Aktualności

[II LIGA] Widzew nie chce już schodzić ze zwycięskiej ścieżki

Rozgrywki04.10.2019 
Po zawirowaniach we władzach klubu i rewolucji kadrowej Widzew wychodzi na prostą. W ciągu miesiąca w lidze wygrał cztery z pięciu spotkań i został liderem II ligi, a w Totolotek Pucharze Polski sprawił niespodziankę – wyeliminował ekstraklasowy Śląsk Wrocław. – Chcemy dawać radość sobie i kibicom. Weszliśmy na zwycięską ścieżkę i chcemy się jak najdłużej na niej utrzymać – zapewnia Daniel Tanżyna, stoper Widzewa.

Poprzedni sezon zakończył się dla Widzewa ogromnym rozczarowaniem. Najbogatszy klub II ligi nie awansował na zaplecze ekstraklasy, choć po rundzie jesiennej miał 10 punktów przewagi nad czwartą drużyną (do I ligi wchodziły trzy). Wiosną seria dziesięciu remisów, a do tego dwie porażki i tylko dwa zwycięstwa przesądziły o tym, że zajął w lidze dopiero piąte miejsce.

– To była piłkarska katastrofa, ale już się po niej pozbieraliśmy i najchętniej nie wracałbym nawet myślami do poprzedniego sezonu. To była dla nas bolesna nauczka i jestem przekonany, że nigdy już czegoś takiego nie przeżyję. Po tej nieudanej wiośnie miałem bardzo ciężki okres – przyznaje Daniel Tanżyna, stoper Widzewa. – Są nowe rozgrywki i nowe rozdanie. Wziąłem się w garść, wróciłem do sprawdzonych metod treningowych. Zajęcia indywidualne, siłownia i teraz czuję większą pewność w graniu. Mam nadzieję, że na stałe wrócił ten zawodnik, którego na boisku chcieliby widzieć kibice – dodaje.



Władze Stowarzyszenia RTS Widzew, które jest właścicielem spółki akcyjnej Widzew Łódź występującej w lidze, zareagowały błyskawicznie. Posady stracili prezes i wiceprezes spółki, odszedł trener Jacek Paszulewicz, z funkcji odwołano Remigiusza Brzezińskiego, przewodniczącego Rady Nadzorczej i Tomasza Stamirowskiego, prezesa stowarzyszenia, odpowiedzialnych za wybór zarządu i dyrektora sportowego.

Nowe władze stowarzyszenia zatrudniły Martynę Pajączek. Prezes szybko pożegnała dyrektora sportowego Łukasza Masłowskiego i zatrudnionego w międzyczasie szkoleniowca Zbigniewa Smółkę, który pracował z drużyną przez miesiąc w okresie przygotowawczym. Jeśli dodać do tego, że z zespołu odeszło 18 zawodników, a w ich miejsce przyszło 12 oraz trener Marcin Kaczmarek, to wyłania się obraz bardzo trudnego momentu w łódzkim klubie na przełomie czerwca i lipca.



– Rzeczywiście, pierwszy raz w mojej karierze zdarzyło się, że trener był w drużynie przez kilka tygodni i to tylko podczas przygotowań. Zawodnicy nie są jednak od oceniania tych decyzji, ale od ich uszanowania – przyznaje Tanżyna. – Zaszło wiele zmian w klubie i w drużynie. Zespół został zbudowany niemal od nowa. Dlatego czas będzie działał na naszą korzyść. Im dłużej będziemy ze sobą trenować, tym powinny być lepsze efekty – zapewnia.

Zmiany w klubie i w drużynie odbiły się na wynikach na początku sezonu. W sześciu spotkaniach Widzew zdobył tylko osiem punktów i był dopiero dziewiąty w tabeli. 31 sierpnia łodzianie pokonali jednak ówczesnego lidera Stal Rzeszów i to był przełom. Wrzesień należał do podopiecznych trenera Kaczmarka. W tym miesiącu w lidze wygrali trzy spotkania, a raz zremisowali. Po ostatnim zwycięstwie z Górnikiem Polkowice awansowali na pozycję lidera II ligi. Na dodatek w pierwszej rundzie Totolotek Pucharu Polski łódzki drugoligowiec wyeliminował czołową w tym sezonie drużynę ekstraklasy – Śląsk.



– Wiemy, że w Widzewie wszyscy czekają na kolejne zwycięstwa w lidze i podobne niespodzianki jak wygrana ze Śląskiem, który do tej pory był niepokonany. Trzeba zrobić wszystko, by dać jak najwięcej radości sobie i kibicom, którzy wypełniają stadion. Weszliśmy na zwycięską ścieżkę i chcemy się na niej jak najdłużej utrzymać – mówi Tanżyna.

– Robota, którą wykonujemy, przynosi efekty. Podkreślam, że musimy być cierpliwi, bo przed nami jeszcze wiele pracy. Latem Widzew przeszedł rewolucję kadrową, ale mimo to jesteśmy na fali. W ostatnich kolejkach wygrywamy, a to powód do optymizmu – potwierdza Kaczmarek. – Oczywiście cieszy, jak drużyna z II ligi pokonuje zespół z ekstraklasy, ale my mamy ważny cel do zrealizowania w lidze, czyli awans. To nasz priorytet. Takie zwycięstwo jak to ze Śląskiem wzmacnia psychicznie, ale to trzeba potem potwierdzać w lidze – zauważa.

Liderem drużyny, kapitanem, a także najlepszym strzelcem jest Marcin Robak. Tanżyna podkreśla, że 37-letni napastnik przewodzi drużynie także w szatni. – Jesteśmy silniejsi niż w poprzednim sezonie. Marcin Robak ma wpływ na wszystkich. Wybrał Widzew, odrzucił oferty z wyższych lig i to robi wrażenie. Ma niesamowity posłuch w szatni i takiej osoby nam brakowało. Na boisku widać, ile znaczą jego umiejętności. Poza nim bardzo dużo pomaga młodym zawodnikom. Mają szczęście, że mogą korzystać z jego rad – uważa Tanżyna. – Są też inni nowi zawodnicy, którzy sporo grali w ekstraklasie, jak Mateusz Możdżeń i Sebastian Rudol. Latem przyszło dużo dobrych piłkarzy i zespół jest dużo bardziej doświadczony niż w poprzednim sezonie – dodaje.



Dla trenera Kaczmarka najważniejsza jest liga, ale przyznał, że wylosowanie w kolejnej rundzie Totolotek Pucharu Polski Legii Warszawa odbiło się echem w szatni. Zapowiada się bowiem kolejne piłkarskie święto na stadionie przy al. Piłsudskiego. – Mecz ze Śląskiem kosztował nas dużo sił, potem było losowanie i jak trafiliśmy na Legię, nie obyło się bez emocji w zespole. Gdybyśmy je przekuli na grę, to byłoby dobrze. Nie do końca to się nam jeszcze udaje, ale cieszą mnie trzy punkty z Górnikiem Polkowice. Jestem zadowolony także z tego, że kolejne spotkanie jest dopiero w niedzielę i będzie więcej czasu na regenerację – zaznaczył Kaczmarek.

Andrzej Klemba

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności