Aktualności

[WYWIAD] Hubert Gostomski: Spokojnie podchodzę do tego co przede mną

Rozgrywki13.01.2019 

W Białymstoku w ostatnich latach nie brakowało utalentowanych bramkarzy, teraz kolejny ma szansę pójść ścieżką obraną przez swoich nieco starszych kolegów. Na razie jednak musi zdobywać doświadczenie w pierwszej lidze. 20-letni Hubert Gostomski został pierwszym wzmocnieniem GKS Jastrzębie. Do śląskiego klubu trafił na półroczne wypożyczenie. 

Były wątpliwości przed przyjściem do GKS-u Jastrzębie?

Raczej nie. Pojawiła się opcja z Górnego Śląska, rozmowy przebiegły dość szybko. Doszliśmy do porozumienia i będę grał w Jastrzębiu.

Z jakimi nadziejami wybierasz się na Śląsk?

Przede wszystkim chcę grać. Po to trenuję i chcę podnosić swoje umiejętności. Ciężko pracuję na treningach i efekty tego chcę pokazywać co tydzień w spotkaniach o punkty. Na treningach zamierzam wywalczyć sobie miejsce w drużynie.

A jak Twoje zdrowie? Bo w ostatnich tygodniach nie było z tym najlepiej.

Straciłem przez kontuzję dużą część pierwszej rundy. Jesienią byłem wypożyczony do Termaliki, ale niestety jesień zmarnowałem. Pod koniec września złamałem kość strzałkową, wróciłem do pełni zdrowia w grudniu, już po zakończeniu pierwszej rundy. Do momentu kontuzji zagrałem pięć meczów, później musiałem się przyglądać jak koledzy grają. To był bardzo trudny czas. Nie tak sobie wyobrażałem wypożyczenie do Niecieczy. Wcześniej byłem rok w Radomiaku, gdzie praktycznie nie opuszczałem bramki. Kolejny krok to miał być właśnie transfer do pierwszoligowca. Co mnie jednak nie zabije, to wzmocni...

Możesz się pocieszać chyba jedynie tym, że przed kontuzją broniłeś całkiem nieźle i ten start miałeś udany.

Nie będę się tym zadowalał. Wiem, że na kontuzję nie miałem wpływu, a początek sezonu miałem udany, ale to tak u mnie nie działa. Drużynie na starcie sezonu nie szło, ale ja byłem pozytywnie nastawiony. Wierzyłem, że się przełamiemy, to jest sport. Odwróciliśmy złą serię, zespół zaczął się rozkręcać, szkoda, że bez mojego udziału.

Zabrakło ci czasu w Niecieczy?

Zacząłem trenować po ostatnim meczu ligowym. Na pewne rzeczy nie ma się wpływu, ale też trudno być w takiej sytuacji zadowolonym. Wiem też jednak, że to co mogłem, to zrobiłem. Rywalizowałem, grałem, gdy byłem zdrów i ciężko pracowałem wtedy o swoje miejsce.

Kilkukrotnie jesienią rozmawiając z trenerem GKS-u Jastrzębie, Jarosławem Skrobaczem narzekał on właśnie na brak konkurencji między słupkami. Rozumiem, że masz być lekiem na jego bolączki.

Chciałbym, by tak było. Chcę w końcu zacząć grać.

Coraz częściej się mówi, że zimą rozwiąże kontrakt z Jagiellonią Marian Kelemen. Miałeś nadzieję, że w twoim klubie zrodzi się szansa dla Ciebie?

Nie nastawiałem się na to, nie zaprzątałem sobie tym głowy. Razem z klubem nakreśliliśmy pewien plan odnośnie mojej kariery i tego cały czas się trzymamy. Przede wszystkim muszę zdobywać doświadczenie, ogrywać się. Na tym etapie to jest najważniejsze. Trudno bym w tym momencie liczył na angaż w drużynie ekstraklasowej, i to jeszcze tak mocnej. Chcę teraz jak najwięcej grać w pierwszej lidze, obecnie GKS Jastrzębie i gra w tej drużynie jest dla mnie priorytetem.

Wiem, że jesteś twardo stąpającym po ziemi młodym człowiekiem. Grałeś do tej pory w reprezentacjach Polski U-18, U-19 i U-20. Czy w obecnej Twojej sytuacji myślisz o grze w kadrze?

Nie. Wiadomo, że reprezentacja zawsze jest z tyłu głowy, jest to jakiś wyznacznik, ale na ten moment mam bardzo daleką drogę do kadry. Muszę zacząć regularnie grać, by coś się mogło wydarzyć. Wcześniejsze moje powołania to był efekt dobrych występów w klubach. Dzisiaj, bądźmy szczerzy, tego nie ma. Klub to jest podstawa. Spokojnie podchodzę do tego co przede mną. Chcę solidnie przepracować okres przygotowawczy, być jak najlepiej przygotowanym do walki o miejsce w bramce, bo nikt mi miejsca w bramce GKS-u Jastrzębie za darmo nie da. Na tym się skupiam, reszta schodzi na dalszy plan.

Rozmawiał Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Polityka prywatności