Aktualności

Lider „złotej” Korony z szansą w Krakowie. „Zabieram się do roboty”

Rozgrywki16.01.2021 

Był jednym z objawień Centralnej Ligi Juniorów dwa lata temu, gdy wraz z Koroną Kielce zdobywał mistrzostwo Polski. Teraz chce w końcu zaistnieć w seniorskiej piłce. Z pewnością przejście czasowe Jakuba Górskiego z Korony Kielce do Garbarni Kraków, to jak na razie jeden z ciekawszych transferów w drugiej lidze.

Pomimo zaledwie 18 lat pochodzący z Sandomierza pomocnik poznał już zarówno bardzo pozytywne strony piłkarskiego życia, jak i te trochę gorsze. Teraz ma nadzieję, że znowu wraca na jasną stronę. – Jestem w nowej ekipie, czuję, że wstąpiła we mnie pozytywna energia. Lubię ciężko pracować, więc zabieram się do roboty – mówi Górski.

Sukces z Koroną

Kibice śledzący rozgrywki Centralnej Ligi Juniorów mogą go kojarzyć przede wszystkim z sezonu 2018/2019. Kielczanie nie byli stawiani w roli faworytów, a jednak zostawili w tyle wielkich faworytów z Poznania, Warszawy czy Lubina i ostatecznie zostali mistrzami Polski. – Nikt początkowo się z nami nie liczył, graliśmy bez presji – przypomina Górski, który w omawianym sezonie zdobył dziewięć goli i był trzecim najlepszym strzelcem drużyny.

O dominacji kielczan w tamtym okresie świadczy najlepiej fakt, że Korona na koniec zmagań miała aż 16 punktów przewagi nad wicemistrzem, Śląskiem Wrocław, a w całym sezonie przegrała tylko dwa spotkania. – To była dla nas wszystkich fantastyczna przygoda. Mocna to była liga, rywale wcale nie byli słabi, jak mogły wskazywać na to wyniki. Rezerwy Korony grały wówczas w czwartej lidze, więc dla nas gra w Centralnej Lidze Juniorów była dużo lepszą lekcją. Zyskaliśmy wiele pewności siebie – opowiada Górski, który w tym sezonie popisał się między innymi fantastycznym uderzeniem z rzutu wolnego w spotkaniu drugiej kolejki z Ruchem Chorzów.

Dobre występy w drużynach młodzieżowych zaowocowały także powołaniami do kadry Polski. W reprezentacji U-17 grał w eliminacjach Mistrzostw Europy. – Wtedy na pewno bardzo dobrze się czułem. Wiem na co mnie stać i pokazywałem to zarówno w klubie, jak i w meczach kadry. Chcę do tego powrócić – mówi pomocnik, który po raz ostatni w reprezentacyjnym trykocie zagrał wiosną 2019 roku. 

Trudna jesień

Filarami mistrzowskiej drużyny Korony, prócz Górskiego, byli także chociażby Wiktor Długosz czy Daniel Szelągowski. Z czołowych zawodników zespołu trenera Marka Mierzwy to jednak Jakub Górski najdłużej czekał na swoją szansę w seniorskiej piłce.  W poprzednim sezonie zmagał się z problemami zdrowotnymi, ale zdążył zadebiutować w ekstraklasie. W pierwszej lidze jesienią zaliczył jednak zaledwie 76 minut w czterech spotkaniach. – Na pewno to było dla mnie rozczarowanie. Nie mam do nikogo żalu, nie chowam urazy, ale nie byłem zadowolony ze swojej pozycji. Gdy wchodziłem na boisko dawałem z siebie wszystko, starałem się na maksa. Mocno przeżywałem całą sytuację. Przychodziłem czasem 90 minut wcześniej na treningi, zostawałem dłużej na zajęciach – wspomina Górski, który jesienią grywał przede wszystkim w trzecioligowych rezerwach Korony. 

Na czwartym poziomie rozgrywek zagrał trzynaście meczów, w tym dwanaście w podstawowym składzie. – Zdobyłem sześć bramek, miałem asysty. Pomagałem drużynie osiągać, jak najlepsze wyniki. Na pewno nie może nikt powiedzieć, że nie walczyłem poprzez drugą drużynę dostać się wyżej.

W Krakowie wrócić do gry

Dzisiaj dla Górskiego czasowe wypożyczenie do drugoligowej Garbarni jest więc swego rodzaju krokiem do przodu. Obecnie ma już za sobą pierwsze treningi w nowym otoczeniu. – Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Zarówno poziomem i jakością prezentowaną przez poszczególnych zawodników, jak i też bazą i infrastrukturą w klubie. Sztuczne boiska, naturalne… Myślałem, że pod wieloma względami klub w drugiej lidze wygląda gorzej – przyznaje Górski, który do klubu z Małopolski został wypożyczony na pół roku. – Przed przyjściem rozmawiałem z kolegami z Korony, chociażby z Mateuszem Cetnarskim, zawodnikami, którzy znają trenera Łukasza Surmę. Bardzo chwalili osobowość trenera, wiem, że na pewno na tym zyskam. Jeszcze nie było okazji porozmawiać dłużej, jesteśmy dopiero po kilku treningach, ale na pewno liczę, że pod skrzydłami tego trenera wiele się nauczę. Ale przede wszystkim chcę grać – mówi pomocnik, który latem ubiegłego roku podpisał nowy kontrakt z Koroną, ważny do połowy 2022 roku, z opcją przedłużenia o kolejny sezon.

O najbliższej przyszłości swojej jednak nie chce mówić, prócz tego, że priorytetem jest jak najczęstsza gra. – Zobaczymy, co będzie latem. Fajnie byłoby wrócić do Korony, na szczebel pierwszej ligi. Ale ważne również jest to, jaki będzie plan na mnie. Jeżeli będę widział, że nie jestem brany pod uwagę na poważnie przy grze, to lepiej zostać w Krakowie, w drugiej lidze. W moim wieku najważniejsze jest, by jak najwięcej grać – kończy prawonożny zawodnik. 

Tadeusz Danisz

Fot. 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności