Aktualności

[II LIGA] Marek Koniarek: Wybrałem pracę w Rybniku i musiałem przełożyć operację

Rozgrywki14.01.2018 
Nowy trener II-ligowej drużyny ROW 1964 Rybnik Marek Koniarek jako zawodnik w krajowej piłce osiągnął wiele. Z GKS Katowice zdobył Puchar Polski, a z Widzewem Łódź sięgnął po mistrzowski tytuł i koronę króla strzelców. – Moje życie to piłka, dlatego gdy otrzymałem propozycję prowadzenia rybnickiej drużyny, nie zastanawiałem się ani chwili, choć musiałem przełożyć operację – mówi 55-letni szkoleniowiec w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

W rundzie jesiennej prowadził pan Rozwój Katowice, ale w dwóch ostatnich ubiegłorocznych spotkaniach zabrakło pana na ławce trenerskiej. Dlaczego?
Powody były dwa. Po pierwsze na listopad miałem zaplanowaną operację, bo w okolicach pachwiny mam zrosty, które uciskają tętnicę i trzeba je usunąć. Po drugie, pojawiła się oferta z Rybnika i musiałem zacząć liczyć do 17.

Co takiego jest w liczbie 17?
Według regulaminu, trenerowi, który przepracował więcej niż połowę rundy w jednej drużynie, nie wolno w tym samym sezonie prowadzić innego zespołu na tym samym szczeblu. Dlatego po 17. kolejce musiałem pożegnać się z zespołem, bo gdybym usiadł na ławce trenerskiej w drugiej połowie listopada, czyli w 18. i 19. kolejce, to byłbym spalony, a pojawiła się już nowa oferta.

Czy to znaczy, że uciekł pan z Rozwoju?
Nie uciekałem. Pracowałem w nim wiele lat i rozstaliśmy się w zgodzie. Cieszę się, że klub, który miał nie przystąpić do rozgrywek i latem, dopiero po moich naleganiach, trzy tygodnie przed inauguracją sezonu zaczął budować drużynę, zdobył jesienią 17 punktów. To jest taki sam dorobek, jaki miał rok temu, ale my graliśmy z juniorami w składzie co widać w klasyfikacji Pro Junior System, bo Rozwój zajmuje w niej pierwsze miejsce. Uważam więc, że zrobiłem dla tego zespołu sporo dobrego i życzę mu utrzymania, bo inaczej pieniądze z PZPN za promowanie młodzieży nie wpłyną do klubowej kasy.

A jak przebiegła zaplanowana na listopad operacja?
Moje życie to piłka, dlatego gdy otrzymałem propozycję prowadzenia rybnickiej drużyny, nie zastanawiałem się ani chwili, choć musiałem przełożyć operację. W listopadzie umówiliśmy się z lekarzem, że spotkamy się w lutym. Ponieważ jednak zimą też nie mogę sobie pozwolić na L-4, to znowu przesunąłem termin na czerwiec. Mam nadzieję, że latem już niczego nie trzeba będzie przekładać, a ja wreszcie po zakończeniu rehabilitacji zacznę w miarę normalnie chodzić.

Od czego zaczął pan pracę z zespołem ROW 1964 Rybnik?
Od obiadu... Rano 9 stycznia, gdy zawodnicy byli na siłowni, rozmawiałem z prezesem, a na obiedzie spotkałem się z zawodnikami, z którymi na popołudniowy trening poszliśmy na boisko. Z moimi problemami zdrowotnymi niewiele mogę zademonstrować, więc piłkarskie ćwiczenia pokazuje Roland Buchała, który w rundzie jesiennej zastąpił Piotra Piekarczyka i zrobił dobrą robotę. Będzie więc nadal bardzo blisko drużyny, którą ja dopiero poznaję.

Kogo z zawodników zna pan najlepiej?
Mariusza Muszalika, z którym 20 lat temu graliśmy razem w ekstraklasie w GKS Katowice. Ponadto Robert Tkocz był zawodnikiem Rozwoju, który dwa lata temu wprowadziłem do I ligi. To on właśnie zadzwonił, żeby wypytać o moje plany, a po jego telefonie skontaktował się ze mną prezes ROW. Pozostałych piłkarzy znam z... analizy jako rywali, bo przecież kilka razy mieliśmy się okazję stanąć po dwóch stronach piłkarskiej barykady i mogę się pochwalić, że byłem górą. Zresztą prezes ROW przypomniał mi, że w ostatniej kolejce sezonu 2015/2016 sprzątnąłem im sprzed nosa pewny już wydawało się awans do I ligi. O jesiennym meczu w Rybniku zremisowanym 2:2 też wspominał, mówiąc, że gdybyśmy wykorzystali karnego, to wygralibyśmy na wyjeździe. Ale ja nie wracam do tego, co było.

A co będzie?
Czeka nas pracowity okres przygotowawczy, bo pięciopunktowa przewaga nad strefą spadkową to za mało, żeby spokojnie myśleć o wiośnie. Plan zimowej pracy był już praktycznie dopięty nim pojawiłem się w Rybniku, więc dołożyłem tylko jeden sparing i ruszyliśmy pełna parą. 20 stycznia poprowadzę swój nowy zespół pierwszy raz w meczu kontrolnym z GKS Katowice, a 22 stycznia na 5 dni zameldujemy się w Kamieniu na zgrupowaniu. Dopóki pogoda pozwala trenujemy na naszym boisku ze sztuczną trawą i szukamy wzmocnienia składu, rozglądając się przede wszystkim za stoperem.

Szukał pan w terminarzu rundy wiosennej daty meczu z Rozwojem?
Zagramy w pierwszy weekend kwietnia i na pewno będzie to dla mnie szczególny mecz, w którym jeden jedyny raz nie będę życzył Rozwojowi zwycięstwa. W pozostałych kolejkach będę im kibicował i mam nadzieję, że na mecie sezonu będę się mógł cieszyć z tego, że obydwie drużyny, które prowadziłem, wywalczyły utrzymanie.

Rozmawiał Jerzy Dusik

FOT: 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży