Aktualności

[II LIGA] W Siarce chcą awansu, ale nie za wszelką cenę

Rozgrywki23.02.2018 

Przed rudną wiosenną Siarka Tarnobrzeg straciła czterech podstawowych piłkarzy, a najgłośniej było o odejściu Patryk Mikity do rywala w walce o awans - Radomiaka. – Co pół roku sytuacja się powtarza. Do wyższych ligi odchodzi czterech, pięciu zawodników, ale i tak jesteśmy w czołówce – zaznacza Włodzimierz Gęsior, trener Siarki.

Zespół z Tarnobrzega po rundzie jesiennej jest szósty. To właściwie ostatnia drużyna, którą można zaliczyć do czołówki II ligi. Do miejsca barażowego traci dwa punkty, a do dającego bezpośredni awans cztery.

W przerwie zimowej Siarka się osłabiła. Podstawowi piłkarze znaleźli kluby w wyższych ligach – do ekstraklasy trafił Karol Dybowski (Piast Gliwice), a do I ligi Mateusz Czyżycki (Odra Opole) i Konrad Stępień (Puszcza Niepołomice). Patryk Mikita wzmocnił czwartego w II lidze Radomiaka. W przypadku transferu wychowanka Polonii Warszawa doszło do niesnasek między klubami.

Mikita w styczniu podpisał kontrakt, który miał wejść w życie od 1 lipca. W Siarce nie przyjęto tej informacji dobrze. - Różnie można ocenić zachowanie Radomiaka. Po pierwszym sygnale o transferze zrobiło się nerwowo. Ja i trener źle to odebraliśmy. Po analizie i rozłożeniu na czynniki pierwsze uznaliśmy, że Siarka bez niego też sobie poradzi – uważa Dariusz Dziedzic, prezes Siarki.

Trener Gąsior komplementuje umiejętności Mikity, ale… - Od momentu podpisania kontraktu ta sytuacja była chora. Mentalnie myślami był gdzie indziej. Z niewolnika nie ma pracownika. To jest zawodnik, który ma bardzo duże umiejętności piłkarskie, nawet na ekstraklasę, gdyby inaczej pokierował sobą – uważa szkoleniowiec Siarki.

Skończyło się na tym, że Mikita już wiosną zagra w Radomiaku. - Ostatecznie pożegnaliśmy Patryka. Po analizie stwierdziliśmy, że i tak od czerwca nie będziemy mogli liczyć, a zastrzyk gotówki się przyda. To też szans dla młodych, by weszli na jego miejsce – dodaje prezes Dziedzic. - Latem odeszło siedmiu zawodników, teraz pięciu, a mimo to udaje nam się grać w czołówce ligi. To nie jest efekt naszych wariactw i robienia rewolucji. Po prostu nie robimy przeszkód piłkarzom, których chcą kluby z wyższych lig. Cieszymy się, że mogą się rozwijać. Tego typu zmiany są wpisane w byt Siarki – twierdzi.

A trener Gąsior przyznaje, że już się przyzwyczaił przyzwyczajony do tracenia co rundę kilku podstawowych graczy. - Taka jest polityka klubu, by rozwijać zawodników i jeśli mają szanse odejść do zespołu z wyższej ligi, to na siłę ich nie trzymamy ani nie robimy problemów. Zwykle trafiają do zespołów z wyższych klas. To wizytówka Siarki – uważa Gąsior.

Odpływ zawodników rzeczywiście nie ma większego wpływu na postawę Siarki. Od kiedy gra w II lidze zwykle kończy sezon w czołówce: 2014 – 3. miejsce, 2015 – 12. lokata, 2016 i 2017 – 6. pozycja.

W obecnych rozgrywkach pozycja w tabeli daje prawo kibicom z Tarnobrzega myśleć, że drużyna znów włączy się do walki o awans. Szkoleniowiec woli nie składać takich deklaracji. - Jakie tu możemy mieć mocne plany, skoro w ciągu roku odchodzi 9-10 podstawowych graczy, a przecież drużynę trzeba budować około trzech lat – uważa Gąsior. - Stąpamy twardo po ziemi. Na pewno jednak nie będziemy chłopcami do bicia. Mam piłkarzy z dużymi ambicjami, chcących wygrywać, mierzących wyżej niż 2 liga, ale jednoznacznie nie możemy powiedzieć, że walczymy o awans. Tym bardziej że mamy bardzo mocnych rywali typu GKS Jastrzębie, ŁKS, Radomiak.

Prezes Dziedzic zgadza się ze słowami trenera i podkreśla, że ma jeden z najmłodszych składów w lidze. Średnia wieku podstawowych graczy jesienią to 23 lata, a teraz może być jeszcze niższa. - Każdy, kto ma ambicje, a my je mamy, chce powalczyć o dobry wynik. To tym bardziej dla nas większe wyzwanie, bo w naszym składzie jest zwykle większa liczba młodzieżowców niż wymagają tego przepisy – zaznacza prezes Dziedzic.

Zapewnia, że organizacyjnie klub byłoby stać na grę w I lidze. - Po rekonstrukcji w 2011 roku mamy ładny piłkarski stadion, choć brakuje nam sztucznego oświetlenia To trzeci etap modernizacji, którego potrzebujemy. Awans pewnie by to przyspieszył, a wsparcie miasta i lokalnych sponsorów byłoby większe. Znam realia I-ligowe i bylibyśmy w stanie w nich odnaleźć myślę, że mniej więcej tuż poniżej średniej.  – mówi Dziedzic. – Nie musimy awansować za wszelką cenę. Część piłkarzy poradziłaby sobie w I lidze. Młodzieżowcy też są coraz lepsi i mam nadzieję, że za tym pójdą wyniki. Być może będzie to awans. Nie jest to jednak cel sam w sobie. To byłby duży sukces tych zawodników.

Robert Cisek

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży