Aktualności

[II LIGA] Resovia utarła nosa lokalnemu rywalowi Stali

Rozgrywki20.07.2018 

Przed rudną rewanżową grupy czwartej III ligi prezydent Rzeszowa obiecał milion złotych Stali za awans. Tymczasem do II ligi weszła… Resovia. – Władze miasta nie miały wyjścia i te pieniądze obiecały nam – podkreśla Aleksander Bentkowski, prezes klubu.

I wylicza: – Zaczynaliśmy rundę rewanżową z dwoma punktami przewagi nad Stalą, a na koniec mieliśmy ich aż 22 więcej. Wiosną nie przegraliśmy żadnego spotkania, wygraliśmy 14 z 17 meczów. I jako pierwsi ze wszystkich grup III ligi zapewniliśmy sobie awans. A na dodatek zdobyliśmy najwięcej punktów. To spektakularny sukces – zaznacza.

– Taki awans robi się bardzo przyjemnie. Satysfakcja jest podwójna, bo nie tylko utarliśmy nosa bogatszym, ale w naszym przypadku także derbowemu rywalowi Stali Rzeszów. I to o 22 punkty, a to przewaga kolosalna – uważa Szymon Grabowski, trener Resovii. – To naprawdę świetnie smakuje, bo w Rzeszowie rywalizacja ze Stalą jest bardzo ważna. Wyprzedzenia takiej drużyny musi budzić podziw. Zawsze będziemy chcieli być wyżej od nich, a oni od nas – przyznaje.

Bentkowski jest jednym z najdłużej piastujących funkcję prezesem w polskiej piłce. Szefem Resovii został w grudniu 2005 roku. I już wtedy niewiele zabrakło, by od razu poniósł pierwszą bolesną porażkę. Resovia walczyła o utrzymanie w IV lidze i dopiero dzięki wygranej w ostatniej kolejce uniknęła spadku. Później pod jego wodzą awansowała najpierw do III ligi, a potem do II ligi (w 2009 roku) i od razu w pierwszym sezonie była o włos, a właściwie o punkt od wejścia na zaplecze ekstraklasy.

– Byliśmy wtedy najlepszą drużyną Podkarpacia. Za nami były Stal Mielec, Siarka Tarnobrzeg czy Stal Stalowa Wola – wspomina Bentkowski. – Po kilku latach w II lidze przyszły jednak gorsze czasy. Mimo że w 2013 roku zajęliśmy czwarte miejsce, to z powodów finansowych musieliśmy wycofać się z rozgrywek i grać w III lidze – przyznaje Bentkowski.

Na tym poziomie Resovia spędziła pięć lat. W ubiegłym sezonie dość nieoczekiwanie wywalczyła awans do II ligi. To była spora niespodzianka, jeśli wziąć pod uwagę budżety rywali. Motor Lublin miał ponad 4 mln zł, Stal około 2,5 mln zł. A Resovia? – 700 tys. zł. Część piłkarzy, zwłaszcza tych młodych, którzy się jeszcze uczą, dostawali stypendium po 500-700 zł. Mieliśmy kilka razy mniejszy budżet od faworytów ligi, ale to my awansowaliśmy  – twierdzi prezes Bentkowski. – Gdy pojechaliśmy na mecz do Lublina i działacze Motoru nas o to pytali, to uśmiechali się z niedowierzeniem. Jak będzie w II lidze? Jak dostaniemy milion od prezydenta Rzeszowa, to będzie z 1,7 mln zł.

Prezes podkreśla, że awans do II ligi to przede wszystkim zasługa trenera Grabowskiego. Zespół składa się w 90 proc. z piłkarzy pochodzących z Podkarpacia, przeważnie młodych (26 piłkarzy z szerokiej 33-osobowej kadry ma mniej niż 27 lat) i zwykle mało znanych. Tylko dwóch – David Kwiek i Przemysław Pyrdek zaliczyli epizod w ekstraklasie.

– Ci starsi to zwykle piłkarze, którzy u nas zaczynali, a potem wrócili. Młodzież czerpiemy przede wszystkim ze szkoły mistrzostwa sportowego z Rzeszowa. Zwykle w kadrze meczowej jest co najmniej sześciu piłkarzy o statusie młodzieżowca – mówi prezes Bentkowski. – Awansowaliśmy dzięki ogromnej pracy trenera, który zresztą też jest naszym wychowankiem i całego sztabu szkoleniowego. Bardzo dobrze tych chłopców rozumieją, potrafili zbudować atmosferę, że grali niezwykle ambitnie. A do tego dobrze ich przygotowali, bo w każdym meczu Resovia była po prostu szybsza od rywali – zapewnia.

W przerwie między sezonami kadra Resovii zmieniła się kosmetycznie. – Skład w 90 proc. został zachowany i na tym nam zależało. Udało nam się go trochę wzmocnić. W II lidze postaramy się nie być anonimową drużyna. Będziemy zagadką dla innych drużyn, ale chciałbym, by od pierwszych kolejek przekonali się, że grają z fajnym i mocnym zespołem – mówi Grabowski.

Prezes Bentkowski przyznaje, że obawiał się odpływu zawodników do bogatszych drużyn. – Na szczęście działacze w sekcji piłki nożnej to też młodzi ludzie i znajdują wspólny język z młodzieżą w zespole. Udało im się przekonać piłkarzy, że łatwiej będzie im się wypromować w II lidze i być może szybciej trafić do ekstraklasy lub na jej zaplecze niż odchodzić teraz – tłumaczy Bentkowski.

Prezes i trener pytani o cele na II ligę zgodne wygłaszają znaną formułkę, że „liczy się każdy najbliższy mecz i tylko o tym wszyscy w drużynie mają myśleć”. – To się naprawdę sprawdziło. To samo mówiliśmy przed rundą rewanżową w III lidze. Nikt głośno nie mówił o awansie. Byliśmy cisi i pokorni. Chcemy, by tak było dalej – powiedział prezes.

Trener Grabowski: – Nie pompowaliśmy balonika, bo gdybyśmy to robili, to pewnie nic by z tego nie wyszło. Zdaję sobie sprawę, że jest dużo drużyn mocniejszych w II lidze. Będziemy się tych rozgrywek dopiero uczyć i mam nadzieję, że zrobimy to bardzo szybko. Każde miejsce wyżej niż ostatnie dające utrzymanie będzie naszym sukcesem.

Robert Cisek

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży