Aktualności

[WYWIAD] Kamil Socha: Trener musi być modny

Rozgrywki14.01.2021 
Kamil Socha został nowym trenerem Bytovii Bytów. Dla 49-letniego szkoleniowca jest to powrót do pracy na szczeblu centralnym po wcześniejszych epizodach w Wigrach Suwałki oraz Pogoni Siedlce. Socha stawia na innowacyjność, chce być szkoleniowcem, który podąża z  duchem czasu. – Nasza praca polega na byciu modnym. Futbol ewoluuje w takim tempie, że co kilka lat zmienia się moda – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Ciężko się z panem skontaktować. Tyle pracy w Bytovii?
Sporo się dzieje, ale tak wyglądają pierwsze dni trenera w nowym klubie. Jest intensywnie, co chwilę ktoś dzwoni. Ale ja lubię taką intensywność, dobrze się w takiej sytuacji czuję. I czuję, że w Bytovii powoli zmierza wszystko w odpowiednim kierunku, bo mam dobry sztab. Problemy są wszędzie, my nie marudzimy, tylko staramy się rozwiązywać je na bieżąco.

Pierwsze zadanie, jakie pan sobie stawia, to przegląd kadry drużyny, sprawdzenie, którzy piłkarze będą potrzebni na rundę wiosenną?
Wiemy już na jakie pozycje potrzebujemy wzmocnień, gdzie są braki. Odpowiednie skompletowanie kadry ma nam pomóc zrealizować główny cel, a ten zakłada utrzymanie się w drugiej lidze. To jednak liga tak nieprzewidywalna, że chętnie weźmiemy wszystko powyżej miejsca gwarantującego utrzymanie. Unikam stawiania sobie celów długofalowych, bo w piłce nigdy nie wiadomo, co się wydarzy na krótką metę. Dlatego staram się wpajać swoim piłkarzom, że liczy się najbliższa chwila. Musisz skupić się na na najbliższym meczu, a nie końcowym wyniku. Wychodząc pozytywnie nastawiony, jesteś bliżej zwycięstwa. Małymi krokami do celu.



W przypadku Bytovii to stwierdzenie nabiera dodatkowego znaczenia?
Tak. Stąd koncentracja na konkretnym meczu, który przed nami, jest tak istotna. Jestem pełen optymizmu, trafiłem na grupę, która pozytywnie zareagowała na to, co im przekazaliśmy ze sztabem. Obraliśmy określony kierunek, chcemy się rozwijać jako zespół. Bez tego trudno było zbudować coś razem.

Pana poprzednik Adrian Stawski, pracował z zespołem niespełna cztery lat. Zrobił tu wiele dobrego. To wyzwanie zastąpić go?
Nie chcę, aby ktokolwiek porównywał mnie z trenerem Stawskim, czy innymi trenerami. Każdy ma swoją wizję. Każdy wykonuje swoją robotę jak najlepiej. Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek szkoleniowiec robił coś, co mogłoby szkodzić drużynie. Adrian Stawski pozostawił po sobie pozytywne wrażenie, będzie w Bytowie bardzo dobre wspominamy. Docenia się tutaj, co zrobił, też doceniam jego pracę z Bytovią. Mam inne metody, inną filozofię, inny model gry. Nigdy nie przychodzę do danego klubu z myślą, by zapracować na wysoki status. Pracuję tak, by po odejściu z danego, mógłbym w każdym chwili wrócić i być miło w nim witanym. O to chodzi w pracy trenera. Do większości klubów, w których pracowałem, mogłem wrócić z podniesioną głową. Chcę tego samego w Bytovii. Czeka nas trudne zadanie, w drużynie następuje zmiana pokoleniowa. Opuścił nas doświadczony Deleu. Niektórzy sposobią się do odejścia. Trzeba szukać następców i stworzyć zespół, który nie przyniesie ujmy miastu.

Z Wigier Suwałki, Pogoni Siedlce, Piasta Żmigród odchodził pan w trakcie sezonu. Nie miał pan więc okazji dokończyć swojej budowy drużyny.
Była pierwsza liga, potem druga, następnie trzecia, teraz znów druga liga. Moim celem jest zatem powrót do pierwszej ligi. W Suwałkach, Siedlcach i Żmigrodzie budowałem zespoły od nowa. Taka budowa wymaga czasu, nie wszędzie działacze byli na tyle cierpliwi. Nie da się stworzyć drużynę w miesiąc, dwa, nie da nawet w trzy miesiące. Czasami wypali od razu, bo zespół szybko załapuje. To jednak wynika z indywidualnych umiejętności poszczególnych zawodników. Nie zawsze trener dostaje drużynę z dużym potencjałem i trzeba dobierać piłkarzy. W Bytovii co pół roku następuje wymiana kadry. Nie inaczej będzie teraz, chociaż trzon zespołu chcemy zostawić. Największy problem możemy mieć z linią obrony.



Pana odmienność w stosunku do innych trenerów to inspirowanie się metodą High-Low Intensity. Dlaczego akurat ta metoda i na czym ona polega?
Zetknąłem się z nią w USA. Tam stosuje się ją w wielu sportach, głównie w dyscyplinach indywidualnych. Zapoczątkował ją trener kanadyjskich sprinterów, m.in. Bena Johnsona, Charles Francis. W skrócie wygląda to tak, że nie ma stanów pośrednich: pracujemy albo na wysokim stopniu wysiłku albo na niskim poziomie wysiłkowym. Szukałem różnych rozwiązań, dzięki którym będę w swojej pracy na czasie. Dzisiejszy futbol jest dynamiczny, ciągle się zmienia, na najwyższym poziomie z kolei charakteryzuje się wysoką intensywnością, powtarzalnością sprintów. Żaden z poważnych trenerów nie liczy już, ile kilometrów przebiegli jego piłkarze w trakcie meczu. Kiedyś od jednego z piłkarzy usłyszałem: „Ci to są przygotowani, bo biegają i biegają”. Tak, tyle że w piłce bieganie, a bieganie efektywne to dwie różne sprawy. Biegać długo to można w maratonie, na boisku liczą się sprinty. Nie zamykam się też na jedną metodę, staram się szukać bodźców, które pomogą mi się rozwinąć jako trenerowi na wielu płaszczyznach. Interesuję mnie nowinki taktyczne, co było widać w moim ostatnim klubie.

Dlatego strona pscoach.pl?
Stronę założyłem bardzo dawno temu. Kiedy internet w Polsce raczkował, to posiłkowałem się materiałami szkoleniowymi na zagranicznych stronach. Było ciężko, bo informacji na ten temat było niewiele, nie to co teraz. Uważam, że wiedza powinna być ogólnodostępna. I nie dostęp do materiałów decyduje o tym, kto jest dobrym trenerem. Z doświadczenia wiem, że przekazując komuś materiały tylko mu pomogę, a nie że ten ktoś stanie się moją konkurencją. Skoro ktoś chce korzystać z mojej wiedzy, to chętnie się nią podzielę. Tak się narodził pomysł na pscoach.pl.



Znajduje pan na to czas?
Właśnie nie bardzo. Praca trenera wiąże się z pewnymi obowiązkami, stronę prowadzę sam, trudno dbać o jej aktualność. No ale nadal strona funkcjonuje, więc kiedy mogę, to wrzucam pomocne materiały. Żyjemy w czasach zalewu informacji, młody trener może w tym się szumie się pogubić, bo ciężko mu oddzielić kiepską treść od pożytecznej treści. Staram się, by na stronie pojawiały się wartościowe informacje.

Na Twitterze też podaje dalej pan tweety dotyczące ważnych rzeczy w taktyce.
Nasza praca polega na byciu modnym. Nie możemy zamknąć się w jednym schemacie, w jednych ramach. Futbol ewoluuje w takim tempie, że co kilka lat zmienia się moda. My trenerzy możemy dać się zaskoczyć taktycznie, bo czegoś nie wiemy. Według mnie największe rezerwy wciąż jednak tkwią w mentalności zawodników. Psychika to jeden z trzech decydujących czynników, który wpływa na wynik. Często są to niuanse, małe szczegóły. Niedyspozycja w meczu jakiegoś piłkarza bardzo często jest wynikiem braku w przygotowaniu mentalnym. W pracy z młodymi zawodnikami kładę na to mocny nacisk.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności