Aktualności

[WYWIAD] Tomasz Boczek: Przede wszystkim jestem od bronienia

Rozgrywki21.04.2017 

Po 25. kolejkach Chojniczanka była liderem Nice 1 ligi, a GKS Tychy plasował się na 15. pozycji w tabeli. Dlatego wyjazdowe zwycięstwo gości w Chojnicach było zaskoczeniem. – Można nawet powiedzieć, że to była sensacja... do przewidzenia – stwierdził stoper tyszan Tomasz Boczek, który w zwycięstwie 4:1 miał bramkowy udział.

Jak to się stało, że drużyna, która w ostatnich spotkaniach wyjazdowych spisywała się katastrofalnie, a w ostatnim spotkaniu odniosła zwycięstwo i to z zespołem z Chojnic?

Przypomnę jeszcze, że tydzień wcześniej Chojniczanka wygrała na wyjeździe ze Stalą Mielec 1:0, a my przegraliśmy u siebie z Chrobrym Głogów 0:2. Po tym nieudanym dla nas meczu stwierdziłem z pełnym przekonaniem, że nasza liga jest tak niesamowicie wyrównana, że każdy może wygrać z każdym. Wynik w Chojnicach jest tego kolejnym dowodem. Można nawet powiedzieć, że to była sensacja... do przewidzenia.

Na czym budowaliście swoją nadzieję na korzystny wynik?

Jechaliśmy do Chojnic ze świadomością, że musimy wygrać, bo nasza sytuacja w tabeli jest bardzo trudna. Po porażce z Chrobrym byliśmy wściekli na siebie, bo wiedzieliśmy, że zawaliliśmy. W dodatku nie mogliśmy o tym zapomnieć, bo w Tychach jest taki klimat, że każda porażka jest długo wypominana. Dlatego już na drugi dzień w szatni byliśmy w pełnej mobilizacji i przygotowywaliśmy się na walkę na 110 procent. To był nasz fundament sukcesu.

Kiedy pan uwierzył, że wygracie z liderem na jego boisku?

Pierwsza bramka Kuby Świerczoka, który po długim podaniu za plecy obrońców, strzałem z 15 metra zapewnił nam prowadzenie, jeszcze nie dawała takiej pewności. Nawet mój szczupak po wrzutce Seweryna Gancarczyka z wolnego nie załatwił sprawy, bo 3 minuty po nim Chojniczanka strzeliła kontaktowego gola. Pamiętałem też o tym, że w ostatnich meczach wyjazdowych z Olimpią Grudziądz i Wigrami Suwałki przegrywaliśmy po bramkach traconych w ostatnich sekundach więc miałem obawy nawet gdy po kontrze w 88. minucie Kuba Kowalski trafił do pustej bramki. Dopiero po wolnym Łukasza Grzeszczyka, który w doliczonym czasie gry, z 17. metra posłał piłkę w okienko, dotarło do mnie, że wreszcie wygraliśmy na wyjeździe. Pierwszy raz w tym sezonie wracaliśmy do domu szczęśliwi.

Cieszył się pan ze swojego trzeciego trafienia w tym sezonie?

Jako stoper mam przede wszystkim bronić dostępu do naszej bramki i z tego jestem rozliczany. Lubię jednak przy stałych fragmentach gry szukać swojej szansy w polu karnym rywali i efektem są trzy asysty i trzy bramki. Ostatnią strzeliłem 23 listopada w meczu z Zagłębiem Sosnowiec i już zacząłem się zastanawiać nad tym kiedy znowu coś mi się odbije od głowy. W sezonie 2014/2015 w barwach Nadwiślana strzeliłem na II-ligowych boiskach pięć bramek w czterech występach w ciągu trzech tygodni. Ta świadomość, że potrafię to robić dodaje mi ochoty... Ale nie przesadzam. Przede wszystkim jestem od bronienia.

Co wam dało zwycięstwo w Chojnicach?

Jeżeli chodzi o sytuację w tabeli to niewiele. Ale mieliśmy udaną i w miarę szybką podróż do domu i radosną Wielkanoc. Wierzę, że to jest punkt zwrotny. Naszym celem jest utrzymanie, a do tego potrzebujemy kolejnych zwycięstw i wiemy, że możemy je odnosić bez względu na to z kim i gdzie gramy.

A pan dzięki temu zyskał argument w rozmowach o przedłużeniu kontraktu?

Umowę z GKS Tychy mam do końca tego sezonu. Cieszę się, że mogę grać w tym klubie, w tym mieście i na tym stadionie, na który z domu w rodzinnego mam 11 kilometrów. Chciałbym tu zostać, ale na razie o tym nie myślę, żeby się nie dekoncentrować. Skupiam się na następnym meczu. Czekamy na przyjazd Stomilu, który jest w naszym zasięgu punktowym. Chcemy wygrać i wreszcie wyskoczyć ze strefy zagrożonej spadkiem. Dlatego znowu mobilizujemy wszystkie siły.

Rozmawiał Jerzy Dusik

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży