Aktualności

[II LIGA] Przemysław Brychlik: Robert Lewandowski jest moją inspiracją

Rozgrywki21.04.2017 
Przemysław Brychlik dopiero w wieku 27 lat dostał swoją szansę gry na szczeblu centralnym. Trener Jan Furlepa, który od kilku dobrych lat śledził rozwój napastnika urodzonego 3 lipca 1989 roku, postanowił dać mu szansę w beniaminku II ligi Odrze Opole. W rundzie jesiennej napastnik pozyskany z BKS Stal Bielsko-Biała w 13 występach strzelił 3 gole i... musiał odejść. – Za Odrę przelewałem krew, ale zostałem odstawiony. Dlatego teraz strzelam dla ROW-u – mówi Przemysław Brychlik, snajper rybnickiego zespołu.

Dlaczego grał Pan w Odrze Opole tylko pół sezonu?

Rozstaliśmy się w zgodzie, ale... nie wiem dlaczego. Z tego co się dowiedziałem, to nie trener Jan Furlepa mnie skreślił. On zna mnie od czasów mojej gry w okręgówce, czyli od występów w macierzystym klubie Krupińskim Suszec i dał mi możliwość gry w III lidze, sprowadzając mnie cztery lata temu do Stali. On także chciał mnie mieć w opolskim zespole, z którym wywalczył awans do II ligi i dziękuję mu za szansę, którą mi dał.

Wykorzystał ją Pan?

Na początku dostałem czas na aklimatyzację. Wszedłem do gry w czwartej kolejce. Zagrałem dwa razy jako zmiennik, a za trzecim podejściem wybiegłem w wyjściowej jedenastce i strzeliłem gola w wygranym 2:1 meczu z Gryfem Wejherowo. W dziewiątej kolejce miałem jednak pecha. W spotkaniu z Siarką Tarnobrzeg obrońca rywali kopnął mnie w twarz gdy główkowałem. Metalowym korkiem rozciął mi powiekę, a kilka milimetrów dzieliło mnie od poważniejszego urazu oka. Mogę powiedzieć, że za Odrę Opole przelewałem krew. Po tym zdarzeniu potrzebowałem trochę czasu, żeby psychicznie się przełamać i dopiero w końcówce rundy, czyli dwóch ostatnich meczach Odry w tamtym roku, strzeliłem po jednym golu. Ale mimo to zostałem odstawiony, bo zarząd postanowił wzmocnić atak i sprowadził mających za sobą występy w ekstraklasie Gabriela Nowaka, Szymona Skrzypczaka i Marcina Wodeckiego. Musiałem więc szukać sobie nowego klubu, bo chciałem grać.

Ma Pan żal do opolskich działaczy?

Nie. W Odrze mogłem się pokazać na szczeblu centralnym i myślę, że wykorzystałem swoją szansę o czym świadczą propozycje, które otrzymałem gdy okazało się, że jestem wolnym zawodnikiem. Jedna była z pierwszej ligi, a kilka z drugiej. Wybrałem ROW 1964 Rybnik, bo trener Piotr Piekarczyk w rozmowie ze mną był najbardziej konkretny. Chciał mieć w zespole zawodnika na pozycję numer 9, a moje atuty, czyli gra głową, umiejętność gry tyłem do bramki i utrzymania się przy piłce, pasowały do jego koncepcji. Ważne było też to, że od dziecka chciałem grać w klubie z Rybnika, do którego z domu mam 20 kilometrów. Dlatego z zadowoleniem podpisałem dwuletni kontrakt.

Ze swojego strzeleckiego dorobku też jest Pan zadowolony?

Na razie strzeliłem cztery gole. Nie jest zły bilans, ale mógłby być nawet dwa razy lepszy. Najważniejsze jest jednak to, że gram regularnie i ciągle mogę się rozwijać. Mam 27 lat, ale na szpicy gram dopiero od roku. Wcześniej byłem pomocnikiem, aż trener Rafał Górak, zimą ubiegłego roku awaryjnie przesunął mnie do przodu. Na sparingu zabrakło napastnika i wszedłem jako najbardziej wysunięty. Strzeliłem dwa gole i zostałem na tej pozycji, a później trafiałem na III-ligowych boiskach, na których BKS Stal został mistrzem wiosny, ale to Odra Opole okazała się najlepsza w całym sezonie i awansowała.

Porażka 0:6 z Odrą na boisku w Rybniku bardzo Pana bolała?

Bardzo. Tym bardziej, że na początku dotrzymywaliśmy kroku moim byłym kolegom, ale Waldek Gancarczyk miał swój dzień i rozbił nas swoim hat-trickiem w pierwszej połowie. Po przerwie zostaliśmy dobici. Musieliśmy się jednak szybko pozbierać po tym laniu, bo trzeba punktować, żeby się utrzymać. Po następnym meczu z Polonią Warszawa, choć strzeliłem gola, nie byłem do końca zadowolony, bo rywale wyrównali w ostatnich sekundach gry.

Ma Pan piłkarski wzór?

Brazylijczyk Ronaldo, dwukrotny mistrz świata i król strzelców mistrzostw świata z 2002 roku był moim idolem w młodości. Natomiast teraz uważnie przyglądam się jak gra Robert Lewandowski. Jak się porusza, jak strzela. On jest moją inspiracją i motywacją do pracy, bo widzę, ile jeszcze mam mankamentów. Szczególnie muszę poprawić lewą nogę i nad nią pracuję. Za rzuty wolne się jednak nie biorę, bo są u nas w zespole Paweł Jaroszewski, Sebastian Siwek czy Mariusz Muszalik, którzy robią to znacznie lepiej. Dlatego zostawiam to im, a będę robił swoje z wiarą, że wspólnie wywalczymy utrzymanie. Innego scenariusza nie biorę pod uwagę.

Rozmawiał Jerzy Dusik       

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży