Aktualności

[II LIGA] Niesamowita passa Pogoni Siedlce. „Naszym obowiązkiem jest walka”

Rozgrywki09.05.2019 

15 meczów bez przegranej, 32 zdobyte punkty – to ostatni dorobek II-ligowej Pogoni Siedlce. Pod wodzą trenera Marcina Prasoła siedlczanie stali się rewelacją wiosennej rywalizacji na drugoligowym froncie. A wszystko w obliczu kłopotów, rozwiązania kontraktu przez Adriana Paluchowskiego i fatalnej postawy w rundzie jesiennej.

Po spadku z zaplecza LOTTO Ekstraklasy ekipa z Siedlec przeżywała bardzo trudne chwile. Rozgościła się w dolnej połowie tabeli, a po dwunastu spotkaniach wyprzedzała jedynie Olimpię Elbląg. Siedem porażek i ledwie dziewięć punktów na koncie – takim dorobkiem mógł „pochwalić się” ówczesny szkoleniowiec Pogoni Paweł Sikora. Nic dziwnego, że władze klubu zaczęły rozglądać się za nowym rozdaniem. I tak, po bolesnej, wyjazdowej porażce z Błękitnymi Stargard (0:3) prezes powiedział „dość”. Pożegnał Sikorę, a jego miejsce zajął Marcin Prasoł, wcześniej jeden z asystentów Adama Nawałki w reprezentacji Polski.


Zaczął w imponującym stylu – jego podopieczni rozgromili Górnik Łęczna 4:0, a także odprawili z kwitkiem Siarkę Tarnobrzeg. Później przyszły co prawda trzy kolejne porażki, ale gdy szkoleniowiec poukładał już wszystkie elementy siedleckiej układanki, drużyna rozpoczęła fantastyczną serię. Od 3 listopada, gdy Pogoń przegrała z chorzowskim Ruchem, zespół nie przegrał ani jednego spotkania! Siedlczanie zremisowali sześć i wygrali dziewięć spotkań. Dzięki temu wywindowali się znacznie w tabeli i przez pewien czas mogli nawet marzyć o powrocie na zaplecze LOTTO Ekstraklasy, tym bardziej, że drużyny z czołówki regularnie zaliczyły potknięcia i traciły punkty. Dziś wiemy już, że ekipie Marcina Prasoła zabraknie czasu, by dobić do trzech czołowych miejsc, ale i tak wiosenne dokonania Pogoni muszą robić ogromne wrażenie.  

A sukces ten rodził się w bólach. W marcu klubem nieco wstrząsnęła wiadomość o jednostronnym rozwiązaniu kontraktu przez Adriana Paluchowskiego. Czołowy snajper Pogoni miał już dość zaległości finansowych i zdecydował się na przeprowadzkę do Stali Mielec. Kibice z Siedlec mogli nieco obawiać się, że to dopiero początek prawdziwych kłopotów, lecz żaden inny piłkarz nie zdecydował się na podobny krok co „Paluch”. Trener niejednokrotnie podkreślał przy tym, że wychodząc na boisko wszystkie problemy należy zostawić z boku. I to przyniosło spodziewane efekty. Trudności jeszcze bardziej scementowały drużynę, która regularnie dopisywała do swojego konta kolejne punkty i szczebel po szczebelku wspinała się w górę tabeli.

– Naszym obowiązkiem jest walczyć i mój zespół niejednokrotnie pokazywał, jak bardzo jest zdeterminowany – mówił trener Marcin Prasoł. I rzeczywiście, gdy jego drużyna zdobywała bramkę, już nie przegrywała. Łyżką dziegciu w beczce miodu są jedynie tracone – po objęciu prowadzenia – punkty. To akurat pogonistom zdarzało się bardzo często, ale siedlczanie potrafili też odrabiać straty, jak w ostatniej kolejce, w meczu z Radomiakiem Radom, gdy do wyrównania doprowadzili w doliczonym czasie gry. I ten niezwykły charakter do walki jest w tym sezonie wynagradzany. Siedlczanie spektakularnego awansu już nie osiągną, ale w kolejnych rozgrywkach będzie musiał liczyć się z nimi każdy rywal…

Emil Kopański

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności