Aktualności

[WYWIAD] Adam Nocoń: W Chojniczance budujemy zespół od nowa

Rozgrywki05.08.2020 
Adam Nocoń w czerwcu przestał być trenerem Olimpii Elbląg. Długo na pracę nie czekał, bo w nowym sezonie poprowadzi Chojniczankę Chojnicę. I już w pierwszym oficjalnym spotkaniu jego nowa drużyna, w Totolotek Pucharze Polski, podejmie właśnie Olimpię. – Piłka nożna jest rzeczywiście przewrotna. Spośród 63 rywali trafiliśmy akurat na mój poprzedni zespół – śmieje się trener Nocoń.

Został pan trenerem Chojniczanki, która po siedmiu latach na zapleczu ekstraklasy spadła do drugiej ligi. Domyślam się, że atmosfera nie jest najlepsza?

Dużo pracy przede mną i przed wszystkimi ludźmi związanymi z klubem. W zespole bardzo dużo się dzieje – sporo zawodników odchodzi i musimy ich zastąpić. Spadek na pewno nie wpływa dobrze na morale zawodników.

Widać to było w szatni?

Zawodnicy nie są szczęśliwi, bo nie udało im się utrzymać w pierwszej lidze i teraz muszą grać poziom niżej. Może trochę to po nich widać, ale im szybciej pogodzą się z tym, że to już historia, tym łatwiej będzie przygotować się do nowego sezonu. Pomogą w tym też zwycięstwa. Doskonale znam drugą ligę, bo pracowałem w niej przez ostatnie sezony i wiem, że nie jest w niej łatwo. Dlatego przygotowuje zespół, że początek rozgrywek będzie trudny.



Z zespołu odeszło już ponad 10 zawodników, co wygląda na budowę zespołu od początku.

A czasu na to jest bardzo mało. Zostały nam niespełna cztery tygodnie, a jeszcze zanim zaczniemy sezon ligowy, zagramy w Totolotek Pucharze Polski. Musimy bardzo szybko budować zespół. I rzeczywiście jest tak, że wielu zawodników już odeszło i wielu kandydatów teraz przewija się przez drużynę. Właściwie nie ma za bardzo czasu, by zawodników przetestować. Niektórzy zresztą nie chcą się na to zgodzić. Argumentują, że dopiero co skończył się sezon i można się przyjrzeć formie, a także umiejętnościom.

Jak więc dobierać piłkarzy? Zdać się na trenerską intuicję? Trener Franciszek Smuda mówił, że rozpoznaje dobrego piłkarza po tym, jak wchodzi po schodach.

Intuicja czasem może podpowiedzieć, ale i tak liga wszystko zweryfikuje. Akurat nasz budynek klubowy w Chojnicach ma za mało pięter, by sprawdzać metodą trenera Smudy. Zgodzę się jednak z tym szkoleniowcem, że chód piłkarza, umięśnienie łydki, kiedy jest napięta mogą co nieco sugerować.

Jak zbudować drużynę, kiedy jest tak mało czasu i nie da się rozegrać zbyt wielu sparingów?

Można by uznać, że przed nami trzeci okres przygotowawczy. Pierwszy był na przełomie stycznia i lutego, drugi w trakcie przymusowej przerwy w rozgrywkach spowodowanej koronawirusem. Teraz między sezonami jest tylko pięć tygodni i nie można wejść w mocny trening. Nie będzie pracy nad wytrzymałością, siłą i kondycją. To mogłoby dać skutek przeciwny do zamierzonego. Trening dość mocny, ale bez szaleństw. Najważniejsze dla mnie jest zbudowanie zespołu. Dobrze byłoby rozegrać więcej sparingów, by drużyna się zgrywała. To się jednak nie uda, więc muszę przygotować zespół w takich warunkach, jakie mamy. Jest trudno, bo na razie nie wiem, na których zawodników będę mógł liczyć, ale mam nadzieję, że sytuacja szybko wróci do normalności.



Zanim trafił pan do Chojniczanki, przez prawie dwa sezony pracował pan w Olimpii Elbląg. Po rozstaniu wydał pan oświadczenie, w którym napisał między innymi: „Przykro mi, że kończę tę przygodę w nierozstrzygniętym momencie walki o awans. Włożyłem wiele serca i zaangażowania, aby doprowadzić zespół na tak wysokie miejsce”. Także większość kibiców stanęła za panem murem.

Bardzo mi było szkoda, że musiałem odjeść z drużyny w takim momencie. To była wielka okazja dla mnie i zespołu, bo mieliśmy realne szanse, by wywalczyć awans do pierwszej ligi. Zespół dobrze grał, miał chyba najlepszy terminarz z czołówki i uważam, że była nawet szansa, by wejść na zaplecze ekstraklasy bez barażów. Na dodatek część zespołów z czołówki po wznowieniu rozgrywek nie potrafiła odnaleźć formy. Tymczasem jak oficjalnie poinformował klub priorytetem miała być walka nie o awans, ale o punkty do Pro Junior System, by w ten sposób zarobić pieniądze. Musiałbym w miejsce zawodnika, który jest w formie, wystawiać młodzieżowca.

W Olimpii spędził pan sporo czasu. Nie było żal odchodzić?

Kiedy objąłem zespół w sezonie 2018/2019, zajmował ostatnie miejsce. Włożyliśmy bardzo dużo pracy, by wydostać się ze strefy spadkowej. O utrzymanie biliśmy się do ostatniej kolejki. A już w kolejnym sezonie udało się włączyć do walki o najwyższe cele. Oczywiście było mi żal odchodzić i będę bardzo dobrze wspominał miasto, klub, kibiców i piłkarzy. Powinniśmy spróbować awansować do pierwszej ligi. Realia były jednak takie, że nie było na to pieniędzy. Nie dokończyłem pracy i tego najbardziej żałuję. Przed sezonem usłyszałem od szefów klubu, że mamy walczyć o jak najwyższe miejsce i to staraliśmy się robić. Postawa drużyny dawała nadzieje, że awans jest realny. Klub wolał jednak walczyć o Pro Junior System.



Piłka jest przewrotna i lubi pisać zaskakujące scenariusze. W pierwszym oficjalnym spotkaniu jako trener Chojniczanki zagra pan właśnie przeciwko Olimpii.

Ne mogło się chyba lepiej ułożyć. Z 63 rywali, na których mogliśmy trafić w pierwszej rundzie Totolotek Pucharu Polski, los przypisał nam właśnie Olimpię, z której odszedłem w trochę dziwnych okolicznościach. Cieszę się, że spotkam się z zawodnikami, których dobrze znam. Choć coraz więcej ich przecież odchodzi z Olimpii. To też znak, że ktoś ich zauważył i znaleźli zespoły w wyższej lidze. Na boisku oczywiście nie będzie wybacz.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Fot. mkschojniczanka.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności