Aktualności

[II LIGA] To była ich runda – Bogusz, Gutowski i inni młodzieżowcy!

Rozgrywki28.12.2018 

Drużyny z piłkarskiej elity, po wprowadzeniu przepisu o młodzieżowcu, będą zapewne musiały z jeszcze większą uwagą śledzić, to co się dzieje na niższych szczeblach rozgrywkowych. My postanowiliśmy pod tym kątem przyjrzeć się drugiej lidze i wyróżnić czołowych młodzieżowców. Kilku z nich, jeszcze w tej samej roli, będzie mogło grać w kolejnych sezonach. Czy zobaczymy ich w przyszłości na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej?

Kamil Antonik (Resovia Rzeszów, 1998)

Rozpoczął ten sezon, tak jak zresztą cała drużyna z Podkarpacia, trochę niemrawo. Ambitny, waleczny, ale przez wiele tygodni to było za mało na standardy drugoligowe. Trzeba jednak pamiętać, że jeszcze wiosną grał w czwartej lidze. Zdecydowanie lepiej spisywał się pod koniec rundy. Wraz ze wsparciem kolegów Antonik zaczął stwarzać coraz większe zagrożenie pod bramką rywali. Grał najczęściej na boku pomocy, zdobył jesienią pięć bramek, w tym dwie w meczu z Olimpią Elbląg, gdzie właściwie w pojedynkę zapewnił swojej drużynie wygraną. Coraz lepsza gra przełożyła się też na wyniki Resovii. Drużyna zakończyła pierwszą rundę na ósmym miejscu, Antonik był jej drugim strzelcem.

Artur Balicki (Ruch Chorzów, 1999)

Jeden z tych, którzy mają pomóc odbudować siłę chorzowskiego klubu. Początek sezonu miał bardzo dobry – pochodzący z Lublina napastnik po 10 kolejkach miał na koncie sześć trafień, w pewnym momencie otwierał nawet klasyfikację strzelców. Ruch jednak w linii ofensywnej ma dużą konkurencję, w efekcie tego jeden z najlepszych strzelców drugiej ligi nie zawsze wychodził na boisko w wyjściowym składzie. Nawet jednak, gdy pojawiał się w końcówce meczów na murawie, potrafił stworzyć zagrożenie pod bramką rywala. Zawodnik, któremu przygląda się trener Jacek Magiera.

Bartosz Baranowicz (2003) i Olivier Lazar (2001, obaj Rozwój Katowice)

Wiele ich dzieli, ale także wiele łączy – dlatego postanowiliśmy umieścić ich w duecie. Przede wszystkim występują w jednym klubie. Perspektywy na przyszłość, to kolejna wspólna cecha. Baranowicz był rok temu na testach w Liverpoolu, gra także w reprezentacji U-16, Lazar także jest graczem nietuzinkowym. Coraz mocniej wchodzą do drugoligowej drużyny Rozwoju, w której debiutowali już w poprzednim sezonie. Lazar w obecnym sezonie zagrał w dziewięciu meczach w podstawowym składzie katowiczan, dwa lata młodszy Baranowicz od pierwszej minuty ma jeden występ więcej.

Mateusz Bogusz (Ruch Chorzów, 2001)

Jedna z perełek na drugoligowych boiskach. Już wiosną minionego sezonu odważniej na niego postawił trener Dariusz Fornalak, jesienią natomiast stał się jednym z liderów Ruchu Chorzów. Zdobył pierwszą swoją bramkę dla Ruchu, brał także na siebie ciężar gry w trudnych momentach. O jego silnej osobowości świadczy fakt, że przed sezonem wybrał sobie numer „10”, który w przeszłości „parzył” dużo bardziej doświadczonych zawodników. 17-latek z Rudy Sląskiej był powoływany do reprezentacji U-19 trenera Dariusza Gęsiora. Jesień zakończył z pięcioma trafieniami, ale wszystko wskazuje na to, że tego dorobku już nie powiększy. Ma bowiem oferty zarówno z kraju, jak i z zagranicy.

Konrad Gutowski (Widzew Łódź, 1999)

To z pewnością jedno z odkryć rundy jesiennej. Latem jeszcze pewnie mało kto o nim słyszał, głównie kibice z Bielska-Białej i okolic, skąd ten 19-latek pochodzi. W Podbeskidziu należytej szansy nie otrzymał, skorzystał więc z okazji i wykonał „krok do tyłu”. Od pierwszej kolejki zaczął jednak pokazywać, że to może być faktyczny rozwój. Ten dynamiczny lewy pomocnik szybko zdobył zaufanie trenera Radosława Mroczkowskiego, już w drugiej kolejce wpisał się na listę strzelców. Łącznie jesienią nie zagrał tylko w dwóch meczach ligowych, zdobył pięć bramek – był drugim strzelcem drużyny. Dostał także powołanie do reprezentacji U-20 na październikowe mecze z Czechami i Holandią od trenera Jacka Magiery.

Michał Kaput (Radomiak Radom, 1998)

W poprzednim sezonie grał w trzecioligowym ŁKS-ie Łomża i w pierwszych tygodniach nowych rozgrywek było to widać. Potrzebował jeszcze czasu, by nabrać piłkarskiej ogłady. Na początku nie był pierwszym wyborem trenera Dariusza Banasika. Częściej wchodził z ławki, a dobre mecze przeplatał tymi słabszymi. Nie miał łatwego zadania – tym bardziej, że rywalizacja o środek pola w zespole lidera drugiej ligi jest mocna, a powodów do zmian nie było. Zespołowi się wiodło, ale Kaput z czasem wywalczył sobie stałe miejsce, zdobył dwie bramki i z pewnością w Radomiu jego osobę mogą traktować jako duże wzmocnienie.

Damian Michalski (GKS Bełchatów, 1998)

Najlepiej przemawiają za nim liczby. Wychowanek GKS Bełchatów w drugoligowych meczach nie opuścił ani minuty, podobnie zresztą w pucharowych bojach. Sam czterokrotnie wpisał się na listę strzelców, a co ważne – bramki te w trzech przypadkach zapewniały drużynie wygrane 1:0. Skuteczny jest jednak nie tylko pod bramką rywali – warto pamiętać, że ekipa trenera Artura Derbina w drugiej lidze straciła najmniej bramek, bo tylko 13. Ogromna w tym zasługa mającego bardzo dobre warunki stopera (91 kg, 191 cm). Ma on szansę pójść w ślady brata Seweryna, który swego czasu był w belgijskim KV Mechelen czy Jagiellonii Białystok.

Patryk Mularczyk (GKS Bełchatów, 1998)

Do drugoligowca trafił na wypożyczenie z Zagłębia Sosnowiec. Jak mówi jednak trener bełchatowian Artur Derbin, dzisiaj trudno mu sobie wyobrazić jedenastkę GKS bez Patryka Mularczyka. – Właściwie od niego zaczynam ustalać skład – powiedział po jednym z pierwszych meczów Patryka w Bełchatowie. Z pewnością wpływ na tak dobrą aklimatyzację pochodzącego z Mysłowic zawodnika miał fakt, że z trenerem Derbinem znają się z czasów Zagłębia Sosnowiec. Przede wszystkim jednak Mularczyk na swoją pozycję zapracował na boisku: w czterech pierwszych meczach trzy zdobyte bramki, ogółem siedem. A w Sosnowcu mogą się zastanawiać, czy taki zawodnik przypadkiem nie przydałby się drużynie...

Błażej Starzycki (Błękitni Stargard, 2000)

Kolejny zawodnik, który zapewne dla większości kibiców nie jest anonimowy. Pomocnik rodem ze Szczecina, gracz Pogoni. Latem wypożyczony na rok do Błękitnych, skąd zresztą wypłynął na szerokie wody. Jesienią podstawowy gracz drugoligowca, jedynie w końcówce rundy miał problemy z grą. Na pewno jednak zawodnik o dużych możliwościach, nie zawsze to jednak jeszcze pokazywał. Była to jednak jego pierwsza runda w seniorskiej piłce. Miał duży wpływ na grę drużyny, o czym świadczy także fakt, że niemal każde spotkanie rozpoczynał w wyjściowym składzie. Powołany na jesienny dwumecz ze Szkocją do kadry U-19, prowadzonej przez Dariusza Gęsiora.

Patryk Szysz (Górnik Łęczna, 1998)

W jego przypadku trudno mówić o jakimś odkryciu. Zawodnik większości kibiców już dobrze znany, zdobywał bramki w pierwszej lidze, trudno jednak nie wyróżnić w tej kategorii jednego z najlepszych strzelców w pierwszej rundzie. Jesienią z barwach drużyny z Lubelszczyzny strzelił jedenaście goli, ale co równie ważne, to już drugi sezon, w którym ten 20-latek imponuje regularnością. Tylko w jednym meczu ligowym Górnika Łęczna nie zagrał od pierwszej minuty, na wyjeździe z Radomiakiem Radom. Górnik przegrał tam 1:5. Pod koniec sierpnia Szysz został zawodnikiem Zagłębia Lubin i zimowy okres przygotowawczy rozpocznie już z tą drużyną.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Polityka prywatności