Aktualności

[WYWIAD] Łukasz Sierpina: Chyba założę się z Šabalą o dobrą kolację

Rozgrywki07.12.2018 

Przy nazwisku Łukasza Sierpiny, w rubryce: gole, nigdy nie widniały liczby przykuwające uwagę. Jesień w Fortuna 1 liga należała jednak do pomocnika Podbeskidzia Bielsko-Biała, który już osiem razy trafił do siatki. Tłumaczy, że to po prostu łut szczęścia. – W tej rundzie wszystko co miałem, wykorzystałem. I te bramki padały czasami w kuriozalnych okolicznościach, jak na przykład z Garbarnią Kraków – mówi Sierpina w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Na czele klasyfikacji strzelców Fortuna 1 ligi są dwaj piłkarze Valērijs Šabala oraz Łukasz Sierpina. Obaj gracie w jednym zespole, między tobą, a twoim klubowym nie ma chęci udowodnienia, kto jest lepszy?

W ogóle trudno mi to jakoś racjonalnie wytłumaczyć, pierwszy raz strzeliłem tyle goli w rundzie, w całym sezonie też mi się to nie zdarzało. Jak tak sięgam pamięcią wstecz to mam w głowie statystyki, z których wynika, że zdobywałem po jedną, dwie bramki... na sezon. A teraz: osiem trafień, a przed nami jeszcze runda wiosenna!

Widzę, że sam jesteś mocno tym zaskoczony?

Tak, bo ja nie należę do bramkostrzelnych zawodników. Myślę, że sprzyja mi styl naszej nowej taktyki, bo gramy inaczej niż w poprzednim sezonie, przez co częściej jestem w polu karnym i mam więcej okazji na strzelenie gola. Prawdę mówiąc, bez szczęścia nie byłby możliwy taki wynik ustanowiony przeze mnie. Tak, szczęście, bo to jest ta różnica na moją korzyść w porównaniu z ubiegłymi sezonami. Wtedy też miałem sytuacje, ale albo bramkarz obronił, albo nieczysto trafiłem w piłkę. W tej rundzie wszystko co miałem, wykorzystałem. I te bramki padały czasami w kuriozalnych okolicznościach, jak na przykład z Garbarnią Kraków. Uderzyłem zza pola karnego, wydawało się, że Marcin Cabaj chwyci piłkę, tymczasem ona skozłowała przed nim i wpadła do bramki. To nie szczęście?

Może przypadek? One lubią chodzić po ludziach.

To ja jestem tego najlepszym przykładem (śmiech). Cieszę się z tak wysokiej skuteczności, nie powiem jednak, że czuję dużą satysfakcję z najlepszego wyniku w karierze, bo mogę łatwo spocząć na laurach i przestać strzelać. Zostało trzynaście kolejek, trochę tych trafień można jeszcze zaliczyć i do tego będę dążył. Przy okazji może uda się powalczyć o tytuł króla strzelców I ligi.

Ambitny cel! Tyle, że nie możesz mieć takich przestojów w bramkach. Zdobywałeś je na początku sezonu, potem w końcówce rundy. A w środku pustka.

Ale tą "pustkę" wypełniłem asystami, równowaga została więc zachowana. W piłce niekiedy nie ma jasnej odpowiedzi dlaczego jest tak, a nie inaczej. Potem trafiają się takie serie jak moja i ludzie pytają co się stało.

Golami z Šabalą zrównałeś w ostatnim spotkaniu tego roku.

I żartowaliśmy na ten temat w szatni, bo tak się składa, że piłkę w akcji bramkowej dogrywał mi właśnie Valērijs. Widocznie podał, żebym go dogonił w klasyfikacji strzelców. Co więcej: z Garbarnią miałem jeszcze jedną okazję, gdybym ją wykorzystał zostałbym samodzielnym liderem. Najfajniejsza w tym wszystkim jest nasza współpraca na boisku. Ja mu podaję, on strzela i na odwrót. Własny interes własnym interesem, ale dobro drużyny jest nadrzędnym celem. Stworzyliśmy koleżeński duet, na czym korzysta cała drużyna. Oby nasza, wspólna seria trwała jak najdłużej.

I nie ma między wami wzajemnej rywalizacji, która was pozytywnie nakręca?

Pewnie, że jest. To działa na cały zespół. Skoro koledzy widzą, że tak nam obu idzie, to sami się nakręcają, żeby grać na nas, gdyż są z tego korzyści. Ale i starają się brać odpowiedzialność na siebie, czyli próbują strzałów, bo przecież nie może wszystko w drużynie zależeć od dwóch zawodników. Valērijs w tej naszej, wewnętrznej rywalizacji ma o tyle łatwiej, ponieważ jest napastnikiem. Jemu strzelanie goli przychodzi z większą łatwością. Dla mnie to nowa sytuacja.

Jak ocenisz rundę w wykonaniu Podbeskidzia?

Pasuje tu słowo: dobra. Nie było bardzo dobrze, ponieważ zajmujemy piąte miejsce, a nie jedno z dwóch najważniejszych. Ambicje mamy o wiele większe, do drugiej Sandecji tracimy sześć punktów. To dużo i jednocześnie mało. Szkoda głupio straconych przez nas punktów. Patrząc pod kątem poprzednich sezonów, jest duży pozytyw. W poprzednich sezonach po rundzie jesiennej mieliśmy dość dużą stratę, którą ciężko było odrobić. Nie mieliśmy perspektywy na awans jak obecnie. Musimy mocno przepracować zimę, żeby wiosną ruszyć z grubej rury.

Musicie zatem unikać porażek. 7 przegranych w 21 spotkaniach to sporo jak na zespół z takimi aspiracjami?

Dlatego przede wszystkim musimy ustabilizować formę. Nie jest tajemnicą, że z tym mamy największy problem. Powinniśmy też regularniej punktować u siebie.

Pierwszy punkt tego planu zakłada strzelanie więcej goli na własnym stadionie? W 10 spotkaniach w Bielsku-Białej zdobyliście tylko 12 bramek.

To wiąże się ze stabilizacją formy w meczach domowych. Nie możemy tyle razy przegrywać. Wymowne, że na wyjeździe strzeliliśmy o sześć goli więcej niż w roli gospodarza.

Wiosną cała nadzieja zatem w tym, że utrzymacie z Šabalą formę strzelecką?

Na pewno nie przestaniemy z Valērijsem walczyć o kolejne gole. Trzeba jakoś wzajemnie się nakręcać.

Może jakiś zakład?

A wiesz co, niezła myśl! Chyba zaproponuję to Valērijsowi. Warto zrobić taki zakład, aby mieć jeszcze większą motywację pod bramką. Myślę, że możemy założyć się o dobrą kolację dla swoich rodzin. Wykwintna uczta w dobrej restauracji nie jest wcale taka tania... Będzie motywacja, żeby nie pokryć rachunku z własnej kieszeni.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności