Aktualności

[II LIGA] Siedem meczów bez straconej bramki. „Nad defensywą pracujemy do znudzenia”

Rozgrywki17.01.2019 

W rozgrywkach drugiej ligi od połowy października zachowuje czyste konto. Obecnie jego stan to 647 minut. Wiosną Łukasz Krzczuk, bo o nim mowa, będzie chciał kontynuować serię. – To na pewno jeden z moich celów na wiosnę, ale drużyna jest najważniejsza – mówi 21-letni bramkarz Skry Częstochowa.

Krzczuk okazał się jednym z objawień końcówki rundy jesiennej w drugiej lidze. Mimo, że nie był już młodzieżowcem, a Skra w swoich szeregach ma przecież młodzieżowego bramkarza reprezentacji Polski, Mikołaja Biegańskiego, to 21-latek z Tychów w drugiej części zmagań zajął miejsce między słupkami. W pierwszych meczach był zaledwie rezerwowym w ekipie beniaminka. – Na pewno to była bardzo udana dla mnie runda. Im więcej meczów na zero, tym większa pewność siebie. A wiadomo, że między słupkami ta pewność siebie tym bardziej jest potrzebna. Gra się w dużej mierze głową. Ale poprzeczka idzie w górę, każdy kolejny mecz był trudniejszy do rozegrania – mówi Krzczuk, dla którego obecny wynik bez puszczonej bramki nie jest nawet rekordowy. Lepszą serią zaimponował w ubiegłym sezonie, jeszcze na szczeblu trzeciej ligi.

W drugiej lidze w obecnym sezonie najbliżej do wyniku Krzczuka zbliżył się Paweł Lenarcik z PGE GKS Bełchatów, który może się pochwalić wynikiem 588 minut bez puszczonej bramki.  – Mój wynik to zasługa całej drużyny. Pracujemy cały czas nad defensywą. To jest nasz atut, że nie tracimy bramek, ale to nie przychodzi samo. Praca na treningach, w trakcie analizy meczów, zwracamy uwagę na nasze błędy. Na każdym treningu powtarzamy schematy tysiące razy, czasem do znudzenia. Jak się przesunąć, jak się poruszać, ustawiać. To praca zespołu i całego sztabu – przyznaje młody bramkarz, który dodaje, że końcówce rundy jesiennej największym problemem była dla niego koncentracja. – Przy takiej serii należało przede wszystkim zachować zimną głowę – zaznacza.

Krzczuk jest formalnie graczem GKS Tychy, wypożyczonym do Częstochowy. Jego okres wypożyczenia mija latem, chociaż po rundzie jesiennej wydawało się, że trener Ryszard Tarasiewicz już teraz będzie chciał go mieć w swojej drużynie. Krzczuk w grudniu zagrał w sparingu w drużynie pierwszoligowca, ale teraz rozpoczął przygotowania z drugoligowcem. – Wystąpiłem 45 minut w meczu z czeskim Frýdek-Místek. Bramki nie puściłem, wypadłem pozytywnie. Zobaczymy co będzie dalej, oglądam w miarę możliwości drużynę GKS-u na treningach czy w meczach. Zachowuję chłodną głowę, skupiam się na rozwoju, bo dla mnie jest najważniejsze bym grał. Mam kontakt z trenerami z Tychów, przede wszystkim z trenerem bramkarzy, Tomaszem Rogalą, ale teraz przygotowuję się do rundy rewanżowej w Częstochowie – mówi 21-latek, który podkreśla. – Jeżeli tylko GKS mnie wezwie, to jestem gotowy – deklaruje.

Skra była jednym z zaskoczeń rundy jesiennej w drugiej lidze. Po słabiutkim początku, w drugiej części rozgrywek beniaminek się przebudził, w siedmiu ostatnich meczach notując serię pięciu zwycięstw i dwóch remisów. Ze strefy spadkowej częstochowianie awansowali na dziewiąte miejsce. Ogromna w tym zasługa właśnie naszego bohatera. – Motto trenera to wygrać spotkanie, a wiadomo, że jak nie stracimy bramki to go nie przegramy – mówi enigmatycznie Krzczuk, który wiosną chciałby kontynuować swoją serię. – Nie patrzę kto z bramkarzy może się pochwalić jakimś rekordem, ale na pewno chciałbym zaliczać kolejne mecze bez straconej bramki, bo będzie to na korzyść drużyny. To jest moje marzenie. Ale priorytetem jest gra w każdym meczu i punktowanie – kończy.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności