Aktualności

[WYWIAD] Cztery gole Wojciecha Reimana. „Jestem pomocnikiem, w ataku bym się nie odnalazł”

Rozgrywki14.04.2021 

Wojciech Reiman pierwszy raz w karierze zdobył cztery bramki w jednym meczu. Choć jest pomocnikiem, to regularnie w ostatnich sezonach strzelca co najmniej 10 goli. Na dodatek pewnie wykonuje też rzuty karne. – Mam na nie swój sposób, choć nie umiałbym wykonywać ich jak Robert Lewandowski – przyznaje 33-letni zawodnik Stali Rzeszów. – Mam nadzieję, że te bramki pomogą zrealizować cel, czyli awansować do pierwszej ligi.

Strzelił pan cztery gole w jednym meczu, a Stal pokonała Skrę 4:3. To nie zdarza się często.

Ja nawet nie przypominam sobie, żebym na szczeblu centralnym strzelił więcej niż dwie bramki. Może jeszcze jak byłem juniorem, to mogło się zdarzyć w Klasie A i Klasie B, kiedy grałem w rezerwach Stali. To jednak był zupełnie inny poziom.

Do tego wygrał pan bezpośredni pojedynek z liderem klasyfikacji strzelców drugiej ligi Kamilem Wojtyrą, który zdobył trzy gole.

Co ciekawe, znam go jeszcze z czasów występów w Rakowie. On wtedy był jeszcze bardzo młodym chłopakiem i nawet nie wiedziałem, że jest napastnikiem. Po pobycie Rakowie był zniechęcony i grał w niższych ligach. Dostał szansę w Skrze i świetnie ją wykorzystuje. Kibicuję mu, bo ma potencjał, ale akurat w meczu z nami musiał uznać wyższość starszego kolegi.



W meczu ze Skrą prowadziliście 2:0, potem rywal wyrównał, znów uciekliście na dwie bramki, a skończyło się 4:3.

Z perspektywy boiska, gdy wygrywaliśmy 2:0, byłem pewnym, że nic nam się nie stanie. I nawet, kiedy Skra wyrównała, byłem spokojny. Widziałem, że dobrze gramy i jesteśmy w stanie wygrać. Strzeliliśmy kolejne dwie bramki. Choć Skra trafiła na 3:4, to już był właściwie koniec meczu. Mówimy dużo o mnie, ale tych goli nie byłoby, gdyby nie koledzy. Dwie pierwsze bramki wypracowali Dawid Olejarka i Krystian Pieczara. Nie pozostało mi nic innego jak kopnąć do siatki, choć oczywiście trzeba było znaleźć się we właściwym miejscu. Trzeci gol padł po strzale z rzutu wolnego. To było mocne, ale techniczne uderzenie wewnętrzną częścią stopy. Ostatnią bramkę strzeliłem w zamieszaniu.

Regularnie zdobywa pan średnio dziesięć goli w rozgrywkach. W ostatnich ośmiu sezonach strzelił ich pan 84. To świetny wynik jak na pomocnika.

Lubię strzelać bramki, zresztą kto nie lubi. Mam ciąg na bramkę i staram się wykorzystywać swoje atuty. Całą seniorską karierę jestem środkowym pomocnikiem i chyba nie odnalazłbym się na innej pozycji, a już na pewno nie w ataku. Zebrałem dużo doświadczenia w środku boiska i to procentuje.

Często wykonuje pan rzuty karne i to z niezłą skutecznością. Policzyłem, że wykorzystał pan 28 z 33 jedenastek. Ma pan sposób?

Mam, ale to tajemnica kuchni. Znalazłem sposób wykonywania rzutów karnych i staram się zawsze podczas treningu sobie przypomnieć i nie zmieniam go od lat. Zwykle działa, choć rzeczywiście zdarzyło się, że bramkarz obronił. To jednak też jest sytuacja, którą można wykorzystać do analizy, dlaczego się nie udało. Jak byłem młodym zawodnikiem coś mnie zainspirowało i szukałem najlepszego rozwiązania. Karne Roberta Lewandowskiego? Nie umiałbym tak strzelać.



Dobrze radzi sobie pan z presją?

To jest wojna nerwów i trzeba umiejętnie podejść do rzutu karnego. Wyłączyć się z tego co jest dookoła i skupić się na tym, by strzelić najpewniej, jak tylko się da. Nie w każdym zespole byłem wyznaczony jako pierwszy do wykonywania jedenastek. Byli zawodnicy strzelający lepiej. Jeśli jednak zdarzyła się sytuacja, w której ktoś nie chciał strzelać, bo na przykład był faulowany, to dla mnie nie było problemu.

Stal jesteście blisko miejsca barażowego. Gracie o awans na zaplecze ekstraklasy?

Tak, to jest nasz cel. Zebraliśmy sporo doświadczenia w poprzednim sezonie i mam nadzieję, że nie popełnimy już takich błędów. Mamy ambitny zespół, ale musimy złapać serię zwycięstw, by wskoczyć do strefy barażowej.

W poprzednim sezonie byliście blisko, ale przegraliście decydujący mecz z Resovią. Jakie błędy popełniliście?

Najpierw wszystko poszło po naszej myśli, bo dobrze zagraliśmy w pierwszym meczu barażowym z GKS Katowice. Umiejętnie się broniliśmy, rywal mocno naciskał, ale to my strzeliliśmy dwa gole. Staraliśmy się podobnie zagrać z Resovią i nie podołaliśmy. Mieliśmy atuty, których nie wykorzystaliśmy. Zaczęliśmy grać w sposób, którego nie do końca umieliśmy i skończyło się 0:0. Rzuty karne też można wypracować i zminimalizować ryzyko, ale wychodzi na to, że chyba nie zasłużyliśmy na ten awans.



Jest pan wychowankiem Stali, ale w wieku 23 lat próbował pan zaczepić się w ekstraklasie. Dlaczego się nie udało?

Jak chyba każdy piłkarz chciałem spróbować wyższego poziomu. Stal była w drugiej lidze, a ja trafiłem do zespołu ekstraklasy. Pewnie nie byłem przygotowany piłkarsko i może mentalnie. Często się mówi, że gdybym wcześniej tyle wiedział, co teraz, to by się udało. I tak chyba było w moim przypadku. Zadebiutowałem w ekstraklasie w Podbeskidziu Bielsko-Biała, ale potem byłem wypożyczony do trzech klubów i w końcu definitywnie odszedłem do Puszczy Niepołomice. W tych zespołach za dużo nie pograłem i się nie zadomowiłem. W końcu w wieku 28 lat znów byłem do Stali. Może zrobiłem krok w tył, ale wróciłem do Rzeszowa lepszym piłkarzem i z dużo większym doświadczeniem. Chciałem tej drużynie pomóc dostać na szczebel centralny i to się udało. Teraz kolejny cel, czyli pierwsza liga. Stać nas na to. Zależy mi, by zajść ze Stalą jak najwyżej.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Fot. Cyfrasport/Stal Rzeszów

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności