Aktualności

Przebudzenie Resovii. Drugie zwycięstwo w rundzie i pierwsze po przerwie

Rozgrywki22.07.2020 
To aż nieprawdopodobne – Resovia, która w rundzie jesiennej wygrała jedenaście meczów, w drugiej części sezonu zwyciężyła tylko dwukrotnie, w tym ostatnio z Widzewem Łódź, dzięki czemu wciąż liczy się w walce o baraże. Przełamanie drużyny Szymona Grabowskiego przyszło w najlepszym możliwym momencie, bo choć mimo słabej serii wciąż była w czołówce stawki, to czuła na plecach oddech grupy pościgowej.

W Pogoń za Resovią ruszył inny zespół ze stolicy Podkarpacia – Stal, która odniosła cztery zwycięstwa z rzędu i przed 33. kolejką miała tylko punkt straty do lokalnego rywala. W tym czasie Resovia kontynuowała fatalną passę – nie mogła wygrać meczu od... pierwszej kolejki rundy wiosennej. Na inaugurację wiosennych zmagań „Sovia” rozbiła 6:0 Gryfa Wejherowo i w kolejnych miesiącach albo remisowała albo przegrywała. Tę niemoc udało się biało-czerwonym z Rzeszowa przełamać w starciu z Widzewem Łódź.



Sprawdzian z mentalności

Bez zwycięstwa Resovia pozostawała przez 141 dni. – Nie życzę żadnej drużynie ani żadnemu trenerowi takiej serii, bo ciężko się z czegoś takiego podnieść. Z drugiej strony można wyciągnąć wiele konstruktywnych wniosków. Lepiej poznałem ludzi, którzy wcześniej mnie tylko poklepywali po plecach. W tym mrocznym okresie starałem się szukać pozytywów, traktuję to jak ogromne doświadczenie. Niejedna szatnia w takiej sytuacji poddała by się, rozsypała, podupadła na duchu i czekała, aby dograć sezon do końca. My jednak dalej swoje robiliśmy, wygrana z Widzewem jest więc wyznacznikiem jakości pracy, jaką wykonaliśmy – przyznaje Szymon Grabowski.

Rzeszowianie tym jednym zwycięstwem – jedynym po przerwie pandemicznej (drugim w drugiej rundzie) – zapewnili sobie większy komfort psychiczny na spotkanie ostatniej kolejki – wyjazd do GKS-u Katowice. – Od jakiegoś czasu staraliśmy się nie zerkać w tabelę, bo wiedzieliśmy, że i tak cały czas wszystko zależy od nas. Pełna pula z łodzianami, wobec passy, którą doświadczyliśmy, smakuje o wiele bardziej. Nerwowość? Wkradła się, co było widać w ostatnich spotkaniach, gdzie brakowało nam chłodnej głowy pod bramką przeciwnika. Tak bardzo chcieliśmy wygrać, że nie potrafiliśmy dowieźć zwycięstwa do końca. Psychika zawiodła, stąd słaba seria robiła się jeszcze słabsza. Mam nadzieję, że to, co złe mamy już za sobą i że po Widzewie dostaliśmy pozytywnego kopa na finisz sezonu – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka trener Resovii.



Hebel może zajść wysoko

Jedenaste trafienie w trwającym sezonie 2. ligi zaliczył Maksymilian Hebel. 23-latek osiem bramek zdobył w barwach Gryfa Wejherowo, trzy po przeprowadzce na Podkarpacie. Pochodzący z Pomorza pomocnik ma patent na Widzew. Strzelił mu drugiego gola w rozgrywkach (poprzednio w 1. kolejce jako zawodnik wejherowian). – On ma wszelkie predyspozycje ku temu, by być liderem albo jednym z liderów. W tym momencie jednak w moim zespole nie widzę kogoś takiego, wcześniejsza forma drużyny pokazała, że ewidentnie brakuje nam takiej mocnej jednostki. Nie chcę chwalić tylko Maksa, chociaż zdobył zwycięską bramkę, ponieważ cały zespół zapracował na wygraną. W Maksie zaś dostrzegam rzeczy, które każą przypuszczać, że w najbliższych trzech meczach – tak, liczę, że tyle jeszcze gier przed nami – będzie czołowym piłkarzem Resovii – stwierdza Grabowski i dodaje: – Dobrze, że w takim meczu Hebel przypomniał sobie, co jest jego znakiem firmowym – dobre uderzenie. Może pozwoli mu to uwierzyć w siebie na tyle, że będzie ciągnął zespół do przodu, kreował grę. Mam nadzieję, że Hebla ujrzymy w wyższej lidze, jak nie z Resovią, to w jakimś innym zespole ekstraklasowym, bo papiery na grę ma. Jeżeli w parze z tym pójdzie głowa, to ekstraklasa może mieć z niego pociechę.



Pocieszeniem dla trenera i jego piłkarzy w sytuacji kryzysowej był z pewnością rozkład wyników w drugiej części rozgrywek. Nawet notoryczne tracenie punktów przez Resovię nie oddaliło ją od gry o miejsce barażowe. – Chwała chłopakom, bo zapracowali na taki wynik jesienią. Teraz pomimo trudnego momentu dalej walczymy o szóstkę. Jesteśmy bliscy realizacji celu. Całe szczęście, że sezon nie skończył się w trakcie rundy rewanżowej, tylko mogliśmy ją dograć. Przyczyn takiej, a nie innej dyspozycji zespołu po okresie izolacji, było kilka. Wszystkie mocno dały nam się we znaki i stanowiły lekcję. Zdiagnozowaliśmy już przyczynę problemów. Wierzę, że w przyszłości unikniemy podobnego, bo będziemy wiedzieć jak się zachować. A ja wciąż trzymam się tego, że w ostatnim spotkaniu sezonu oraz dwóch barażowych, osiągniemy sukces – zaznacza szkoleniowiec „Sovii”.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności