Aktualności

GKS Katowice powalczy o awans? „Doświadczenie i kultura gry”

Rozgrywki25.11.2020 

Pięć zwycięstw z rzędu – taką ligową serią GKS Katowice nie mógł się pochwalić od bardzo dawna. Co bardziej przesądni kibice zaczęli już wierzyć, że klub z ulicy Bukowej skazany jest na jakieś fatum. Zespół ze stolicy Górnego Śląska od kilku lat przymierzany był do walki o awans do ekstraklasy, natomiast niespełna dwa lata temu pierwszą ligę zamienił na drugą. Może teraz wykona krok w „prawidłowym” kierunku?

W poprzednim sezonie powrót na zaplecze ekstraklasy GieKSie się nie udał. W pewnym momencie wydawało się, że los trenera Rafała Góraka w Katowicach jest przesądzony. Wrócił na Bukową przed poprzednim sezonem właśnie po to, by odbudować od nowa zasłużony klub. Za pierwszym podejściem nie udało się, ale dopiero ten sezon miał być testem. Obecne rozgrywki katowiczanie rozpoczęli jednak źle. Błyskawicznie odpadli z FORTUNA Pucharu Polski, a w lidze również nie było widać, by GKS miał zamiar włączyć się do walki o najwyższe cele.

Piłkarze wychodzą z szafek

Przełomem był mecz wyjazdowy ze Skrą. Po przegranej z ekipą z Częstochowy GKS zameldował się nawet poza strefą barażową. Ale też od tego spotkania rozpoczęła się metamorfoza katowiczan. GKS od końca października wygrał pięć kolejnych meczów, poprawiając znacznie swoją pozycję w tabeli oraz dając znać rywalom, że na Bukowej w tym sezonie chcą powalczyć o najwyższe cele.

Z pięciu rozegranych od tamtej pory meczów najtrudniejszym rywalem GKS wydawały się być Wigry. Przed tym meczem ekipa z Suwalszczyzny miała na swoim koncie więcej punktów, ale to katowiczanie po końcowym gwizdku sędziego się radowali. Gospodarze po meczu zwracali uwagę na brak szczęścia, w podobnej sytuacji byli katowiczanie na początku sezonu. – Początkowo ten mecz dobrze się dla nas nie ułożył. Straciliśmy gola, chcieliśmy szybko nadrobić, udało się. Na szczęście, w drugiej połowie strzeliliśmy zwycięskiego gola – opisuje Krystian Sanocki, który w pierwszej połowie doprowadził do wyrównania, natomiast w drugiej odsłonie po faulu na tym zawodniku Marcin Urynowicz strzelił zwycięskiego gola. 

GKS pokazuje charakter, bo zarówno w meczu z Wigrami, jak i w pojedynku z KKS 1925 Kalisz gracze trenera Rafała Góraka odrabiali straty, ale w Katowicach szklankę można zobaczyć do połowy pełną, jak i do połowy pustą. W tym drugim przypadku musi martwić to, że pretendent do awansu tyle goli traci. – To nas chyba motywuje – mówił po meczu z ekipą z Kalisza Piotr Kurbiel. – To chyba taka nasza głupia tradycja – dodawał Arkadiusz Woźniak po spotkaniu z Garbarnią. – Zero z tyłu to w naszej szatni temat dość emocjonalny – mówił po wygranej 5:0 z Błękitnymi trener Górak. – Ale to wygląda tak, że po meczu to ja najczęściej mówię, a piłkarze są schowani w szafkach. Teraz mogą wychylić nos z szafek, co nie znaczy, że nie ustrzegliśmy się w grze defensywnej błędów – dodał.


Urynowicz w gazie

W ostatnim czasie katowiczanie pokazali także, że są dobrze przygotowani do rozgrywek. W ciągu ostatniego tygodnia rozegrali trzy mecze, w tym dwa wyjazdowe z trudnymi rywalami, wszystkie wygrywając. – W kolejnych dniach tego grania nie będzie mniej, ale cieszymy się z tego faktu. Oby tylko co mecz były trzy punkty – mówi Michał Kołodziejski, podstawowy defensor GKS Katowice.

Z drużynami pokroju Wigier Suwałki, Górnika Polkowice czy też innymi ekipami będącymi w czołówce, katowiczanom teoretycznie powinno się grać najłatwiej. GKS nastawia się na otwarty futbol, a jeżeli rywal będzie grał podobnie zyska nie tylko widz, ale i katowiczanie, którzy mają określoną jakość piłkarską w drużynie. Tak było także w meczu z rezerwami Śląska. – Rywal wystawił w tym spotkaniu sześciu młodzieżowców, ważne było by nie zlekceważyć przeciwnika. Pokazać doświadczenie i kulturę gry, by koncentracja nam nie uciekła – tłumaczył trener Górak, ale trzeba dodać, że dopiero czerwona kartka dla jednego z graczy Śląska pozwoliła katowiczanom tą jakość piłkarską udokumentować w wyniku piłkarskim.

Kolejnym ważnym argumentem dla GieKSy w walce o awans jest bramkostrzelny napastnik. Katowiczanie mogą się pochwalić najlepszą ofensywą w II lidze, mają na swoim koncie 31 bramek. W poprzednich latach był z tym problem. Teraz w rolę snajpera wcielił się Marcin Urynowicz, który tego lata został definitywnie wykupiony z Górnika Zabrze. Ten ruch chyba mu wyjątkowo posłużył, bo 24-letni gracz w ostatnich dniach właściwie się nie zatrzymuje. Gol w meczu z Wigrami, we Wrocławiu dwa trafienia. Nie zdobywał bramek tylko w czterech spotkaniach, w których piłkarze z Katowic trafiali do siatki. – Mogę być z tego zadowolony, ale trzeba powiedzieć szczerze, że tych bramek mogło być jeszcze więcej – mówi drugi najlepszy strzelec całych rozgrywek.

GKS w pamięci na dłużej

Katowiczanie po serii pięciu wygranych spotkań z drużyny, która oscylowała wokół szóstego-siódmego miejsca, awansowali na drugie. Po raz pierwszy w tym sezonie GieKSa znalazła się na pozycji gwarantującej bezpośredni awans do Fortuna 1. Ligi. – Humory mogą być dobre, ale te są ważne, gdy do mnie do domu przychodzą goście. My jesienią mamy jeszcze kilka meczów. Będziemy do nich dobrze przygotowani, ale nie wiemy jakimi rezultatami się te spotkania zakończą. Potem będą humory. Możemy wtedy usiąść, pogadać, może się nawet czegoś napić, czegoś więcej niż odżywka, ale też nie czegoś więcej niż pół piwa, bo chłodne głowy trzeba zachować – w swoim stylu mówi trener katowiczan.

Ostatnio tak efektowną serią katowiczanie mogli się pochwalić w czasach „prehistorii”, gdy reaktywowany GKS szedł w górę piłkarskiej hierarchii. W trzeciej lidze odniósł aż sześć ligowych zwycięstw, pokonując wtedy między innymi rezerwy Zagłębia Lubin czy Szczakowiankę Jaworzno. – Nie ma się co podniecać i ekscytować tą serią. Czekają nas jeszcze kolejne mecze. Trzeba zdobyć, jak najwięcej punktów, wygrać jak najwięcej meczów. Damy z siebie wszystko i chcemy jak najwyżej skończyć pierwszą rundę w tabeli – mówi Sanocki. – Każdy kolejny mecz jest ważny. Głowa do karku i nic innego nas nie rajcuje. Nie myślimy o kolejnych zwycięstwach i seriach, tylko o następnym meczu – dodaje Górak.

I tak dochodzimy do osoby trenera GKS. Kibiców z Katowic powinien uspokajać fakt, że trenerem ich ukochanego klubu jest człowiek emocjonalnie związany z Bukową, nigdy nieukrywający swoich sympatii do „trójkolorowych”. W Elanie, gdzie poprzednio Górak pracował, również w drugim sezonie pracy był blisko awansu. Teraz z pewnością ta motywacja jest jeszcze większa. – Pamiętam wygraną w Katowicach 5:0, gdy wcześniej tu byłem – mówił po meczu z Błękitnymi. – To, co z GKS związane, to u mnie zostaje w pamięci nie tylko na moment... – kończy 47-letni trener.

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności