Aktualności

[II LIGA] Od CV do gry w Ruchu. Walka Artura Balickiego o przyszłość

Rozgrywki09.08.2018 

Pochodzi z Lublina, ale na szersze wody wypłynął w Chorzowie. Swój angaż w Ruchu załatwił sobie właściwie... sam. – Gdy zauważyłem, że za bardzo już nie rozwinę się w moim rodzinnym klubie, to postanowiłem napisać... CV. Adresów mailowych poszukałem w internecie, na stronach o akademiach piłkarskich. I wysłałem. Dokładnie takie CV, jak tworzy się do pracy. Tata mi je jeszcze poprawił, ale pomysł był mój – opowiada o niekonwencjonalnym pomyśle Artur Balicki, który w ubiegły weekend dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.

Mimo że Artur wyróżniał się we własnym regionie, grał w kadrach wojewódzkich, między innymi z Sebastianem Szymańskim, to kluby z Lubelszczyzny nie chciały mu zaufać. – Z perspektywy czasu wiem, że brak zainteresowania wynikał z faktu, że lubelska piłka klubowa przechodziła kryzys. Głównie z tego powodu najlepiej rokujący zawodnicy szybko wyjeżdżali, ja także czułem, żeby się rozwijać muszę zmienić otoczenie. Widziałem w tym swoją jedyną szansę – tłumaczy. Jako 15-latek musiał więc wziąć sprawy w swoje ręce.

Na pismo odpisały tylko dwa kluby, w tym Ruch, i Balicki trafił na Cichą na wypożyczenie. – Czułem, że to odpowiednie miejsce dla mnie. W Ruchu od lat szkolą na wysokim poziomie. A że było warto, wyszło w praniu. Dopiero w Chorzowie zostałem napastnikiem, wcześniej grałem jako środkowy pomocnik – mówi 18-latek, który do swego pierwszego klubu trafił w wieku siedmiu lat za namową mamy. – Nie byłem do końca przekonany o tym ruchu. Lubiłem grać w piłkę, kiwać, bawić się, ale do klubu? Niekoniecznie. Szybko jednak złapałem bakcyla. Potem mamie może trochę było smutno, gdy musiałem opuścić rodzinny dom. Rodzice mnie jednak mocno wspierali – dodaje.

Artur, podczas gdy jego rówieśnicy dorastali w rodzinnych domach, ruszył w nieznane i Lublin zamienił na Chorzów. Na Śląsku, chociaż dla wielu ten region kojarzy się głównie z hutami i kopalniami, na młodego chłopaka czekało również wiele pokus. – Były różne atrakcje, ale ja jednak byłem skupiony na piłce. Jestem spokojnym chłopakiem. Wiedziałem, po co przyjechałem. Rodzice nie byli wzywani, nie musieli przyjeżdżać i interweniować. Zresztą ja spaliłbym się ze wstydu, wracając na Lubelszczyznę z podkulonym ogonem – mówi młodziutki zawodnik, który czas wolny poświęcał głównie między treningi i naukę. W tym roku zdał maturę. – Nieźle mi poszło, wszystko spokojnie zaliczyłem, zgodnie z planem – mówi.

Można o nim mówić, że w ostatnich dniach zapisał się w historii Ruchu, ale już w zeszłym sezonie został najmłodszym strzelcem całej pierwszej ligi. – Wolałbym jednak tworzyć inną kartę, na innym poziomie – mówi sam Artur. Jest zdobywcą pierwszej bramki dla Ruchu w drugiej lidze, przyczynił się do wygranej „Niebieskich” w meczu ze Skrą Częstochowa. – Nie lubię kategoryzować, czy to był mój najlepszy występ w Ruchu. Jeden z lepszych. Jeżeli chodzi o grę, to można ją poprawić. Strzeliłem kiedyś cztery, czy pięć goli dla Ruchu, ale to było w juniorach, w meczu z ROW-em Rybnik – mówi środkowy napastnik Ruchu, który w sezonie 2016/2017 w rozgrywkach juniorów starszych zdobył ponad 30 bramek. – Czasem pewnie brakuje jeszcze chłodnej głowy, ale umiejętność znajdywania się w sytuacjach bramkowych jest. Dzisiaj na pewno nie czuję się gorszy od pozostałych napastników „Niebieskich”. Nie zachłysnę się też tymi trafieniami – mówi.

Ostatnie miesiące były jednak dla naszego rozmówcy trudne. – Byłem rozczarowany rundą wiosenną w Ruchu – przyznaje bez ogródek. – Jesienią wchodziłem do zespołu, wpadły debiutanckie trafienia, zimą czułem się dobrze, byłem najskuteczniejszym strzelcem w sparingach i czułem, że dostanę szanse – wspomina. Najczęściej Balicki grywał jednak „ogony". Sam zawodnik stara się nawet ten fakt tłumaczyć. – Może Ruch potrzebował z przodu doświadczenia, bo to duży klub, który musiał ratować pierwszą ligę, dlatego uznano, że na tej kluczowej dla drużyny pozycji lepiej sięgnąć po kogoś starszego – głośno się zastanawia.

Fakt jest taki, że wiosną Ruch zdobył tylko 11 bramek, najmniej z całej pierwszoligowej stawki. – Latem poważnie się zastanawiałem nad swoją przyszłością w Ruchu. Wiosną grałem mało, drużyna spadła, a gdy do zespołu dołączył jeszcze Wojciech Kędziora. Przychodziły myśli czy w Chorzowie na pewno będzie mi dobrze. Nie boję się rywalizacji, jednak obawiałem się powtórki z wiosny – mówi napastnik, który miał dwie poważne oferty pierwszoligowe. – Kluby rozmawiały już z Ruchem. Uspokojono mnie jednak, że jest wiara we mnie. Czekałem na szansę w pierwszym składzie. Doczekałem się, a teraz liczę, że wracając w rodzinne strony znów pokażę, że warto na mnie mocno postawić.

Zmarnowana wiosna szczególnie może boleć w perspektywie jesiennych występów w reprezentacji Polski. W listopadzie ubiegłego roku jego dobrą grę zauważył ówczesny trener reprezentacji Polski U-19 Dariusz Dźwigała. – To było spełnienie marzeń. Coś niesamowitego. Teraz będę dążył do tego, by to powtórzyć. Od razu po kadrze miałem dobre myśli, wiedziałem, że dając trenerowi dobrą grą argumenty mam szanse na kolejne powołania – mówi piłkarz Ruchu.

Jesienne mecze ze Szwecją i Norwegią pozostają na razie jedynymi w koszulce z orłem na piersi. Po dobrym starcie w drugiej lidze, Balicki chce się przypomnieć trenerom. – Trener Jacek Magiera bywa na naszych meczach. Moi rówieśnicy, z którymi rywalizuję o miejsce w kadrze, łapią minuty w ekstraklasie lub są wypożyczeni do pierwszej ligi. Dlatego wiem, że muszę strzelać regularnie, aby zasłużyć na powołania. Będę dążył do tego, żeby trener mnie sprawdził... – opowiada. Balicki już nieraz pokazał, że o swoją przyszłość potrafi zawalczyć. Teraz długopis i kartkę zamienia na buty i murawę. – Najważniejszy jest kolejny dzień, trening, mecz – powtarza. – W sobotę bój z Górnikiem Łęczna i na tym się koncentruje – przekonuje. Teraz na boisku nasz bohater chce udowadniać swoją dyspozycję. – Na swoją przyszłość pracuję każdym meczem, także tym sobotnim – kończy, udając się na trening.

Tadeusz Danisz

 

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności