Aktualności

[II LIGA] Szuprytowski czy Wojciechowski? Kto lepszy w bezpośrednim starciu czołowych strzelców rozgrywek?

Rozgrywki13.10.2019 
W najciekawiej zapowiadającym się pojedynku 13. kolejki II ligi Olimpia Elbląg podejmie Górnika Łęczna (niedziela, godz. 13:05, transmisja w TVP 3). To spotkanie nie tylko drużyn z czołówki, ile bezpośrednie starcie Damiana Szuprytowskiego oraz Pawła Wojciechowskiego, drugiego i trzeciego strzelca rozgrywek.

Choć zarówno Olimpia, jak i Górnik, mają dużo do zaoferowania w II lidze, to jednak sporo w obu drużynach zależy od konkretnych zawodników. Damian Szuprytowski i Paweł Wojciechowski wykręcają niezłe liczby w sezonie, co skutkuje tym, że ich zespoły punktują. Efekt jest taki, że po 12. kolejce elblążanie są na 5. miejscu, z kolei „Górnicy” z Łęcznej przewodzą stawce.

Wolny elektron vs. typowy napastnik

Szuprytowskiemu oraz Wojciechowskiemu trzeba oddać co należy, w końcu mowa o zawodnikach, którzy łącznie zdobyli 13 bramek w lidze, dołożyli do tego po jednym trafieniu w Totolotek Pucharze Polski. – Bez wątpienia mówimy o czołowych postaciach ligi pod względem wpływu na ofensywę. W przypadku Damiana to nie tylko bramki (7), ale też asysty (5). Potwierdzam zdanie dziennikarzy i ekspertów, że Damian to najlepszy obecnie zawodnik ligi. Przed sezonem mówiłem, że za wszelką ceną chcę zatrzymać go w drużynie, bo on ma być naszą pierwszoplanową postacią. Bardzo dobrze nam się współpracowało. Nawet wtedy, kiedy do nas przychodził z Radomiaka i był pod formą, widziałem w nim duży potencjał. Ciężko pracował, żeby dojść do dobrej dyspozycji. Ilość goli, asyst, ogólnie jego gra sprawia, że dużo lepiej gramy w ofensywie – mówi Łączy Nas Piłka trener Olimpii Adam Nocoń.

Ale i Wojciechowski w pewien sposób odciska piętno na Górniku. Można przypuszczać, że gdyby nie pauza dwóch meczów za czerwoną kartkę w 10. kolejce przeciwko Gryfowi Wejherowo, dorobek napastnika byłby lepszy niż sześć goli. – Pragnę tylko zauważyć, że Wojciechowski jest bardziej „dziewiątką”, natomiast Szuprytowski to wszechstronniejszy zawodnik, który może występować na kilku pozycjach w ataku. Za to obaj potrafią grać kombinacyjnie, wygrać pojedynek jeden na jeden. Damian pozytywnie wpływa na naszą szatnię. Jeśli miałbym wskazać jego najlepsze zagrania w tym sezonie to byłyby to: gol z Lechem II oraz asysta z Widzewem Łódź na 1:1 w samej końcówce, gdy graliśmy w dziesiątkę. Podanie do Przemka Brychlika było niczego sobie. Akcja z głębi pola, wcześniej wygrany pojedynek z rywalem, prostopadła piłka, dzięki czemu zremisowaliśmy – podkreśla Nocoń.

Zdaniem dyrektora sportowego Górnika, Veljko Nikitovicia, Szuprytowski to wolny elektrony, który porusza się w różnych strefach ataku. – Podpiąłbym go zatem pod „dziesiątkę”. Biega akurat tam, gdzie w danym momencie powinien być, aby uczestniczyć w akcji. Co innego nasz Paweł. Typowy snajper, szukający dla siebie miejsca między stoperami. Wiem, że w większości goli, które strzeliła Olimpia, uczestniczył Damian. To dosadna statystyka. Widać, że służy mu gra w Olimpii i elbląskie powietrze. Tam stał się wyróżniającym zawodnikiem I ligi – wyjaśnia nam Nikitović.

W obronie siła

To samo można powiedzieć o Wojciechowskim. – Paweł jest piłkarzem po przejściach – chodzi o sprawy zdrowotne i jego sytuację w poprzednich klubach. O ile w Chrobrym Głogów Ireneusza Mamrota grał dobrze, o tyle pobyt w kolejnych zespołach nie wpłynął zbyt dobrze na niego. W Łęcznej się odnalazł. Dobrze zrobiło mu przyjście trenera Kamila Kieresia. Trener bardzo dobrze przygotował Wojciechowskiego na tę rundę. I dobre przygotowanie fizyczne w połączeniu z umiejętnościami, co do których nikt nie miał wątpliwości, procentuje w ten, a nie inny sposób – dodaje dyrektor sportowy łęcznian.

Niedzielni rywale wysoką lokatę w lidze zawdzięczają tyleż swoim najskuteczniejszym strzelcom, ileż dobrej organizacji w obronie. Olimpia straciła 10 bramek (drugi najlepszy wynik w lidze), Górnik zaś po stronie strat zaliczył o jedno trafienie więcej. Konsekwencją tego jest, że w meczach Olimpii i Górnika pada mało goli. Jeśli wygrywają to minimalnie. Bardziej widać to po Górniku. – „Górnicy” są zespołem zdyscyplinowanym. Nie odkrywają się, grają wyrafinowaną piłkę. Stąd te zwycięstwa jedną bramką. Poprzez skuteczną defensywę potrafią utrzymać korzystny wynik – sugeruje Nocoń.

– To wszystko efekt – po pierwsze: naszej wyrafinowanej gry, po drugie: wynika ze specyfiki naszego stylu. Nie od dziś wiadomo, że trofea wygrywa się obroną. Piłkarze Górnika mają pełną świadomość jak grać i co grać. Poza tym, umiemy się ustawić pod konkretnego przeciwnika. Dobrze wyglądamy fizycznie, do tego jesteśmy konsekwentni. Trener Kiereś woli wygrać 1:0 niż 4:3, a w II lidze taka filozofia się sprawdza. Długo utrzymujący się wynik 0:0 daje pole do popisu drużynom dobrze wyglądającym fizycznie, kiedy zespół opada z sił, wówczas jest więcej miejsca na boisku. I my to wykorzystujemy – przyznaje Nikitović.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności