Aktualności

[WYWIAD] Kamil Włodyka: Wielu mówiło, że będę wkrótce grał hobbystycznie

Rozgrywki10.01.2019 
W poniedziałek przygotowania do rundy wiosennej rozpoczęła większość naszych ligowych drużyn, w tym Garbarnia. Krakowski klub ma jeden cel – utrzymać się w pierwszej lidze, zajmuje bowiem po pierwszej rundzie ostatnie miejsce. W Krakowie nie zamierzają się poddawać – do drużyny Bogusława Pietrzaka dołączył wyróżniający się zawodnik drugoligowego Gryfa Wejherowo, Kamil Włodyka. – Ten transfer to bodziec do dalszej pracy – mówi 24-latek, którego droga do pierwszej ligi była długa i wyboista.

Jak się czuje nowy nabytek Garbarni?

Zrobię wszystko by pomóc, czyli utrzymać drużynę, a czas pokaże, jak się to potoczy. Mam nadzieję, że będę wzmocnieniem i dodam coś od siebie dla drużyny. Wierzę w utrzymanie.

Przed podpisaniem kontraktu przeanalizowałeś tabelę pierwsze ligi?

Wiem, jaka jest sytuacja naszej drużyny, spoglądałem na tabelę. Nie odstraszyło mnie to jednak, bo lubię wyzwania, a wiosna w Krakowie takim będzie. Takie rzeczy nie powinny nikogo odstraszać, poza tym to jest dla mnie awans, idę do pierwszej ligi. Pojawia się okazja gry wyżej, nawet jeżeli jest to ostatnia drużyna w tabeli. Nie powoduje to u mnie żadnego nastawienia negatywnego, wręcz przeciwnie. Wiem, że będę musiał mocno popracować, w niektórych elementach nadrobić ambicją, tam gdzie jestem słabszy, ale wierzę, że dam radę. Przy trenerze Bogusławie Pietrzaku wierzę w powodzenie misji.

Dla Ciebie to chyba odnowienie znajomości z trenerem Pietrzakiem?

Z trenerem Pietrzakiem nawet gdy na przestrzeni lat się nie widywaliśmy, to i tak kontakt był utrzymywany. Znam trenera dobrze, to on sprowadził mnie do Ruchu Chorzów, do Młodej Ekstraklasy, gdy miałem 15-16 lat. Dał mi duży kredyt zaufania, ale wiem, że tutaj to się nie będzie liczyć.

Ostatnie dwa lata grałeś w drugiej lidze. Wcześniej nawet w trzeciej. Liczyłeś, że jeszcze ktoś sobie przypomni o Włodyce?

Wielu mówiło, że Włodyka w Zniczu Pruszków w poprzednim sezonie miał dobry czas, że po tym okresie mogą przyjść oferty, ale ja wtedy na nic nie oczekiwałem. Bo było różnie. Wiosną rok temu było gorzej, zdecydowanie mniej grałem, pojawiały się problemy. Zmiana z systemem gry, gorzej graliśmy jako drużyna, w końcówce walczyliśmy nawet o utrzymanie. Latem mówiło się o Ruchu Chorzów, ale nic konkretnego nie było. Oczekiwania miałem jednak po tej rundzie w Gryfie. Była to udana runda, dużo grałem, miałem liczby. Liczyłem na szansę i oferty. Gdy się pojawiła, skorzystałem.

Były inne?

Były, ale nie pierwszoligowe. Zdecydowałem się na awans w hierarchii.

Pierwsza liga to okno wystawowe?

Na to liczę. Mam kontrakt na pół roku. Będę mógł się pokazać na tle innych ekip. Na początek gramy chociażby z GKS-em Tychy czy ŁKS-em Łódź. Fajnie będzie z nimi zagrać, pokazać się na tle tych rywali. Na pewno będę chciał wywrzeć dobre wrażenie.

Wracasz tym samym w swoje rodzinne strony. Chłopak z Jaworzna będzie grał w Krakowie.

Pół roku byłem nad morzem, odcięty od znajomych czy rodziny. Ale przywykłem, taki zawód piłkarza. Trochę już Polski zwiedziłem. Tarnów, Warszawa, bo grałem w Pruszkowie, Trójmiasto, teraz Kraków. Znajomi i bliscy się przyzwyczaili. Najważniejsze, że mogę grać i wykonywać to co kocham.

Utalentowany chłopak, ale jak na razie tego nie pokazuje na boisku – wiesz o kim te słowa?

Domyślam się, bo wielokrotnie je słyszałem. Zgadzam się z tymi opiniami, są prawdziwe. Kiedyś mi przeszkadzały takie teksty, teraz inaczej do tego podchodzę. Mam 24 lata, obecnie inaczej bym się zachowywał, gdybym mógł cofnąć czas, podejmowałbym inne decyzje. Przede wszystkim w kwestii treningów i mojego rozwoju.

Błędy młodości?

Gdy mogłem korzystać z szans, które miałem to nie do końca to robiłem. Teraz muszę dawać z siebie dużo więcej jeżeli chcę grać na równym poziomie z młodszymi chłopakami. By ktoś mnie zauważył, to muszę zasuwać dwa razy mocniej niż 18-19-latek, piłkarz bardziej utalentowany. Dla mnie to już ostatni dzwonek, by wrócić do ligi, na poważny poziom. Zmądrzałem jednak i nie powiedziałem ostatniego słowa. Wierzę, że za rok będę w innym miejscu.

Na jakim obszarze tych błędów najwięcej popełniłeś?

Głowa i przygotowanie fizyczne. Do tego nie przykładałem należytej wagi. Na boisku nie unosiłem presji. Kibiców, kolegów, trenerów, mediów. Na treningach wiele mi wychodziło, a na boisku wprost przeciwnie. Nie wiedziałem, że tyle może pomóc psycholog. Teraz sobie z jego usług korzystam i jest zdecydowanie lepiej, łatwiej. Trening motoryczny także jest zupełnie odmienny. Nie chcę mówić, że robi to na mnie wrażenie, jak dzisiaj młodzi trenują, bo ja po prostu nie wiedziałem wcześniej jak się zachować w wielu sytuacjach, jak radzić sobie z boiskowymi problemami. Teraz wyciągam wnioski, słucham opinii ludzi mi przyjaznych, jestem też bardziej świadomy. Późno w wielu kwestiach się zorientowałem, to fakt. Ale nie mam do nikogo o nic żalu.

Mając tak wielką świadomość to z transferu do pierwszej ligi się ucieszyłeś, czy była jedynie drobna satysfakcja, bo wszystko co najważniejsze jeszcze przed Tobą?

Było zadowolenie. Z pracy jaką zrobiłem, z rozwoju. Dwa lata temu byłem w trzeciej lidze, mało kto już we mnie wierzył. Grałem dwa poziomy niżej, wielu mówiło, że Kamil będzie zaraz grał hobbystycznie, że zawiesi buty na kołku. Jednak nic takiego nie ma miejsca. Ale to była tylko chwila satysfakcji. Bo dziś ten transfer to przede wszystkim bodziec do dalszej pracy. To nie jest koniec. 

Rozmawiał Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności