Aktualności

[WYWIAD] Paweł Zieliński: Mój brat dąży do tego, by zostać liderem reprezentacji

Rozgrywki07.03.2018 

Pawła Zielińskiego dzieli z Piotrem Zielińskiego kompletnie inna rzeczywistość piłkarska – jeden gra w Miedzi Legnica, drugi w SSC Napoli – łączą za to więzy krwi. Starszy z nich, Paweł, jest pewien, że jego brat udźwignie ciężar oczekiwań z nim związany. – Gra na wysokim poziomie, w europejskiej piłce znaczy coraz więcej i to naturalne, że wzbudza zainteresowanie. Dąży do tego, by zostać liderem reprezentacji – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka. 

Często ludzie pytają, co tam słychać u brata?

Jak już dzwonią do mnie, pytają głównie o Piotrka. A jeśli o nim mowa, to z każdym kolejnym meczem w Serie A rozwija się. Ma się od kogo uczyć, gra z bardzo dobrymi piłkarzami. Dzięki temu staje się coraz lepszym zawodnikiem. Ostatnio jego drużynie nie poszło, przegrali 2:4 z AS Romą, ale przecież w tabeli nie są na straconej pozycji. Napoli do końca będzie walczyć o mistrzostwo Włoch.

Macie czas się widywać?

Jeżdżę na jego mecze w Serie A i Pucharze Włoch. Mamy dobry kontakt, dużo rozmawiamy. W ostatnich tygodniach dyskutowaliśmy głównie o spotkaniach Piotrka, bo ja miałem przerwę w rozgrywkach. Teraz do tematów wspólnych rozmów możemy włączyć Nice 1 ligę. Gdy tylko Piotrek ma czas, ogląda moje występy w Miedzi. Przekazujemy sobie pewne wskazówki. Piotr nie ma problemów z tym, że ja gram w Nice 1 lidze, a on w Serie A, bracia powinni się wspierać. Tak się składa, że wygraną Miedzi z Odrą Opole oglądał. Zadzwonił i podzielił się swoimi spostrzeżeniami.

Piotrek jest krytyczny wobec ciebie, czy może ty jesteś jego surowym recenzentem?

Na pewno „burza mózgów” służy nam obu. Brat liczy się z moim zdaniem i na odwrót. Piotr jest za to samokrytyczny względem siebie. Potrafi przyznać się do błędów. Sam dobrze wie kiedy zagrał dobrze, a kiedy słabiej. Nie ma problemu z przyznaniem się do własnych słabości. Po starciu z Romą nie mógł być zadowolony, tym bardziej, że Napoli po dłuższym czasie przegrało w lidze, ale on jakoś dramatycznie się nie zaprezentował.

Dla brata chyba najważniejsza jest świadomość, że ma pełne zaufanie trenera Maurizio Sarriego?

Znają się jeszcze z czasów Empoli i to Sarri sprowadził Piotra do Napoli. To już o czymś świadczy. Mój brat ma mocną pozycję w zespole. Można powiedzieć, że jest dwunastym zawodnikiem w rotacji. Trener go lubi, szanuje, ceni jego umiejętności. Kiedyś powiedział, że gdyby prowadził PSG to pierwszym piłkarzem, którego by ściągnął byłby Piotrek.

W Polsce są duże oczekiwania związane z Piotrkiem. Dziennikarze widzą w nim w przyszłości lidera polskiej reprezentacji. Jest w stanie temu podołać, jak sobie radzi z taką presją?

Nie ucieka od tego. Gra na wysokim poziomie, w europejskiej piłce znaczy coraz więcej i to naturalne, że wzbudza zainteresowanie, jest tematem żywych dyskusji. Dąży do tego, by zostać liderem reprezentacji. Myślę, że krok po kroku będzie ku temu szedł. Nie może jednak przejmować się krytyką, a umieć ją udźwignąć. Przyznam się, że mu trochę zazdroszczę tego w jakim jest miejscu. To jest pozytywna zazdrość. Ja robiłem wszystko żeby grać jak najwyżej, udało się tylko w ekstraklasie. Tylko, choć wiem, że wiele osób o tym marzy. Jestem pewien, że Serie A to nie jest jego szczyt. Widzę go w mocniejszej lidze. Mówię to z pełnym przekonaniem mimo tego, że w przeszłości to ja byłem górą w meczach między nami. Jestem cztery lata starszy, a w pewnym etapie życie to duża różnica wieku. Teraz role na pewno by się odwróciły. Miałbym z nim sporo problemów, bo to dobry technik.

Szybki test: Napoli czy Juventus?

Oczywiście, że Napoli, ale rozumiem podtekst. W Juve też gra Polak, Wojtek Szczęsny, ale on nie jest moim bratem, dlatego to neapolitańczykom kibicuję. A przy okazji dodam, że mecz z Romą oglądałem u mamy. My graliśmy w piątek, Piotrek w sobotę, mogłem więc podjechać do domu. Tata poleciał specjalnie do Neapolu, aby na żywo obejrzeć występ Piotrka.

W czerwcu przeniosłeś się do Miedzi. Jak się tam odnalazłeś?

W pierwszej części sezonu grałem bardzo mało, ale na mojej pozycji występuje były mistrz Polski Grzegorz Bartczak. Cieszę się, że mimo dużej konkurencji udało mi się wystąpić w pierwszym spotkaniu rundy wiosennej przeciwko Odrze Opole. Na pewno nie gwarantuje mi to miejsca na stałe, trzeba cały czas udowadniać, że jest się lepszym od innych. Sądząc po nazwiskach, boki obrony mamy mocno obsadzone. Przecież rywalizuję z Deleu, Bartczakiem, Adu Kwame...

Trzeba przyznać, że start rundy wiosennej mieliście udany.

Znamy swoją wartość, wiemy, że jesteśmy mocnym zespołem. Mamy wygrywać, a na koniec cieszyć się z awansu. Małymi kroczkami zmierzamy do celu. Moim najbliższym marzeniem jest powrót do ekstraklasy.

A przed wami spotkanie z Zagłębiem Sosnowiec, które też wygrało na inaugurację, 1:0 z Pogonią Siedlce.

Nie możemy sugerować się wynikiem pierwszego meczu, który wygraliśmy 4:1. Będą podrażnieni i wyjdą na boisko z żądzą rewanżu. W Sosnowcu zawsze gra się ciężko. Poza tym, ta liga jest tak nieprzewidywalna że niczego nie można być pewnym. Ważne, żeby w końcowym rozrachunku Miedź była w pierwszej dwójce.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży