Aktualności

Kamil Wojtyra i jego kuzyn Dawid. Rodzinny duet spod Częstochowy postrachem bramkarzy

Rozgrywki14.02.2021 

Jeszcze kilka miesięcy temu nazwisko Wojtyra było znane głównie w Częstochowie i okolicach. Kamil próbował wcześniej swoich sił w Rakowie, ale skończyło się zaledwie na kilkunastu meczach w drugiej lidze. Teraz jest największym indywidualnym odkryciem na trzecim poziomie rozgrywkowym, a zainteresowanie klubów ze szczebla centralnego wzbudza także jego kuzyn, Dawid.

Takich historii z pewnością nie ma zbyt wiele. O drodze Kamila Wojtyry od klasy A na szczebel centralny już pisaliśmy. – W takich sytuacjach decyduje również szczęście – przyznaje napastnik Skry Częstochowa, który jeszcze niespełna trzy lata temu grał na najniższym szczeblu rozgrywkowym. Teraz pracuje na nazwisko, które promuje również drugi z rodzinnego klanu. Kuzyn Kamila, Dawid gra obecnie w Zniczu Kłobuck, gdzie do niedawna tworzył rodzinny duet.

Wspólne gry w Kłobucku i u babci

To była pierwsza okazja do wspólnych występów kuzynów. – Wcześniej nigdy razem nie graliśmy. Tylko Znicz – mówi Dawid, sięgając pamięcią nawet do lat dzieciństwa. – Chyba jedynie, gdy bywaliśmy na wakacjach u babci, to mieliśmy okazję razem grywać i wspólnie kopaliśmy piłkę. Ale wtedy były to jednak bardziej zabawy z piłką, aniżeli profesjonalne treningi – dodaje Dawid, który od bardziej znanego kuzyna jednak mocno się różni. – Kamil stara się mieć wszystko poukładane i zaplanowane, tu się różnimy. A co nas łączy? Na pewno jesteśmy obaj mocno świadomi, wiemy czego chcemy – mówi gracz czwartoligowego Znicza.

Pomiędzy kuzynami więcej jednak jest różnic niż podobieństw. – Dobrze się uzupełniają, ale jednak wiele ich różni – charakteryzuje obu trener Znicza Kłobuck, Tomasz Juszczyk. Obaj gracze różnią się nie tylko charakterologicznie, ale również piłkarsko. Typowym napastnikiem w duecie kuzynów jest Dawid. – Kamil to zawodnik, który bardziej schodzi ze skrzydła – opowiada Dawid. – Ale jednocześnie bardzo dobry technicznie i silny – dodaje. Również trenerzy w Kłobucku zwracają uwagę na te elementy w grze obu kuzynów. – Na pewno Dawid jest szybki, dobrze zbudowany, ale pod tym względem ma jeszcze nad czym pracować. Ale jeżeli chodzi o instynkt snajperski jest nawet lepszy od kuzyna – porównuje trener Znicza Kłobuck.

Bez względu na różnice wspólne występy w Kłobucku obaj mogą wspominać bardzo dobrze. – Chyba układała nam się ta współpraca, razem zdobyliśmy prawie trzydzieści bramek. To na pewno sytuacja wyjątkowa, ale nie mieliśmy z tym problemu. Znicz chyba na tej rodzinnej ofensywie dobrze wyszedł – uśmiecha się Dawid, który w poprzednim sezonie zdobył dziesięć bramek.

Pierwsi w rodzinie

Kamil Wojtyra jest wychowankiem Rakowa Częstochowa. W tej drużynie debiutował na szczeblu drugoligowym w sezonie 2014/2015. Jako nastolatek przez trzy sezony walczył o pierwszy skład, ale bez większego efektu. – Raków miał mocną pakę, walczył o awans do pierwszej ligi. Byłem chyba wtedy jeszcze za słaby, zarówno mentalnie, piłkarsko, jak i fizycznie, by grać więcej. Wspominam pozytywnie jednak ten okres, było ciężko, ale wiele się nauczyłem w Rakowie – wspomina 23-latek, który w seniorskiej drużynie Rakowa zaliczył 15 występów.

Droga jego kuzyna była zupełnie inna. Jest wychowankiem Liswarta Krzepice, na poziom czwartoligowy przebijał się stosunkowo długo. Przed ubiegłym sezonem trafił do Kłobucka z grającej w lidze okręgowej Olimpii Truskolasy. Już w pierwszym sezonie pokazał swoje możliwości. W minionej rundzie, już bez wsparcia kuzyna, zdobył dwanaście bramek. – Jestem typowym napastnikiem, zawsze miałem nosa do bramek, czy to w wieku dziecięcym, czy też w juniorach. Na szczęście mi to nie minęło, nie pamiętam bym miał dłuższą przerwę w strzelaniu – bez fałszywej skromności przyznaje Dawid.

Dobre występy młodych napastników są dla niektórych mocno zaskakujące, tym bardziej, że ojcowie obu, bracia, w piłce nie notowali żadnych sukcesów. – Chyba, że jedynie na szkolnym boisku – uśmiechają się nasi rozmówcy. – Ale w genach ten futbol jednak mamy – dodają.

Dzisiaj Znicz Kłobuck plasuje się w środku tabeli czwartej ligi. W Kłobucku nie ukrywają, że w niedalekiej przyszłości chcą powalczyć o coś więcej. Jeszcze jednak w sezonie 2017/2018 drużyna grała w klasie A. – To było dla mnie przygotowanie do gry na wyższym poziomie – wspomina obecnie ten najtrudniejszy czas Kamil. Przed obecnym sezonem dla napastnika pojawiła się oferta ze Skry Częstochowa, ale już wcześniej był on znany w środowisku piłkarskim. – Oferty były, ale Kamil chciał wybrać jak najlepszą drogę dla siebie – wspomina trener Znicza.

Wykorzystać najbliższy czas

Kamil łącznie w trzech ostatnich sezonach ligowych w niższych klasach rozgrywkowych, w barwach Znicza Kłobuck, zdobył blisko 140 bramek! Klasa A – 61 goli i korona króla strzelców. Rok później, w lidze okręgowej – 55 bramek i ponownie tytuł najlepszego strzelca. Miniony sezon w czwartej lidze śląskiej – 18 trafień i prowadzenie w klasyfikacji strzelców w momencie przerwania rozgrywek. Druga liga? Bez zmian – 14 goli i po rundzie jesiennej prowadzenie w klasyfikacji strzelców.

Dla Kamila sezon 2019/2020 był przepustką na szczebel centralny, ale u kilku trenerów obserwujących rosłego napastnika, to… Dawid zbierał lepsze noty. – Pamiętam mecze, gdy oglądaliśmy obu, jeszcze w poprzednim sezonie. Jechaliśmy głównie obserwować Kamila, a zwrócił naszą uwagę Dawid. Miał ten strzelecki nos, potrafił się znaleźć w sytuacji i zdobyć bramkę – wspomina trener Ruchu Chorzów, Łukasz Bereta.

Zimą chorzowianie zainteresowanie młodym napastnikiem ponowili. Pojawił się on na testach w Ruchu, które wypadły pozytywnie, ale zgody na transfer nie wyraziły władze Znicza. – Na pewno jest mi trochę szkoda. Ale staram się wykorzystać ten czas w najlepszy możliwy sposób. To na pewno dla mnie motywacja. Pracuje cały czas z trenerem indywidualnym, będę wiosną starał się poprawiać swoje mankamenty. Liczę, że latem dostanę swoją kolejną szansę w wyższej klasie rozgrywkowej. Chciałbym na pewno się sprawdzić – mówi zawodnik.

W przypadku Kamila zimą mówiło się o konkretnych ofertach, między innymi z Motoru Lublin. Do końca sezonu postanowił on jednak pozostać w rodzinnej Częstochowie. – Na pewno jednak chcę się rozwijać dalej. Będę stawiał kolejne kroki – mówi napastnik, który kibicuje również swojemu kuzynowi. Praca obu może zaowocować tym, że już wkrótce nazwisko Wojtyra będą znać wszyscy, zwłaszcza bramkarze. – Oby tak było. Chcę pójść śladami Kamila, jednocześnie życzę mu, by również piął się w górę – dodaje na koniec Dawid.

Tadeusz Danisz

Fot. 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności