Aktualności

Janusz Surdykowski – jedyny taki strzelec Arki Gdynia i Olimpii Elbląg

Rozgrywki01.12.2020 
Jest taka postać polskiej piłki (zawodnik), która łączy Arkę Gdynia i Olimpię Elbląg. To Janusz Surdykowski, który w drugoligowym klubie z Elbląga powtórzył swój wyczyn sprzed kilku lat z zespołu żółto-niebieskich. Chodzi o bramki zdobywane w następujących po sobie meczach.

Surdykowski to najskuteczniejszy piłkarz Olimpii, dla której w trwającym sezonie II ligi strzelił osiem goli. Patrząc na jego bramkowe dokonania, można by napisać: standard, w końcu w poprzednich klubach zawsze zaliczał kilka trafień na sezon. Jednak w mało której drużynie zdołał wpisać się na listę strzelców w pięciu spotkaniach z rzędu. A tego dokonał w barwach elbląskiej ekipy.

Bramka bramce równa

Co ciekawe, jest to druga taka sytuacja w karierze 34-letniego napastnika. Kiedyś zaliczył pięć trafień kolejno w Arce Gdynia. To był sezon 2012/13, gdy gdynianie grali w I lidze. Jest pod tym względem rekordzistą obu klubów, jeśli chodzi o szczebel centralny.



Surdykowski w kolejnym klubie pracuje na miano skutecznego napastnika. Pokazuje, że wiek to tylko liczba. – Nie ma co skreślać piłkarza w wieku 34 lat, tym bardziej dziś, kiedy są dużo większe możliwości, można więc grać dłużej niż przed laty. Po to trenujesz indywidualnie, ćwiczysz na siłowni, dbasz o siebie, żeby wydłużyć karierę, ile tylko się da. Ja chciałbym jeszcze pograć i czerpać radość z gry. Gole zawsze sprawiały i będą sprawiać mi frajdę, nawet jak będę miał czterdzieści lat, nawet jeśli będzie to czwarta, czy piąta liga – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Mimo, że na poziomie pierwszej i drugiej ligi zaliczył blisko 100 trafień, to bramki dalej dają mu motywację do treningów. Chęci do kolejnych goli wciąż ma ogromne. – Co takiego jest fajnego w strzelaniu gola? Gdy widzę, że piłka po moim uderzeniu wpada do bramki – coś pięknego. Gole to esencja piłki, dlatego tak długo gram, w mniejszym czy większym stopniu cierpię, dbając o formę, by przeżywać radosne chwile jak najczęściej. Nie idę w jakość, tylko w ilość. Zawsze tak miałem. Co innego w życiu – w nim lepiej postawić na jakość. Nie ma więc dla mnie różnicy jak strzelę, ważne, aby piłka się odbiła od nogi i przekroczyła linię bramkową – tłumaczy napastnik. I dodaje: – Te prawie sto bramek to niezły wynik, aczkolwiek marzyłem o stu bramkach na poziomie ekstraklasy. Niestety, życie mnie zweryfikowało.



W ekstraklasie reprezentował on barwy Górnika Łęczna, Amiki Wronki, Polonii Warszawa, ale były to dawne czasy i pojedyncze występy. W późniejszych latach nie zatrudnił go żaden ekstraklasowy klub.

Napastnik seryjny

Tymczasem występujący obecnie w Olimpii, 34-letni piłkarz jest drugim najlepszym strzelcem I ligi, odkąd funkcjonuje ona jako pierwsza liga. Zaliczył w niej 72 trafienia, o jedno więcej od Emila Drozdowicza. Najlepszy w tej klasyfikacji jest Arkadiusz Aleksander (87 goli). „Surdyk” taki wynik uzyskał, broniąc barw Chojniczanki (9), Bytovii (45), Arki (9), Górnik Łęczna (9).

Przed tym sezonem Surdykowski przeszedł do Elbląga. Początek rozgrywek nie ułożył się po myśli elblążan. Na pierwsze zwycięstwo czekali do 29 października. Wtedy pokonali w Poznaniu rezerwy Lecha 3:2. Decydującą bramkę zdobył rzutem na taśmę nasz bohater. Wcześniej z Sokołem Ostróda zanotował pierwsze trafienia w Olimpii (dublet). – Jestem zawodnikiem seryjnym. Jak już strzelam to seriami – podkreśla.



Stać ich na środek tabeli

Olimpia w ostatnim czasie złapała dobrą serię. Wydostała się ze strefy spadkowej. Po drodze zmienił się trener: Łukasza Kowalskiego zastąpił były szkoleniowiec Olimpii Grudziądz Jacek Trzeciak. – Trener Trzeciak poukładał drużynę, wprowadził kilka nowych rozwiązań. Wiemy, co mamy grać. Tak samo jak moja forma nie jest przypadkiem, tak samo zwyżkująca dyspozycja drużyny nie wzięła się ot tak. Po prostu trybiki się zazębiły – przyznaje Surdykowski.

– Dużo osób już nas skreślało. Ja twierdzę, że spokojnie jesteśmy w stanie zająć miejsce w środku tabeli. Na początku tego sezonu nie było widać potencjału zespołu, ponieważ brakowało nam kluczowych piłkarzy na bokach pomocy. Mam tu na myśli Sebastiana Kamińskiego, który trafia piłką w moją głowę, a ja dzięki temu strzelam gole. Nie było z nami Kacpra Falona czy Filipa Sobieckiego, którzy podnoszą jakość naszej gry. Myślę, że w zimie będą nowe transfery. Wówczas jeszcze bardziej podniesie się poziom Olimpii – podsumowuje „Surdyk”.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności