Aktualności

[WYWIAD] Rafał Grodzicki: Organizacyjnie Stal Mielec teraz brzmi dumnie

Rozgrywki03.12.2018 
– Ten klub ma historię, kibiców, piłkarskie legendy, ładny stadion, drużynę, świetnego trenera i ambitne plany. Takie drużyny powinny grać w ekstraklasie – uważa Rafał Grodzicki, 35-letni kapitan Stali. – Ludzie wydobyli klub z niebytu i zrobili bardzo dużo, by sformułowanie „organizacyjne Stal Mielec” przestało być negatywne – mówi.

W połowie września Stal spadła na czternastą pozycję. Od tej pory jesteście jednak niepokonani, a wygrywaliście mecz za meczem w rundzie jesiennej. Skąd taka zmiana?

Od początku sezonu gramy taką samą piłkę, ale przeplataliśmy dobre wyniki ze słabymi. To efekt tego, że nie zawsze byliśmy skuteczni. Potrafiliśmy remisować mecze, w których powinniśmy strzelić co najmniej sześć bramek. Marnowaliśmy wydawałoby się tak idealne sytuacje, jak sam na sam z bramkarzem czy rzuty karne. Te niewykorzystane okazje się na nas mściły i nie zdobywaliśmy seryjnie punktów. Wcześniej forma nie była ustabilizowana i stąd tak niskie miejsce w tabeli. W pewnym momencie rzeczywiście ucichły głosy, że możemy coś namieszać w czołówce. Wreszcie jednak skuteczność jest naprawdę na wysokim poziomie. Pokonaliśmy Garbarnię Kraków 6:1 czy Stomil Olsztyn 4:0 i regularnie wygrywamy. Cieszymy się, że jest głośniej o Stali. Coraz więcej osób zwraca uwagę na naszą dobrą postawę.

Chyba wciąż są rezerwy, bo z 28 goli dziesięć strzeliście w dwóch meczach.

Na pewno tak. Zresztą w niedawnym spotkaniu z Puszczą Niepołomice też nie wykorzystaliśmy rzutu karnego, a także kilku innych świetnych okazji i wygraliśmy tylko 1:0. Dla nas jest ważne, że sytuacji nam nie brakuje. Nie zawsze je zamieniamy na gole, ale jest z tym coraz lepiej. Zaczęło nam dopisywać to, co jest ważne w życiu i sporcie, czyli szczęście. Czasem trzeba szczęściu pomóc i zaczęliśmy to w końcu robić.

Jest pan w Stali drugi sezon i został kapitanem.

Może dlatego, że jestem najstarszy. A na poważnie to mamy drużynę bardzo wyrównaną, choć złożoną zarówno z młodych zawodników, takich, którzy coś już osiągnęli, jak i doświadczonych. Wydaje mi się, że drużyna jest dobrze zbudowana i tworzymy fajny zespół.

Długo grał pan w ekstraklasie, a teraz zdecydował na pierwszoligową Stal. Dlaczego?

Jest niedaleko mojego rodzinnego Krakowa. Trasa jest dobra i właściwie mógłbym dojeżdżać, bo autostradą do Mielca można dostać się w 75 minut. Miałem za sobą perypetie w Ruchu Chorzów i czekałem na ofertę z ekstraklasy. Nie było, pojawiały się propozycje tylko z I ligi, ale dużo dalej od Krakowa. Nie chciałem się ruszać się z tego miasta, tym bardziej że córka poszła do szkoły. W końcu zgłosili się działacze Stali. Na początku byłem nastawiony sceptycznie. To był efekt stereotypowego powiedzenia, które stało się popularnie nie tylko wśród piłkarzy, że jak coś jest „organizacyjnie Stal Mielec”, to należy się tego wystrzegać. Pojechałem na rozmowy, zobaczyłem na własne oczy i do dzisiaj jestem w szoku. Uważam Stal za jeden z najlepiej zorganizowanych klubów w I lidze, a nawet lepiej niż niejeden w ekstraklasie. Dla mnie „organizacyjnie Stal Mielec” oznacza teraz klub poukładany, z pięknym stadionem i ambitnymi celami. Niczego tu nie brakuje, są ludzie, którzy chcą dążyć do najlepszych i szybko się uczą. Powoli wynikami w tym i w poprzednim sezonie coraz więcej kibiców się o tym przekonuje. PGE FKS Stal Mielec rozwija się organizacyjne, ma silne podstawy i co roku się powoli pnie.

Już kiedyś pan grał w klubie, który miał tego samego sponsora i wspomnienia chyba są dobre?

Rzeczywiście z GKS Bełchatów osiągnęliśmy świetny wynik, bo zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski. Może i ze Stalą Mielec uda się osiągnąć sukces.

Z GKS byliście blisko mistrzostwa…

Mieliśmy duży niedosyt, bo prawie cały sezon prowadziliśmy, ale w końcówce dwa razy przegraliśmy i wypuściliśmy tytuł z rąk. Zawaliliśmy, bo gdybyśmy te spotkania zremisowali, to zostalibyśmy mistrzem. Może właśnie zabrakło szczęścia, a może boiskowego cwaniactwa. W efekcie to Zagłębie Lubin cieszyło się ze złotych medali. Byliśmy bardzo zawiedzeni, choć z czasem trzeba też to docenić. Dla GKS był to najlepszy wynik w historii.

Blisko tytułu był pan też w Ruchu Chorzów. Dwa razy tytuł pana drużyny przegrały w ostatniej kolejce.

W Ruchu wiedzieliśmy, że zwycięstwo z Lechią daje nam minimum wicemistrzostwo Polski i czekamy na wynik Śląska. I nawet przez 30 minut byliśmy mistrzem. Prowadziliśmy, a wrocławianie w Krakowie remisowali. W końcu jednak strzelili gola i długo nie cieszyłem się z drugiego miejsca. Spotkał mnie wiec dwukrotnie duży niedosyt. Jak się jest tak blisko tytułu, to zawsze będzie szkoda, że się go nie zdobyło. Tym bardziej żałuję że nie udało się w Chorzowie, bo mieliśmy bardzo dobry zespół i na przekór problemom finansowym świetnie graliśmy. Ten tytuł smakowałby wyjątkowo, jeśli właśnie wziąć pod uwagę te kłopoty. Stworzyliśmy drużynę, która do ostatniej minuty walczyła o mistrzostwo. Zagraliśmy też w finale Pucharu Polski, ale przegraliśmy z Legią. Mimo wszystko to był udany sezon. Zresztą z GKS też przez kilkanaście minut byliśmy mistrzami. Liczyliśmy, że Legia nie przegra u siebie z Zagłębiem, nawet nie uznano jej bramki, ale skończyło się inaczej.

To pod koniec kariery może uda się trochę zamazać to poczucie niedosytu i awansować do ekstraklasy ze Stalą?

To byłoby spełnienie jednego z marzeń. Tym bardziej że byłoby to ze Stalą, klubem, który w historii polskiej piłki sporo znaczy. Wywodzi się stąd kilka legend polskiej piłki i chciałbym, by wróciła do ekstraklasy. To byłoby coś niesamowitego też dla mnie, gdyby udało się jeszcze zagrać na najwyższym poziomie. Grałem w ekstraklasie ponad dziesięć lat. Ten klub też zasłużył, by znów było o nim głośno, bo udało mu się wydobyć niemal z niebytu. Ludzie ze Stali zrobili bardzo dużo, by sformułowanie „organizacyjne Stal Mielec” przestało być negatywne. Ten klub ma historię, kibiców, piękny obiekt, drużynę, świetnego trenera i plany na przyszłość. Takie drużyny powinny grać w ekstraklasie.

Czyli cel postawiony przed drużyną to awans?

Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Znam jednak piłkarskie życie od podszewki i wolę mówić, że dla nas każdy najbliższy mecz jest najważniejszy. Jeśli będziemy wygrywać, to uda się spełnić marzenia kibiców, zawodników i działaczy. Nie mogę głośno powiedzieć, że Stal walczy o awans do ekstraklasy, ale z drugiej strony skłamałbym, gdybym powiedział, że nie gramy o to. Stal Mielec stać na to sportowo i organizacyjnie.

Rozmawiał Robert Cisek

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży