Aktualności

Wiktor Kaczorowski – 18-letni debiutant w bramce Stali Rzeszów

Rozgrywki27.11.2019 
Stanąć między słupkami drużyny walczącej o awans, choć wcześniej nie rywalizowało się z seniorami? Ta sytuacja dotyczy Wiktora Kaczorowskiego, nastoletniego zawodnika Stali Rzeszów, który jest pierwszym wyborem trenera Janusza Niedźwiedzia, jeśli chodzi o obsadę bramki. – W seniorskiej piłce najważniejsza jest głowa – przekonuje Kaczorowski.

Głowa głową, odpowiednia osobowość musi iść w parze z umiejętnościami. Tych 18-latkowi akurat nie brakuje, stąd wybór właśnie na pierwszego bramkarza drużyny z Podkarpacia. – Mamy jeszcze Gerarda Bieszczada, któremu obiecaliśmy grę w Pucharze Polski, w razie konieczności dawaliśmy mu też szansę w lidze. Nie bez powodu mówię o Bieszczadzie, bo w duecie z Wiktorem zyskujemy bardzo dużo jako zespół. Z postawy ich obu jesteśmy zadowoleni. Mają poukładane w głowie, wiedzą czego chcą, są cholernie pracowici. Cały czas chcą się uczyć nowych rzeczy – mówi Łączy Nas Piłka trener Niedźwiedź.

Niespodziewany obrót sprawy

Bieszczad lat 26, musiał pogodzić się z rolą zmiennika Kaczorowskiego, rocznik 2001. – Kiedy braliśmy Wiktora, ten nie miał jeszcze osiemnastu lat. Dopiero w trakcie rundy osiągnął pełnoletniość. Postawiliśmy więc na kompletnego debiutanta. Przyznam się, że rozwój sytuacji nas zaskoczył, bo przewidywaliśmy, że Wiktor będzie naszym numerem... dwa lub trzy. Tymczasem jego osobowość, możliwości, to jak wyglądał od samego początku, sprawiły, że zaczęliśmy realnie myśleć o nim jako o jedynce. Z tyłu głowy kłębiły się jednak myśli, że to 17-latek z żadnym doświadczeniem w piłce seniorskiej. Ktoś taki jest podatny na błędy, słabsze momenty, nie wiedzieliśmy jak na nie zareaguje. Dziś możemy powiedzieć, że dobrze wytypowaliśmy – dodaje szkoleniowiec Stali.

Decyzja z powierzeniem Kaczorowskiemu roli podstawowego golkipera miała dla samego zawodnika znaczenie psychologiczne. Szybko pękła bariera związana z adaptacją w piłce seniorskiej. – Szczerze? Nie spodziewałem się, że liczba minut na moim koncie na tym etapie sezonu będzie tak duża. Zakładałem – taki miałem swój mały cel – że zdołam rozegrać siedem meczów. Mam nadzieję, że to dopiero początek mojej drogi w dorosłym futbolu – tłumaczy Łączy Nas Piłka Kaczorowski.

Debiutujący na szczeblu centralnym zawodnik ostatnio był w kadrze pierwszej drużyny Jagiellonii Białystok. Gry w ekstraklasie nie doświadczył. Wcześniej występował w zespole Centralnej Ligi Juniorów białostoczan i świętował mistrzostwo Polski w rozgrywkach 2017/18. – Dysponowaliśmy bardzo mocnym składem. Prowadził nas trener Wojciech Kobeszko. W drużynie razem ze mną grał choćby Bartosz Bida. Rozgrywki zdominowaliśmy na całego. Dość powiedzieć, że w półfinale wygraliśmy 9:2 ze Śląskiem Wrocław w dwumeczu. Te wyniki same mówią o naszej grze – przekonuje 18-latek.



Zakład z Bidą

Wspomniany Bida, który zaczyna regularnie grać w najwyższej klasie rozgrywkowej – debiutował w niej golem, będąc jednym z pierwszych zawodników z CLJ z bramką na poziomie ekstraklasy – jest przyjacielem Kaczorowskiego. – Myślałem, że dużo wcześniej zadebiutuje w ekstraklasie. Nawet się o to założyliśmy. Przegrałem. O co był zakład? Takie tam śmieszne rzeczy... – uśmiecha się Kaczorowski.

Młody bramkarz podkreśla, że dużo w swoim rozwoju zawdzięcza Bogusławowi Wyparle, z którym pracował w juniorach Stali Mielec. Wyparło legenda Łódzkiego Klubu Sportowego oraz mielczan rozegrał ponad 350 spotkań w ekstraklasie, trzy razy założył koszulkę z orzełkiem na piersi, wpoił swojemu podopiecznemu zasady bronienia. – Na początku, kiedy miałem 12, dawał mi proste, z perspektywy czasu bardzo pomocne, komunikaty, żebym atakował piłkę do przodu. Nauczył mnie odpowiedniego chwytu, ułożenia rąk. Z nim zaliczyłem pierwszy trening bramkarski. Pamiętam jego ostatni mecz w 2 lidze przeciwko Olimpii Zambrów. Wszedł w 73. minucie na zmianę, aby się pożegnać. Ja 15-letni wówczas chłopak siedziałem na trybunach, widząc mojego nauczyciela po raz ostatni w grze o punkty – wspomina golkiper.

Lista zadań do zrobienia w bramce

– Pod względem bramkarskim mocno poprawiłem się także po przejściu do obecnego zespołu, za co dziękuję trenerowi bramkarzy Radosławowi Hołubcowi. Dostałem listę zadań, które mam wykonywać w meczu. Wiedząc co mam robić w bramce, rosła moja pewność siebie. Wcześniej tylko stałem między słupkami i miałem bronić. Na przykład: gdy zawodnik stoi przy linii bocznej i ma zamiar dośrodkować, to dostałem wytyczne, aby się ustawić na pozycji numer trzy. Kiedyś ustawiałem się jak było mi wygodnie – kontynuuje Kaczorowski. I dodaje: – Teraz, tylko Bartek Bida śmieje się ze mnie, że dużo bramek wpuszczam. I mówi, że nie problem mi strzelić...



Młody golkiper rzeszowian bronił w 17 spotkaniach tej rundy. Dał się pokonać 23 razy. Trzy spotkania zakończył z zerem po stronie strat. – To co nam się najbardziej spodobało w Wiktorze to wysokie poczucie własnej wartości. Wiktor przyjechał do nas mocno zdeterminowany, wiedział, że chce być pierwszym bramkarzem i dał nam to odczuć. Ta pewność siebie nie była na pokaz, stanowi jego realne świadectwo. Wiktor jest odważny, wydaje się, choć nie został poddany jeszcze poważnej próbie, być mocny mentalnie – zaznacza Niedźwiedź.

Mentalność to przecież jedna z kluczowych spraw w rozwoju zawodnika. – Jeśli głowa nie dojedzie, to nie poda do nóg. Trzeba zachować spokój, wierzyć w swoje umiejętności i być pewnym siebie – podsumowuje Kaczorowski.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności