Aktualności

Bartosz Mrozek z II ligi do reprezentacji U-20. „Do klubu wróciłem mądrzejszy”

Rozgrywki23.10.2019 

Bartosz Mrozek świetnie spisuje się w bramce II-ligowego GKS Katowice, dzięki czemu został zauważony przez sztab reprezentacji Polski U-20. Debiutu jeszcze się nie doczekał, ale… – Jestem dumny, że trener Jacek Magiera dostrzegł we mnie reprezentanta, bo to największy zaszczyt dla piłkarza. Wierzę, że nie była to ostatnia szansa – mówi 19-letni bramkarz.

Jesteś jednym z najmłodszych bramkarzy, którzy bronią regularnie w II lidze. GKS Katowice stracił tylko 12 bramek, mniej – po 11 – Resovia i Olimpia Elbląg.

Dobrze mi się broni w tym sezonie, ale ta mała liczba straconych bramek, to nie tylko moja zasługa. Każdy, kto jest na boisku w naszym zespole ma świadomość, że musi zaangażować się w obronę i są tego efekty. Udaje nam się tracić mało bramek, ale pracuje na to cała drużyna. Cieszę się, że sztab szkoleniowy z trenerem Rafałem Górakiem na czele uznał, że jestem w stanie pomóc zespołowi. Staram się w każdym spotkaniu spłacać zaufanie.

Trener Górak sprowadził cię najpierw do Elany Toruń, a potem do GKS Katowice.

Chyba wpadłem w oko trenerowi jeszcze w III lidze. On prowadził Elanę Toruń, z którą w tamtym sezonie wywalczył awans, a ja broniłem w rezerwach Lecha. W bezpośrednim meczu zremisowaliśmy 1:1. Z tego co słyszałem, to właśnie wtedy spodobałem się trenerowi Górakowi. W ten sposób trafiłem na wypożyczenie do Elany. W poprzednim sezonie dał mi szansę debiutu w drugiej lidze i rozegrałem 12 spotkań. Jego losy tak się potoczyły, że przeszedł do GKS. Nasza współpraca układała się na tyle dobrze, że zaproponował, bym ja też tam się przeniósł. Bardzo mnie to ucieszyło, że znów mi zaufał. Dzięki temu mogłem wrócić w rodzinne strony, bo urodziłem się w Katowicach.

W poprzednim sezonie GKS spadł z I ligi. Czy trenerowi szybko udało się pozbierać zespół?

Uznaliśmy, że spadek to temat zamknięty. Nie zamierzaliśmy tego rozpamiętywać, bo to i tak już nic nie zmieni. Chcemy wyłącznie patrzeć do przodu. Jest nowy sezon i walczymy o jak najlepsze wyniki.

Choć grasz w drugiej lidze, to wpadłeś w oko sztabowi szkoleniowemu reprezentacji Polski U-20. Byłeś zaskoczony, że dostałeś powołanie?

Jasne, że tak, bo przecież gram na trzecim poziomie rozgrywek. Jeszcze nie dostałem szansy debiutu, ale mam nadzieję, że to wciąż przede mną. Jestem cierpliwy i jeśli dostanę kolejne powołanie, będę starał się przekonać trenera i przede wszystkim zbierać doświadczenie. Dzięki temu, że znalazłem się w kadrze poznałem nowych kolegów, którzy grają w ekstraklasie. Na zgrupowaniu spotkałem też sporą grupę zawodników, których znam na przykład z Akademii Lecha jak Michała Skórasia, Marcina Grabowskiego, Dawida Kurminowskiego, Serafina Szotę, Tymka Puchacza, a z wcześniejszych występów w młodszych reprezentacjach także Kubę Kiwiora czy Pawła Sokoła. Nauczyłem się bardzo dużo, choćby tego, jakie w tej reprezentacji jest podejście do treningów czy do meczów, bo obserwowałem je z ławki rezerwowych. Przekonałem się jaki styl preferuje trener Magiera i na pewno wróciłem mądrzejszy piłkarsko do klubu.

Nie zagrałeś w kadrze ani w lidze, a GKS akurat zmierzył się z Elaną. Żałowałeś?

Może na początku były mieszanie uczucia. Trochę żałowałem. Z drugiej strony byłem dumny, że trener Magiera dostrzegł we mnie reprezentanta, bo to największy zaszczyt dla piłkarza. Wierzę, że nie była to ostatnia szansa.

Nie chciałeś zostać w Lechu i walczyć o pierwszy zespół?

Przed sezonem dostałem propozycję, by trenować z pierwszą drużyną, ale grać w rezerwach. Wolałem iść na wypożyczenie do klubu, w którym w pełni mógłbym poczuć, że jestem w seniorach. Chciałem od początku trenować z jednym zespołem i z tym samym grać w lidze. W Elanie poznałem jak wygląda szatnia pierwszej drużyny, w której są zawodnicy w różnym wieku. To wpływa na rozwój piłkarza. Tak samo jest teraz w GKS. To zupełnie inne odczucia, niż trenowanie z pierwszym zespołem, a gra w drugim. Podejrzewam też, że rezerwy mają trochę inne cele niż taki zespół jak GKS. Do tego w zespole z Katowic przyszło mi mierzyć się na co dzień z presją kibiców. Na mecze przychodzi całkiem spora liczba fanów, którzy też jeżdżą nas dopingować. To inna sytuacja niż mecze rezerw Lecha rozgrywane we Wronkach. Tego też trzeba się uczyć i zbierać takie doświadczenie.

A propos presji, to w sobotę przeszedłeś pomyślnie test na stadionie Widzewa, kiedy gospodarzy dopingowało ponad 17 tysięcy kibiców.

A na dodatek fani tych drużyn za sobą nie przepadają, więc nie byli do nas przyjaźnie nastawieni. To było prestiżowe spotkanie, bo te kluby wielokrotnie grały ze sobą w ekstraklasie. Przy większej publiczności jeszcze nigdy nie grałem. Starałem się zachować spokój i opanowanie, by nie dać się ponieść emocjom. Udało nam się wyjść obronną rękę. Zremisowaliśmy 1:1, choć mogliśmy wywieźć też trzy punkty.

Jakie postawiłeś sobie cele na ten sezon?

Myślę tylko o najbliższym spotkaniu. Żyję właściwie od kolejki do kolejki. Staram się robić wszystko, by na boisku pomóc zespołowi. Przygotowuje się do każdego przeciwnika. Ostatnio analizowałem jak rzuty karne wykonuje Marcin Robak z Widzewa, ale w którą stronę bym się rzucił, to nie powiem. Nie było bowiem okazji, a swoje przemyślenia zostawię sobie na rewanż. To są takie moje małe cele, by jak najlepiej zaprezentować się w każdym meczu.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności