Aktualności

[WYWIAD] Artur Pląskowski: W Stali Rzeszów mogę zostać na lata

Rozgrywki29.11.2019 
Od debiutu w seniorach 25-letni Artur Pląskowski osiem razy zmieniał klub. Przed sezonem wzmocnił beniaminka drugiej ligi Stal Rzeszów. – Ten klub ma dobre perspektywy i chce iść do przodu. To nie jest zespół, który żyje z dnia na dzień, ale w Rzeszowie powstał projekt, który ma trwać lata. Jestem chyba też w najlepszym wieku, by krok po kroku piąć się z tą drużyną – podkreśla napastnik.

Kiedy patrzę na pański piłkarski życiorys, to jestem zaskoczony. Debiut w pierwszym zespole w wieku niespełna 18 lat, szybki awans do pierwszej ligi, a potem zjazd aż na czwarty poziom rozgrywek. Jak to się stało?

Rzeczywiście moja kariera zapowiadała się bardzo dobrze. W wieku 18 lat przebiłem się do podstawowego składu wówczas drugoligowego Rakowa Częstochowa. Strzelałem gole, miałem asysty i dzięki temu trafiłem na wypożyczenie do pierwszoligowej Chojniczanki Chojnice. Po rundzie, w której rozegrałem 12 spotkań, wróciłem do Rakowa. Moja kariera wyhamowała. Niepotrzebnym krokiem było później kolejne wypożyczenie do trzecioligowego BKS Bielsko-Biała, kiedy byłem już zawodnikiem GKS Tychy. Trudno było mi się wydostać z tego poziomu. Potrzebne są naprawdę dobre statystyki, by się z tej ligi wyrwać.

Wróćmy jeszcze do sezonu 2014/2015. Był pan podstawowym zawodnikiem Rakowa, strzelił siedem goli, graliście w barażach o I ligę, a potem nagle przejście do beniaminka drugiej ligi Nadwiślana Góra. Co się wydarzyło?

W Rakowie słyszałem, że lada chwila podpiszę nowy kontrakt, że klub jest zainteresowany, bym został. To jeszcze było za czasów trenera Jerzego Brzęczka. Potem przyszedł Radosław Mroczkowski i też mówił, że widzi mnie w składzie w przyszłym sezonie. W barażach przegraliśmy jednak z Pogonią Siedlce i nagle te zapowiedzi okazały się tylko zapowiedziami. Skończył mi się kontrakt, nie dostałem nowego i musiałem szukać klubu. Trafiłem do Nadwiślana i szybko okazało się, że nie wszystko było tam, tak jak powinno być. Nie wyszło mi to na złe, bo przeszedłem do GKS Tychy. Wywalczyliśmy awans do I ligi, ale ja zamiast zagrać na zapleczu ekstraklasy, można powiedzieć, że trochę zmuszony przez klub, podjąłem złą decyzją o wypożyczeniu do BKS. Zdecydowałem się jednak na to, bo GKS na moją pozycję pozyskał Jakuba Świerczoka, a ja chciałem grać.

I na trzy sezony utknął pan w trzeciej lidze. Były myśli, że z dobrze zapowiadającej się kariery, wyjdą nici?

Na pewno były. Najtrudniejszy moment był po odejściu z BKS, kiedy byłem na testach w Stali Stalowa Wola. Niby wszystko było w porządku, dobrze wyglądałem na treningach i sparingach, miałem podpisać umowę, a nagle prezes uznał, że jednak nie, bo mam za słabe statystyki. Wtedy był największy moment zwątpienia. Na szczęście trafiłem do Podhala Nowy Targ. Tam się odbudowałem, co było właśnie widać po liczbach. Zwłaszcza poprzedni sezon był bardzo udany, bo strzeliłem 19 goli i miałem też sporo asyst. Dzięki temu w czerwcu udało się wrócić do drugiej ligi. Ta skuteczność sprawiła, że miałem sporo ofert, także z pierwszej ligi, ale zdecydowałem się na Stal.

Ten poprzedni sezon był bardzo emocjonujący. Przez niemal całe rozgrywki Podhale prowadziło w tabeli, by w ostatniej kolejce przegrać w Rzeszowie ze Stalą 1:2 i stracić szanse na awans. Pan nawet strzelił gola, a po sezonie odszedł do Stali.

Kontrakty i warunki do gry w Podhalu były naprawdę na niezłym poziomie. Klub pozyskał kilku niezłych zawodników i udało się stworzyć dobrą drużynę. Szkoda, że nie udało się awansować, bo długo w tej lidze dyktowaliśmy warunki. W tamtym momencie byłem bardzo rozczarowany, ale takie są losy piłkarza, że raz gra przeciwko jednej drużynie, a za chwilę jest w jej szatni. Sentymenty wtedy trzeba odłożyć na bok. Uznałem, że to będzie najbardziej rozsądny krok, by przejść do Stali, tym bardziej że był tam trener Niedźwiedź, którego wcześniej spotkałem w Podhalu. Znałem się ze szkoleniowcem, ale także z wieloma piłkarzami, z którymi wcześniej graliśmy w innych klubach lub często przeciwko sobie. Stal ma dobre perspektywy i chce iść do przodu. To nie jest klub, który żyje z dnia na dzień, ale tu jest projekt, który ma trwać lata. Jestem chyba też w najlepszym wieku, by krok po kroku piąć się z tą drużyną. Przeskok od razu z trzeciej do pierwszej ligi mógłby być jednak spory, a tak Stal ściągnęła mnie do drużyny z myślą, że będę ważnym zawodnikiem. Wierzę, że jej się dobrze odpłacę i razem uda nam się wywalczyć kolejny awans.

Po trzech sezonach wrócił pan do drugiej ligi. Udało się też odbudować poczucie własnej wartości?

Na początku decyzja o przejściu do trzeciej ligi wydawała się rozsądna, ale z perspektywy czasu była błędem. Już ten poprzedni sezon, w którym strzeliłem 19 goli, dodał mi pewności siebie. Przekonałem się, że wciąż mogę wiele zdziałać nawet w wyższych ligach. Odbudowałem się też mentalnie. I wiem, że jestem w stanie spokojnie poradzić sobie w drugiej lidze czy też na zapleczu ekstraklasy. Najtrudniejsze mam za sobą i myślę, że teraz będzie już tylko lepiej.

Początek sezonu Stal miała bardzo dobry. Przez cztery kolejki była nawet liderem. Potem jednak spuściła z tonu i do lidera traci już 10 punktów.

Być może na początku sezonu nasz styl gry był nowością w drugiej lidze i sprawiał problemy rywalom. Pokazywaliśmy atrakcyjny i ofensywny futbol. Po dziesięciu kolejkach byliśmy wciąż wiceliderem. Później przeciwnicy zaczęli nas dokładniej analizować, szukać słabszych stron i zaczęliśmy tracić punkty. Choć strata do pierwszego i drugiego zespołu w tabeli zrobiła się już dość duża, to jeszcze zostało sporo spotkań. Jesteśmy beniaminkiem i nie ma też presji, że za wszelką cenę musimy znaleźć się na miejscach dających bezpośredni awans. Zależy nam, by na koniec sezonu być w czołowej szóstce, bo wtedy możemy zapewnić sobie pierwszą ligę również poprzez baraże. Plan klubu zakłada, że powinniśmy tam wejść w ciągu dwóch lat. Jeśli uda się w tym roku, będzie super.

A pan ma indywidualne cele jako napastnik?

Chciałbym, by mój dorobek bramkowy był dwucyfrowy, ale na to zawsze wpływa wiele czynników. Ważne, by moje gole, asysty, a przede wszystkim gra pomagały drużynie.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności