Aktualności

[WYWIAD] Mirosław Smyła: Dla Odry każdy mecz będzie prestiżowy

Rozgrywki11.07.2017 
Nowy trener Odry Opole Mirosław Smyła stoi przed trudnym zadaniem. Prowadząc beniaminka Nice I ligi będzie rywalizował nie tylko z wymagającymi rywalami, którzy wysoko zawieszą poprzeczkę, ale musi się również zmierzyć z renomą swojego poprzednika. Wszak Jan Furlepa pracując w opolskim klubie w półtora roku wywalczył dwa awanse i wyprowadził „niebiesko-czerwonych” z III-ligowego zaścianka na zaplecze ekstraklasy.

Jak przebiegała Pana piłkarska kariera?

Moja przygoda z piłką zaczęła się w Polonii Bytom, w której zaczynając od 1981 roku przeszedłem wszystkie szczeble od trampkarza do seniora. W 1988 roku, jako 19-latek awansowałem do pierwszej drużyny i zaczynając od zremisowanego 1:1 meczu z Piastem Gliwice przez osiem lat grałem na zapleczu ekstraklasy. W latach 1996-1998 byłem zawodnikiem III-ligowej Concordii Knurów, z której przeszedłem do grającego na zapleczu ekstraklasy MKS Myszków. Tam zaczęły się moje problemy zdrowotne i choć próbowałem jeszcze wrócić do grania, to zdołałem jedynie w IV-ligowej Concordii, pod wodzą Jana Furlepy, wywalczyć awans i w wieku 29 lat zawiesiłem buty na kołku.

Gdzie zdobywał Pan trenerskie doświadczenie?

Zacząłem jeszcze jako zawodnik, bo już w 1991 roku w Polonii Bytom, pracując 16 lat w grupach młodzieżowych. W seniorskiej piłce zadebiutowałem w 2000 roku, w grającej w klasie okręgowej drużynie LKS Orzeł Babienia/Psary, z którą pracowałem 7 lat awansując do IV i do III ligi. W tym czasie byłem też asystentem trenerów prowadzących Polonie Bytom: Marcina Brosza, Michała Probierza i Dariusza Fornalaka, a od 2008 roku zacząłem samodzielną pracę na szczeblu centralnym, na którym prowadziłem: GKS Tychy, dwukrotnie Rozwój Katowice i Zagłębie Sosnowiec.

Jak trafił Pan do Odry Opole?

Nietypowo. Gdy zadzwonił do mnie wiceprezes Odry Ireneusz Gitlar w odpowiedzi na jego pytanie powiedziałem: przecież macie trenera. Wydawało mi się, że Jan Furlepa, którego znam, cenię i szanuję, pozostanie w zespole, z którym wywalczył dwa awanse. Kiedy jednak okazało się, że Odra poszukuje trenera z wizją rozwoju klubu, zgodziłem się na spotkanie w Opolu. Przedstawiłem swoją wizję funkcjonowania klubu zaczynając od młodzieży. Mogłem się wykazać i wygadać, bo akurat w moim rodzinnym Radzionkowie jesteśmy na etapie budowania fundamentów Szkoły Mistrzostwa Sportowego, w której powstanie mocno się zaangażowałem. Wracając do domu miałem jednak świadomość, że byłem jednym z kandydatów, z którymi prowadzono rozmowy. Wieczorem okazało się jednak, że to na mnie postawiono.

Od czego zaczął Pan opolski rozdział?

Od rezygnacji z wykupionych już rodzinnych wczasów we Włoszech. Następnie porozmawiałem z Janem Furlepą, który życzył mi powodzenia. Obiecałem mojemu poprzednikowi, że nie zepsuje tego co zrobił i zabrałem się do roboty. Na odejście zawodników, którzy po awansie opuścili zespół, nie miałem wpływu. Kiedy przejąłem drużynę ich już nie było. Był już natomiast Rafał Niziołek, który w minionym sezonie w MKS Kluczbork w 32 meczach strzelił 9 bramek i z całym bagażem swojego doświadczenia przeszedł do Odry od razu po rozgrywkach. Pozostali zawodnicy przechodzili już przez nasze wspólne sito dyskusji i obserwacji.

Jakie nowe twarze zobaczymy w Odrze?

Dajemy szansę Martinowi Baranowi, który co prawda w minionym sezonie nie grał w Podbeskidziu z powodu kontuzji, ale teraz jest już zdrowy. 29-letni Słowak przeszedł badania lekarskie i chcemy go odbudować, licząc że nam pomoże w grze defensywnej. W tym samym wieku jest czeski obrońca Vaclav Cverna, który grał ostatnio w Wigrach Suwałki, a teraz będzie blisko domu i łatwiej mu będzie pogodzić grę z życiem osobistym. Z polskich zawodników dołączył do nas natomiast 22-letni pomocnik Mateusz Marzec, który w III-ligowych Ruchu Zdzieszowice wiosną w 17 meczach zdobył 9 bramek i wrócił do Odry, w której grał jesienią. Po okresie wypożyczenia z Górnika Zabrze, zostaje z nami Szymon Skrzypczak, który w 14 wiosennych meczach strzelił 9 bramek i rozwiązał kontrakt w Zabrzu, żeby zostać w Opolu. Do tego dodajmy młodzieżowców Bartłomieja Maćczaka, którego wyłowiliśmy z Centralnej Ligi Juniorów i po golu strzelonym w wygranym 4:1 sparingu z GKS Katowice zaproponowaliśmy mu kontrakt. 19-letni napastnik z UKS SMS Łódź poprosił o kilka dni do namysłu i cieszę się, że podjął wyzwanie. Zadebiutował też u nas 16-letni wychowanek Sebastian Bryłka, który w zremisowanym 1:1 sparingu z Zagłębiem Lubin pokazał, że warto na niego stawiać. Zresztą juniorzy Odry awansowali do Centralnej Ligi Juniorów, a rezerwy do okręgówki więc młoda opolska fala mocno atakuje. Dlatego będziemy się jej bacznie przyglądać.

Czy kadra Odry na rundę jesienną jest już zamknięta?

Jeszcze nie. Jesteśmy na zgrupowaniu w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie w środę o 17:00 zagramy z Chrobrym Głogów. Nadal szukamy kandydatów na młodzieżowców i mogę powiedzieć, że pozyskanie dwóch piłkarzy do lat 21 to jest nasz priorytet. Potrzebujemy armat. Dlatego uważam, że kadrę, która będzie liczyć 23-24 osoby, mamy ukształtowaną w 90 procentach. Mam oczywiście świadomość, że między drugą, a pierwszą ligą jest duży przeskok, ale Odra po drodze do awansu zdobyła mnóstwo punktów i nastrzelała wiele goli. Ma więc potencjał, a odrobina świeżej krwi powinna jeszcze wyzwolić dodatkowe atuty.

Jaki cel stawia Pan przed swoją drużyną?

W sparingach, grając z GKS-em Katowice, Wisłą Kraków, SFC Opawa i Zagłębiem Lubin, pokazaliśmy że nie boimy się żadnego rywala. Z takim nastawieniem przystąpimy także do sezonu 2017/2018, który zaczniemy już w sobotę o 18:00 meczem rundy wstępnej Pucharu Polski z III-ligowym Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Chcemy wygrać, bo to zapewni nam... znakomite przetarcie przed inauguracją I-ligowych rozgrywek. Nie będziemy musieli szukać ostatniego sparingpartnera, bo zwycięzca zagra siedem dni później u siebie z Olimpią Grudziądz. Mielibyśmy więc „prapremierę” na tydzień przed pierwszym meczem o punkty z Górnikiem Łęczna. Najważniejsze jest to, że zawodnicy po awansie nadal na boisku „czują krew”. Nie zadowolili się tym co już mają tylko dalej chcą wygrywać i mieć przyjemność z gry, która będzie się podobać kibicom. Jesteśmy beniaminkiem, który po ośmiu latach przerwy wraca na zaplecze ekstraklasy i dla Odry każdy mecz będzie prestiżowy. Prezesi jasno zakomunikowali, że mamy walczyć jak równy z równym z zespołami z najwyższej półki i szukać w tabeli miejsca, które pozwala się rozwijać.

A jaki cel wyznaczył Pan sobie?

Chciałbym obronić się... wynikami i okazać się godnym następcą Jana Furlepy. Przed sezonem nigdy nie liczę punktów, nie zastanawiam się ile strzelimy, a ile stracimy goli. Przekonuję zawodników, że w każdym meczu mamy grać o zwycięstwo, a liga nas zweryfikuje. Wśród rywali jest naprawdę wiele uznanych firm i na pewno nie będziemy się nastawiać na jakiegoś jednego przeciwnika tylko każdego traktować będziemy tak samo. A w moim przypadku odżyją jeszcze wspomnienia z czasów pracy w GKS-ie Tychy czy Zagłębiu Sosnowiec. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że Odra Opole to także jest firma. Przeszedł trudne lata. Wyszedł z kryzysu poukładany organizacyjnie i finansowo, a teraz chce zrobić kolejny krok do przodu. Chciałbym w tym wszystkim w pełni uczestniczyć.

Rozmawiał Jerzy Dusik 
Fot. Dorota Dusik

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności