Aktualności

Zagraniczne staże formą rozwoju polskiego trenera. „Powinny być stałym elementem naszej pracy”

Rozgrywki16.01.2019 
Globtroter powie, że podróże kształcą. Podobnego zdania, tyle że na temat zagranicznych staży, są trenerzy pracujący na co dzień w I lidze. Dla nich wyjazd do danego klubu to nie tylko obowiązek związany z licencją. Widzą w tym głębszy sens. Dostają wiedzę, której nie nauczą się z podręcznika. – Takie staże powinny być stałym elementem naszej pracy – mówi szkoleniowiec Puszczy Niepołomice Tomasz Tułacz.

Tułacz zagraniczny staż zaliczył cztery lata temu, kiedy miał okazję odwiedzić Red Bull Salzburg. Wyjazd niezbędny był mu do uzyskania licencji UEFA Pro, jednak w dłuższej perspektywie korzyści okazały się bardziej namacalne. – Pobyt w Austrii otworzył mi oczy na pewne aspekty. Dostrzegłem w jakim kierunku powinienem podążać, będąc trenerem. Przede wszystkim trzeba mieć pomysł na zespół adekwatny do warunków, w których się pracuje. Wiadomo, że im wyższy poziom, tym warunki bliższe ideału. Wiem jakie rzeczy warto wprowadzać w codziennym funkcjonowaniu drużyny, jak umiejętnie prowadzić zespół. Uderzyła mnie bezkompromisowość w grze Red Bulla, dążenie do futbolu totalnego, a co za tym idzie – ciągłe poszukiwanie nowych rozwiązań – tłumaczy trener niepołomiczan.

Więcej niż lekcja

Tułaczowi wystarczył tylko jeden epizod w zagranicznym klubie, by szybko przekonać się, że nic tak nie podnosi warsztatu szkoleniowego jak praktyka z najlepszymi. – Uważam, że zagraniczne staże powinny być stałym punktem w karierze trenera. One mają ogromny wpływ na to, jak postrzegamy swoją pracę. Każdy wyjazd stanowi osobną inspirację, liczy się nawet najdrobniejszy szczegół. Nasz zawód wymaga ciągłego rozwoju, a staże to gwarantują. Oprócz kursokonferencji, innych sposobów samorozwoju, są one najważniejszym narzędziem w postępie pracy szkoleniowej. To są cenne lekcje, dzięki czemu idziemy w dobrym kierunku – mówi.



Wniosek Tułacza jest więc taki, że każdy trener powinien wybierać się na staże nie tylko po to, aby zaspokoić własną ciekawość, spełnić obowiązek licencyjny, ale także po to, by posłuchać co radzą i mówią inni. – Dużo dobrego słyszałem na przykład o stażach u trenera Maurizio Sarriego czy Marco Giampaolo – podkreśla szkoleniowiec Puszczy.

Świeżo co po zagranicznym stażu jest prowadzący Bytovię Bytów Adrian Stawski, który w grudniu wybrał się do AEK Larnaka. – Jadąc tam miałem jasny zamiar: chciałem na własne oczy przekonać się co takiego tamtejsze kluby, dysponujące budżetami na poziomie polskiej Ekstraklasy, robią, że są w stanie regularnie grać w fazie grupowej europejskich pucharów. Nasze zespoły szybko odpadają, czego nie można powiedzieć o Cypryjczykach. Choćby taki AEK, który posiada identyczny budżet co Zagłębie Sosnowiec. Zdałem sobie sprawę w czym tkwi ten cypryjski fenomen – podkreśla Stawski.

Teoria to za mało

Jego staż rozpoczął się od meczu Ligi Europy AEK – Bayer Leverkusen. – Następnie w poniedziałek oglądałem ligowe spotkanie z Apollonem Limmasol, czyli z innym uczestnikiem Ligi Europy, który wcześniej pokonał na wyjeździe 3:1 Olympique Marsylia. Między meczami AEK miał kilka dni przerwy, zobaczyłem więc jak wygląda u nich tak krótki mikrocykl. Muszę przyznać, że ośrodki treningowe czy trening wyrównawczy lub regenerujący nie różni się od polskiego modelu. Jeśli zaś chodzi o sam wybór zawodników, gra tam wielu Hiszpanów dysponujących bardzo dobrą techniką. Różnica między nami, a nimi tkwi właśnie w dobrze rozwiniętym skautingu i odpowiednim doborze piłkarza, bo struktura treningu jest taka sama – przyznaje.



W przyszłości trener Bytovii zamierza jeszcze raz pojechać na Cypr w celach edukacyjnych. – Byłem kiedyś z wizytą w Borussii Dortmund, gdy grał w niej jeszcze Ebi Smolarek. Potem miałem przerwę i uważam, że popełniłem błąd, bo staże są okazją do poznania ciekawych ludzi, trenerów z różnymi wizjami. W Nikozji poznałem Andoniego Iraolę, byłego zawodnika Athleticu Bilbao, w którym rozegrał ponad 500 meczów. To bardzo otwarty człowiek, młody stażem, AEK jest jego pierwszym klubem w roli szkoleniowca, niedawno skończył kurs UEFA Pro. Spotykałem się z nim po każdym treningu, rozrysowywał mi ćwiczenia, tłumaczył co chciał na ich podstawie przekazać swoim piłkarzom. No i zapraszał mnie w przyszłości, powiedział, że gdziekolwiek będzie pracował, tam zawsze przyjmie mnie z otwartymi rękoma – zaznacza Stawski.

W ten sposób wyrobił sobie kontakty, które w futbolu są często cenniejsze niż wiedza. – Dlatego my, trenerzy, powinniśmy jeździć po świecie, cały czas się szkolić. Wszyscy narzekamy na stan polskiej piłki, uważam, że skoro mamy takie zespoły, jak Legia, Lech, Lechia, Jagiellonia powinniśmy regularnie występować w Lidze Europy, bo przecież do tego nie są potrzebne nie wiadomo jak wielkie budżety. Musimy po prostu wiedzieć jak korzystać z własnych zasobów – dodaje szkoleniowiec bytowian.



Z wizytą u „Wilków”

Przed świętami Bożego Narodzenia w Wolfsburgu zagościł Krzysztof Brede. Dla opiekuna „Górali” to kolejna zagraniczna wizyta odkąd jest samodzielnym trenerem. W grudniu 2017 roku odwiedził Fiorentinę, a za jego przewodnika robił Bartłomiej Drągowski. – Sam staż był bardziej formą zapoznania się z warunkami tam panującymi niż elementem szkoleniowym. Zobaczyliśmy trening pierwszego zespołu, poznaliśmy kulisy funkcjonowania akademii – przekonuje Brede, który w stażach najbardziej ceni relacje interpersonalne. – Rozmowa, każda forma kontaktu z mądrym człowiekiem, dużo daje. To stanowi największą wartość. Teorię można zaczerpnąć z książek, podręczników, ale to nic w porównaniu z praktyką na żywym organizmie. Taka wiedza jest bezcenna. Pobyt w Wolfsburgu zrobił na mnie ogromne wrażenie. Przekonałem się, że to, co dla nich jest normalnością, dla nas jest szczytem marzeń. Polscy trenerzy mają dużą wiedzę, często jednak obarczani są takimi wymaganiami, że musimy wykazać się wielką kreatywnością. W tym tkwi jednak nasza siła – puentuje trener Podbeskidzia.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności