Aktualności

[WYWIAD] Daniel Świderski: Wiedziałem, że umiem strzelać gole i to pokazałem

Rozgrywki30.08.2019 
25-letni napastnik założył, że w tym sezonie strzeli 10 goli i to pomoże Resovii na koniec rozgrywek znaleźć się w czołowej szóstce. – Jestem takim zawodnikiem, który potrzebuje czuć zaufanie trenera, grać regularnie i wtedy strzelam gole. Tak właśnie jest teraz w Resovii – podkreśla Daniel Świderski.

Daniel Świderski jednak potrafi strzelać gole? W sześciu meczach zdobyłeś cztery bramki. Z Widzewa odszedłeś właśnie dlatego, że nie spełniałeś do końca tych oczekiwań.
Udowodniłem przede wszystkim kibicom, że potrafię to robić. Bo ja sam wiedziałem, że umiem strzelać gole. Byłem wręcz tego pewien. W moim przypadku była to kwestia zaufania trenera i regularnego grania. Nie powinno być tak, że po jednym słabszym występie szkoleniowiec od razu sadzał mnie nie tyle na ławkę, co od razu odsyłał na trybuny. To była główna przyczyna braku większej liczby goli.

Przychodziłeś do Widzewa po tym, jak strzeliłeś 21 goli w III lidze. Tymczasem na tym samym poziomie w łódzkim klubie zdobyłeś ich tylko siedem, a w poprzednim sezonie w II lidze cztery. Pojawiły się opinie, że dobrze czujesz się wtedy, kiedy drużyna gra głównie z kontrataku.
Trudno mi powiedzieć, choć może coś w tym jest? Tyle, że w Resovii też staramy się prowadzić atak pozycyjny i jakoś udało mi się zdobyć już cztery gole, a zespół jest drugi w tabeli. Mało bramek w Widzewie było spowodowane raczej tym, że nie grałem regularnie, a nie taktyką zespołu. Czuję dużą satysfakcję, że teraz trafiam. Od pięciu spotkań wychodzę w podstawowym składzie i są efekty. To mnie napędza, by strzelać kolejne i pomóc w realizacji celu drużyny. Nie przegraliśmy jeszcze meczu w tym sezonie i chcemy to jak najdłużej utrzymać.

W Widzewie zarówno u trenera Franciszka Smudy, jak i Radosława Mroczkowskiego dostawałeś szansę, ale potem trafiałeś nawet do rezerw.
U trenera Smudy grałem właściwie przez całą jesień, ale potem tydzień przed rozpoczęciem rundy wiosennej złamałem rękę i długo nie mogłem wrócić do formy. Trener Mroczkowski uznał, że nie nadaje się do pierwszej drużyny. To był jego punkt widzenia, musiałem to uszanować i dalej robić swoje. Nie gniewałem się, trenowałem i strzelałem bramki w okręgówce. Nie miałem sobie nic do zarzucenia.

Żałowałeś, że odchodzisz z Widzewa?
To były naprawdę fajne dwa lata. Trochę żałowałem, ale potrzebowałem nowego impulsu. Chciałem coś zmienić i z perspektywy wygląda na to, że zrobiłem dobry ruch. Nie wiem, czy chciałbym zostać w Widzewie.



Mam wrażenie, że wreszcie w Resovii czujesz się ważną postacią. W Widzewie tego brakowało.
Tak właśnie jest. W Widzewie poprzedni sezon dla nikogo nie zakończył się happy endem. Nie zrobiliśmy tego, czego od nas wymagano, czyli nie awansowaliśmy. Dla mnie indywidualnie też, bo gra w okręgówce nie była niczym przyjemnym.

Masz też chyba dobre wspomnienia z Widzewa – twoje dwie bramki w ostatnim meczu sezonu 2017/2018 przesądziły o awansie tej drużyny do II ligi.
To prawda. Bardzo się cieszę, że w ten sposób mam mały wkład w historię tego klubu. Po tym jak okazało się, że mój czas w Widzewie się skończył, wielu kibiców mi dziękowało i podkreślało, że tego meczu w Ostródzie nigdy mi nie zapomną. Było sporo osób, które nie cieszyło się, że odchodzę z zespołu.

Kończyłeś sezon jako gracz rezerw w lidze okręgowej, ale jednak udało ci się znaleźć klub w II lidze.
Zawsze znałem swoją wartość. Końcówka rozgrywek była dla mnie niezbyt pozytywna, ale byłem przekonany, że jak trafię do zespołu, w którym dostanę regularnie szanse, to będę strzelał gole. I się nie pomyliłem. Menedżer rozmawiał z różnymi klubami, ale zdecydowaliśmy się na Resovię i jestem z tego na ten moment zadowolony. Ten klub nie potrzebował żadnych testów. Tym bardziej, że teraz zawodnika można prześwietlić na wszystkie strony. Po prostu przyjechałem, podpisałem kontrakt, a z trenerem spotkałem się dopiero na pierwszym treningu przed tym sezonem.

Jakie są mocne strony Resovii?
Jesteśmy mocną drużyną i do tego zgraną. Potrafimy zorganizować się w defensywie i to jest nasz duży atut. Mamy silny zespół jak na tę ligę i na koniec sezonu będziemy w czołowej szóstce. Może nie ma wprost postawionego tego celu, ale w zespole uznaliśmy, że stać nas na to.

A ustaliłeś sobie cel indywidualny?
Założyłem sobie, że strzelę 10 goli w tym sezonie. W rozmowach z dziewczyną powiedziałem, że to jest minimum, które chciałbym w tych rozgrywkach osiągnąć. Nagroda? Pojadę na dobre wakacje.

Rozmawiał Robert Cisek

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności