Aktualności

[II LIGA] Błękitni niespodziewanie w czołówce. „Nasi piłkarze przechodzą chrzest bojowy”

Rozgrywki13.09.2019 
Błękitni Stargard do ostatnich kolejek poprzedniego sezonu walczyli o utrzymanie, a w nowych rozgrywkach niespodziewanie są w czubie tabeli. – Dla niektórych naszych zawodników druga liga to nowość. Ale od czegoś trzeba zacząć. U nas przechodzą chrzest bojowy. Dostają dobrą szkołę – mówi Łączy Nas Piłka prezes Błękitnych Zbigniew Niemiec.

Obecny sternik klubu ze Stargardu doskonale pamięta sezon 2014/2015, w którym Błękitni byli rewelacją Totolotek Pucharu Polski. Otarli się o finał, w półfinale odpadli z Lechem Poznań. Teraz świetnie, jak na możliwości, kadrę, budżet, radzą sobie w II lidze. Bez wątpienia robią wynik ponad stan. Jeśli utrzymają obecny kurs, to mogą napisać kolejny, piękny rozdział w swojej historii. Żeby w ogóle do tego doszło, wszyscy, którym leży na sercu dobro Błękitnych, musieli przeżyć trudny, miniony sezon, w którym utrzymanie „Wojowników Pomorza” długo nie było pewne.

Moment weryfikacji

– Na wynikach odbił się pośpiech w budowie składu. Nowy trener Adam Topolski nie miał odpowiednio dużo czasu, żeby stworzyć zespół. W tamtym czasie dostępnych było bardzo mało piłkarzy pasujących do naszej koncepcji. I uważam, że obracając się w takich realiach, zrobiliśmy bardzo dobry wynik. Teraz dużo wcześniej zabraliśmy się za kompletowanie kadry. Kiedy pozyskujemy jakiegoś piłkarza uświadamiamy, że jest to dla niego okres przejściowy. Bo Błękitni są trampoliną do lepszego klubu – przyznaje Niemiec.

Topolski utrzymał „Kolejarzy”, zatem kontrakt został automatycznie przedłużony o kolejny sezon. – Odeszło dziesięciu zawodników, trzeba było szukać nowych. Takich, którzy zgodzą się na nasze warunki finansowe i szybko wkomponują się do drużyny. Okazuje się, że trafiliśmy z wyborem kadry, dobrze przygotowaliśmy drużynę na nowy sezon. No i dziś możemy cieszyć się wysokim miejscem w tabeli. Jako trener dodatkowo cieszę się, widząc jak moja drużyna rozwija się poprzez grę. Jestem pełen podziwu i uznania dla tych młodych chłopaków. Teraz nadszedł moment naszej prawdziwej weryfikacji, nie jesteśmy już anonimową drużyną, rywale bardziej się na nas poznali, zobaczymy co nam to da w dalszej części sezonu – tłumaczy nam szkoleniowiec stargardzian.

Nauczyciel Fadecki

Jednym z czynników, który stoi za poprawą wyników Błękitnych, jest powrót dobrze wszystkim znanego na Ceglanej Wojciecha Fadeckiego. Pomocnik ostatnio występował w Warcie Poznań. – Wojtek potrafi budować atmosferę. Nasz młody zespół potrzebował takiego „nauczyciela”, który pokaże im na boisku to i owo.  Dla niego gra w pierwszej czy drugiej lidze to normalka. Może służyć przykładem młodszym jak psychicznie wytrzymywać trudy spotkań. W poprzednim sezonie właśnie nie potrafiliśmy unieść presji, co odbiło się w ostatecznym rozrachunku – podkreśla prezes II-ligowca ze Stargardu.



– Fadecki odgrywa kluczową rolę w zespole. Na tle kolegów, a przecież ma 26 lat, to doświadczony zawodnik. Nie stary, ale ograny. Do tego prawdziwy lider Błękitnych, chłopak stąd. Wiem, że chciał grać wyżej, jednak udało się go namówić na występy w Błękitnych – nie kryje satysfakcji Topolski.

26-latek strzelił cztery gole. Pozostałych siedem trafień rozłożyło się na: Patryka Paczuka (3), Krystiana Sanockiego (2), Michała Cywińskiego oraz Piotra Kurbiela (po 1). Błękitni nie są więc uzależnieni od jednego piłkarza. Jest za to zależność w zdobywanych punktach u siebie i na wyjeździe. Na własnym stadionie stargardzianie mają bilans: 2-0-2, poza domem: 3-0-1. To wynika ze sposobu gry podopiecznych Adama Topolskiego. – Uznaliśmy, że trzeba grać do przodu, dynamicznie. Nie chować się, nie pilnować własnego pola karnego. Piłka musi być widowiskiem – przekonuje Niemiec.

Promocja poprzez ofensywę

Widowisko, czyli według trenera Topolskiego, posiadanie własnego stylu. – Mecze, które u siebie przegraliśmy – z Resovią oraz GKS-em Katowice – były typowe na remis. Popełniliśmy szkolne błędy w kryciu i choć z piłkarskiej strony wyglądaliśmy dobrze, to nawet nie zdobyliśmy punktu. Nie kalkulujemy, stawiamy na otwarty futbol, przez co nadziewamy się na kontry i nie zawsze punktujemy – wyjaśnia szkoleniowiec.

– Ten styl coraz bardziej podoba się kibicom, docierają do nas głosy zadowolenia z trybun. Jesteśmy takim klubem, a ja takim trenerem, który stawia na ofensywę. Ma to swoje plusy. Dzięki ofensywnej grze promujemy zawodników. Dajemy im możliwość pokazania się, bo w Błękitnych wielkich pieniędzy nie zarobią. Poruszamy się w skromnych realiach. Mimo to nasza filozofia wielu tym młodym piłkarzom się podoba. Wiedzą, że mają szansę pójść wyżej. Ostatni przykład to Wojciech Błyszko, który odszedł do Jagiellonii Białystok – dodaje Topolski.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności