Aktualności

[II LIGA] Skra w drugiej lidze najlepiej gra, ale… „Wciąż zostało nam sześć kroków do utrzymania”

Rozgrywki01.07.2020 
Skra Częstochowa to najlepiej punktująca drużyna drugiej ligi po wznowieniu rozgrywek. Z sześciu spotkań wygrała cztery, strzeliła 13 goli, a straciła tylko cztery. Mimo świetnych wyników, przewaga nad strefą spadkową nie jest duża. – Utrzymanie to wciąż nasz najważniejszy cel – podkreśla Paweł Ściebura, trener Skry.

Jego podopieczni są rewelacją drugiej ligi po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. Najpierw sprawili dwie sensację – pokonali aspirujące do pierwszej ligi Widzew Łódź (2:1) i GKS Katowice, potem wygrali na wyjeździe ze Stalą Stalowa Wola (2:1) i zremisowali z kolejnym kandydatem do awansu – Resovią. W końcu zdarzyła się też wpadka – porażka 1:2 ze Zniczem Pruszków. Po ostatniej kolejce wydaje się, że wszystko wróciło na właściwie tory – Skra rozbiła aż 7:0 Gryfa Wejherowo i przypieczętowała spadek tego zespołu.

Po wznowieniu rozgrywek zdobyła zatem 13 punktów, najwięcej w drugiej lidze. Jeśli wziąć pod uwagę dwa wiosenne spotkania przed przerwaniem rozgrywek, to zgromadziła ich aż 16. Tyle samo co Górnik Polkowice.
– To efekt ciężkiej pracy. Bardzo mocno trenowaliśmy w trakcie przerwy. Kiedy piłkarze ćwiczyli indywidualnie, to z przesyłanych raportów wynikało, że są bardzo zdyscyplinowani i zaangażowani. Byli bardzo skoncentrowani na tym, co mają robić – zapewnia trener Ściebura. – Staraliśmy się też wpoić im model gry i pewnych zachowań. Ten wymuszony przez koronawirusa okres przygotowawczy był dobrze przemyślany. Zależało nam też, by zbudować u zawodników poczucie własnej wartości i przekonać ich, że mają odpowiednie umiejętności do wybranej przez nas taktyki – dodaje.



Przed rozpoczęciem rundy wiosennej Skra była w strefie spadkowej. Teraz z niej uciekła, ale mimo bardzo dobrych wyników, przewaga nie jest duża. Od 15. Stali Rzeszów częstochowianie mają tylko trzy punkty więcej. Dlatego w zespole nie ma myśli, by spróbować dostać się do barażów. Choć do szóstej pozycji Skrze brakuje pięć punktów.

– Wygraliśmy z Gryfem 7:0, ale zdecydowanie wolałbym to zamienić na siedem zwycięstw po 1:0 – przyznaje trener Ściebura. – Zaraz po tym spotkaniu wbijałem piłkarzom do głowy, by już zapomnieli o tym meczu. Mamy jeszcze do zrobienia sześć kroków, by zapewnić sobie utrzymanie. Twardo stąpamy po ziemi i znamy swój potencjał, dlatego to jest cel numer jeden – twierdzi.

Piłkarze Skry imponują też skutecznością. Po wznowieniu rozgrywek więcej bramek (14) zdobyli tylko Błękitni Stargard. W taktyce z jednym napastnikiem pewne miejsce ma na razie Dawid Wolny. Mocno po piętach zaczyna mu deptać jednak Daniel Rumin, który w spotkaniu z Gryfem wszedł na boisko w 55. minucie i zdążył zaliczyć hat tricka. To zawodnik, który dwa lata temu bardzo pomógł Skrze w awansie do drugiej ligi. Zdobył 21 bramek i został królem strzelców. Tą skutecznością zapracował na transfer do pierwszoligowego wówczas GKS Katowice. Tam jednak jego kariera wyhamowała.



– Początek miałem bardzo udany, bo w trzech meczach zdobyłem dwie bramki. Dostawałem szansę, ale jako drużyna zawodziliśmy. Gdy byliśmy coraz niżej w tabeli, trenerzy uznali, że lepiej stawiać na doświadczonych zawodników niż młodych – uważa 23-letni Rumin. – W niesamowitych okolicznościach spadliśmy do drugiej ligi [przesądził gol zdobyty przez bramkarza Bytovii w 95. minucie w ostatniej kolejce – przyp. red.]. Potem przyszedł trener Rafał Górak i dawał mi szansę, ale nie potrafiłem odwdzięczyć się golami. Wspólnie zdecydowaliśmy, że pójdę na wypożyczenie. Wróciłem do Skry, bo tu znałem większość chłopaków, trenera i wiedziałem, że nie będzie problemów z aklimatyzacją – wyjaśnia.

Po powrocie do zespołu z Częstochowy trener Ściebura dał szansę Ruminowi i w trzech spotkaniach zagrał od pierwszej minuty. Strzelił nawet gola Widzewowi, ale potem trafił na ławkę rezerwowych. – Wiem jaki jest potencjał Daniela. Znamy jego mocne i słabe strony. Wrócił do nas i potrafimy wkomponować go w zespół – podkreśla trener Ściebura. – Choć ostatnio wypadł z podstawowego składu, to w kolejnych meczach wchodził jako rezerwowy. Nie miałem powodów do zmian, bo Dawid Wolny, który rywalizuje z Danielem, strzelał gole właściwie każdym meczu – tłumaczy.

Rumin uważa, że wypadł ze składu przez zapis w kontrakcie. – Byłem w podstawowym składzie aż do meczu z GKS Katowice. W umowie wypożyczenia śląski klub zawarł punkt, że nie mogę przeciwko niemu zagrać. Pokonaliśmy GKS, a trener uznał, że nie będzie zmieniał zwycięskiego składu. Od tej pory w podstawowym składzie gra Dawid i nie zawodzi – przyznaje Rumin. – Teraz strzeliłem trzy gole, ale nie wiem, czy to sprawi, że wrócę do wyjściowej jedenastki. Rywalizacja z Dawidem jest zdrowa i co najważniejsze przynosi korzyść zespołowi – zaznacza.



W środę Skra zagra na wyjeździe z Bytovią. Zwycięstwo przybliży częstochowian do utrzymania. Porażka może sprawić, że znajdą się tuż nad strefą spadkową. Tabela drugiej ligi jest bardzo płaska. 16. Stal Stalowa Wola traci do dziewiątej Pogoni Siedlce tylko cztery punkty. – Jeden, dwa słabsze mecze mogą sprawić, że popadniemy w tarapaty. Dlatego każdy punkt jest na wagę złota. Zwycięstwo winduje nas pod strefą barażową, porażka spycha na dół tabeli – zauważa Rumin. – Na szczęście mamy dojrzałą drużynę, świadomą tego, czego oczekuje od nas trener i potrafimy realizować założenia. Już zimą było widać, że będziemy w formie, bo nie przegraliśmy żadnego sparingu. Dlatego jestem przekonany, że Skra utrzyma się w drugiej lidze – mówi.

Andrzej Klemba

Fot. Cyfrasport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności