Aktualności

Wchodzi i seryjnie strzela gole. Hat-trick Mikołaja Gabora w sześć minut

Rozgrywki28.03.2019 
To się nazywa wejście z ławki! Pomocnik Olimpii Grudziądz Mikołaj Gabor kilkanaście minut po zmianie rozpoczął show przeciwko Górnikowi Łęczna: w sześć minut strzelił trzy gole. – Mogłem zdobyć nawet pięć bramek i to w takim samym odstępie czasu, jak kiedyś Robert Lewandowski – opowiada piłkarz o najlepszym dniu w swojej dotychczasowej karierze.

Jest 58. minuta meczu Olimpia Grudziądz – Górnik Łęczna. Na tablicy wynik 1:1, boisko opuszcza Konrad Handzlik, którego zmienia Mikołaj Gabor. Kilka minut później Olimpia obejmuje prowadzenie za sprawą Damiana Ciechanowskiego. Kolejne trzy trafienia są już dziełem Gabora, który pokonał Patryka Rojka w 75., 78. oraz 81. minucie. – To mój pierwszy hat-trick na poziomie seniorskim. W czasach juniorskich zdarzały się spotkania, w których strzelałem po kilka, no ale to, co innego. Myślę, że pojedynek z Górnikiem zapamiętam do końca życia – mówi wciąż z wyraźną ekscytacją w głosie pomocnik Olimpii. Mimo że minęło kilka dni od spotkania 25. kolejki II, to 20-latek nadal nie do końca dowierza w to, co się stało w minioną sobotę.

Trzymać poziom...  Piątka

Nie dość, że Gabor trzykrotnie zdołał wpisać się na listę strzelców w jednej połowie, to jeszcze jego zespół wysoko pokonał rywala (6:1). Zawodnik ma więc powody do szczególnej satysfakcji. – W końcu się przełamałem. Czekałem i czekałem na pierwszego gola w barwach Olimpii i tu nagle trzy! Może na zewnątrz nie dałem po sobie poznać zbyt wielkiej euforii, ale wewnątrz czułem przypływ mega pozytywnych emocji. Naprawdę w głębi ducha skrywałem ogromną euforię. To moja, mała chwila radości, ale nie mogę popadać w hurraoptymizm. W sporcie często tak jest, że po świetnym występie notujesz dużo słabszy. Trzeba cały czas być w równej, wysokiej formie. Jak to zrobić pokazuje Krzysztof Piątek – mówi bohater weekendu w II lidze w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Mało brakowało, a wyczyn zawodnika zespołu Mariusza Pawlaka z ostatniej kolejki mógłby być porównywany ze słynnym na cały świat występem Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski kilka lat temu potrzebował 202 sekundy, żeby mieć na swoim koncie hat-tricka. Co więcej: zadał Wolfsburgowi pięć skutecznych ciosów w dziewięć minut, pojawiając się na murawie po przerwie. – Na początku to nawet nie wiedziałem, że skompletowałem hat-trick w sześć minut. W tym meczu równie dobrze mogłem zdobyć dwie bramki więcej, tyle że nie wykorzystałem sytuacji, i zaliczyłbym pięć trafień w takim samym odstępie czasu jak Lewandowski. Nie udało się powtórzyć wyniku legendy, co tylko potwierdza, jak daleko mi do porównań z najlepszymi – bije skromność od zawodnika Olimpii.

A gdyby tak Arka...

Niemniej data 23 marca 2019 roku może wyznaczać początek nowego rozdziału w karierze wychowanka Arki. Do tej pory nie był kojarzony jako wybitny strzelec, bardziej zwracał na siebie uwagę szybkością, co ma kluczowe znaczenie na pozycji, na której występuje (bok pomocy). Mówi nawet: „Na testach szybkościowych zawsze dobrze wypadałem. Od kilku lat jestem skrzydłowym, szybkość niejako naturalnie się wykształciła. Nie biegam z głową wpatrzoną w dół, staram się grać z głową, bo piłka to sport drużynowy”.

Sęk w tym, że nie miał zbyt wielu okazji, by pokazać na co go stać, bo dopiero rozpoczyna poważne granie. – Arka ukształtowała mnie piłkarsko. Pierwsze kroki w seniorskim futbolu zaliczyłem co prawda w rezerwach Arki, w IV lidze, lecz dopiero w Gryfie Wejherowo doświadczyłem dorosłej piłki w pełnym tego znaczeniu – podkreśla.



W poprzednim sezonie rozegrał dla Gryfa 26 meczów, 14 razy wychodził w podstawowym składzie. Strzelił jednego gola w lidze i jednego w Pucharze Polski. Latem Arka znów wypożyczyła swojego zawodnika, ponownie na trzeci szczebel rozgrywkowy w Polsce. – Niby ta sama, a jednak inna liga, dużo silniejsza niż przed rokiem. Grają w niej mocniejsze zespoły, są inne wymagania i większa konkurencja – przyznaje zawodnik Olimpii, która wiosną jest nie do zatrzymania.

– Cztery mecze, cztery zwycięstwa. Oby tak szło dalej, wtedy będziemy mogli spokojnie myśleć o awansie. Mamy bardzo dobry zespół, jest spora rywalizacja, trener może dowoli rotować składem. W drużynie pojawiały się kontuzje, dostałem szansę. Udało się tego nie zaprzepaścić. No i mam wreszcie tego upragnionego gola na koncie – przyznaje Gabor.

– Myślę, że oba kluby – Olimpia i Arka – cieszą się równie mocno z mojego hat-tricka, co ja. W Arce spędziłem przecież całe życie, do Olimpii jestem wypożyczony. Mam nadzieję, że te trzy gole sprawią, że przypomniałem się Arce. Po meczu z Górnikiem otrzymałem bardzo dużo gratulacji z Gdyni, także SMS-ów. Nie ukrywam, że od mojej formy będzie teraz wiele zależeć, choćby to, czy dostanę szansę w Arce. Mam marzenie, aby grać tam w pierwszym zespole. Czy docierają sygnały, że obserwują mnie w macierzystym klubie z jeszcze większą uwagą? Aż tak mocno nie koncentruję się na tym. Najważniejsze to dobrze przepracować trening i dać pozytywny impuls w trakcie meczu – zaznacza 20-latek.

Piotr Wiśniewski

Fot: 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności