. Gorzej byłoby, gdyby nas nie doceniali.

Rozmawiał Robert Cisek

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności