Aktualności

[WYWIAD] Artur Skowronek: Stal wiosną będzie walczyć o awans do ekstraklasy

Rozgrywki26.01.2019 

– Nie zamierzam uciekać od tego i mówić przewrotnie, że nie walczymy o ekstraklasę. Awans był naszym założeniem od początku wspólnej pracy. Tym bardziej cieszę się, że cały czas jesteśmy w grze o niego – mówi w rozmowie z "Łączy Nas Piłka" trener Stali Mielec, Artur Skowronek.

Rozmawiamy w trakcie okresu przygotowawczego. Piłkarze nie przepadają za tym etapem sezonu, odczucia trenera jakoś się w tym względzie różnią?

Trenerzy lubią i nie lubią okresów przygotowawczych... Lubią dlatego, że mamy więcej czasu, aby popracować z zespołem nad elementami taktycznymi i motorycznymi. Możemy też dawkować obciążenia jeśli coś jest nie tak. Pogoda w zimę nieco utrudnia zadanie, co nie zmienia faktu, że bardzo szanuję ten okres sezonu. Jeśli chodzi o same warunki, w jakich obecnie trenujemy, muszę pochwalić współpracę z Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji w Mielcu, mamy bardzo dobrze przygotowane boisko z nawierzchnią naturalną. To jest nowy obiekt, który służy Stali od roku. Cieszę się, że nie musimy martwić się o warstwy śniegu zalegające na murawie, MOSiR dba o to, żebyśmy mieli jak najbardziej komfortowe możliwości treningu.

Jak dozować obciążenia, a tym samym ułożyć plan, by zespół nie stracił na początku rundy jesiennej rytmu z końcówki jesieni, kiedy prezentowaliście się świetnie, przede wszystkim jeśli chodzi o zdobycz punktową? Utrzymanie serii z ostatnich kolejek pierwszej części sezonu będzie nie lada sztuką.

Proszę mi uwierzyć, ale nie patrzymy na to, co za nami. Seria, o której mówimy, czyli siedem zwycięstw z rzędu, dała nam kopa mentalnego na zimę. Mamy o co grać na wiosnę. Ten okres przygotowawczy jest o tyle specyficzny, że musimy przygotować zespół tylko na 13 meczów rundy rewanżowej. Kalendarz też mamy trudny i napięty, bo zaczynamy od wyjazdu do Podbeskidzia, potem gramy z ŁKS-em Łódź, GKS-em Tychy, a następnie z Sandecją Nowy Sącz, Wigrami Suwałki, Rakowem Częstochowa. W pierwszych tygodniach wiosny wiele może się wyjaśnić. A intensywność zajęć i obciążenia tak dawkujemy, żeby na pierwsze mecze moi piłkarze byli, mówiąc kolokwialnie, świezi.

Chciałbym jeszcze, aby odniósł się pan do passy siedmiu zwycięstw z rzędu, bo to zawsze, niezależnie od klasy rozgrywkowej wielka satysfakcja dla trenera, argument, że szkoleniowiec pracuje bardzo dobrze. W dodatku w omawianym okresie siedmiu ostatnich meczów byliście lepsi nawet od samego Rakowa Częstochowa.

W żadnym klubie nie miałem takiej serii jak obecnie. Wygraliśmy siedem kolejnych spotkań, nie przegraliśmy od 13 meczów. Cieszę się, że dostajemy nagrodę za konsekwencję. I nie mówię o sobie, ale o wszystkich ludziach w klubie. Brakowało naprawdę drobnych rzeczy, abyśmy wcześniej złapali dobrą serię. Mimo porażek wierzyliśmy, że passa się odwróci. Potwierdzeniem tej wiary jest wspomniana passa.


Seria dotknęła was już wcześniej, między dziewiątą a czternastą kolejką zremisowaliście sześć z sześciu meczów. Stal to drużyna serii?

Coś w tym jest. Te liczne remisy wzięły się stąd, że byliśmy nieskuteczni. Model funkcjonowania Stali na boisku nie zmienił się w żadnym momencie, w końcówce rundy byliśmy po prostu pazerniejsi na gole, bardziej zdyscyplinowani jeśli chodzi o utrudnianie rywalowi zdobycia bramki. No i rywal przestał wykorzystywać z nami okazje, co przełożyło się na serię wygranych.

Stal jest jednym z kandydatów do awansu?

Nie zamierzam uciekać od tego i mówić przewrotnie, że nie walczymy o ekstraklasę. Awans był naszym założeniem od początku wspólnej pracy. Tym bardziej cieszę się, że cały czas jesteśmy w grze o niego. We wewnątrz drużyny podchodzimy do wszystkiego na chłodno, wiemy wszyscy jak brutalnym sportem jest futbol. Mamy w sobie bardzo dużo pokory, dlatego powtórzę się: nie oglądamy się za siebie, chociaż seria z jesieni napędza nas do dalszego działania.

Na ile plany Stali komplikuje transfer do Arki Maksymiliana Banaszewskiego, który był jednym z ważniejszych zawodników drużyny w rundzie jesiennej?

Zawsze odejście zawodnika, który pokazał się z dobrej strony, jest sporą stratą. W takiej sytuacji mówię, że nie ma ludzi niezastąpionych. Jestem przekonany, że nasi nowi piłkarze, czyli Peter Ďungel oraz Denis Gojko udanie go zastąpią. Przyjście Denisa to zaplanowany od dawna ruch. Motoryka, wiek, potencjał Gojki pozwalają snuć wobec niego dalekosiężne plany, ale na razie skupiamy się na tym co tu i teraz, a więc celu zadaniowym. Ďungel też wpisuje się w przemyślaną politykę transferową Stali. Budujemy kadrę kompleksową, to znaczy, że potrzebujemy zawodników, którzy nieźle czują się na kilku pozycjach. Peter może grać na lewym i prawym skrzydle, a także na dziewiątce. Ma duży potencjał szybkościowy. Resztę niech potwierdzi na boisku. Ufam zawodnikom, których mam, stąd zimą nie planowaliśmy robić rewolucji, a drobną kosmetykę. Jednak jeśli w trakcie poszukiwań nadarzy się okazja i trafimy na piłkarza prezentującego określoną jakość, to skorzystamy z takiej okazji.

Odejście Banaszewskiego wiąże się w dużej części z casuem klubu, która promuje zawodników. Doświadczył tego pański poprzednik Zbigniew Smółka, który sam teraz wyjął piłkarza Stali.

W Stali wypromował się Radosław Majecki, na wyższy poziom poszedł też Michał Janota, Kuba Arak wrócił do Lechii. To trzej zawodnicy, którzy ciągnęli Stal w poprzednim sezonie. Udało ich się zastąpić. Pierwsza liga to okno wystawowe ekstraklasy. Chyba dobrze, że kluby ekstraklasy coraz przychylniejszym okiem patrzą na zawodników tu grających, bo na drugim szczeblu rozgrywek występują naprawdę dobrzy piłkarze.

Komplementarność, o której pan mówi, to jedna z cech opisujących grę Stali. Jakie jeszcze elementy należy tutaj dodać?

Straciliśmy 14 bramek, co dobrze świadczy o naszej defensywie. Z gry ofensywnej jestem bardzo zadowolony. Nie zmieni tego sytuacja z początku sezonu, kiedy nie wykorzystywaliśmy wielu okazji. W statystyce kreowania sytuacji jesteśmy w pierwszej trójce w lidze. To pokazuje, że idziemy dobrą drogą. Udało nam się dobrze zbalansować drużynę i dziś zajmujemy 3. miejsce.

Mają kogoś takiego w bramce jak Seweryn Kiełpin, czołowego golkipera rozgrywek, łatwiej o dobre wyniki?

Na pewno, tym bardziej, że bramkarz i napastnik to kręgosłup każdej drużyny. Seweryn, czujący oddech na plecach mocno napierającego Damiana Primela, stanowi silny punkt Stali.

„Wiosna w 1 lidze zapowiada się wyjątkowo krótko, nie będzie więc czasu na korekty. Kto straci punkty już na początku, będzie postawiony od razu pod ścianą”. To słowa Andrzej Iwana. Też pan uważa, że wpadka na samym początku rundy rewanżowej stawia zespół w trudnym położeniu?

Nie trudno się nie zgodzić z panem Andrzejem, wiosną ze względu na mniejszą liczbę spotkań margines błędu jest dużo mniejszy. Teraz to już w ogóle nie ma o czym mówić, skoro przed nami 13 spotkań. Jeśli poważnie myśli się o swoich celach to trzeba je realizować w każdym meczu, a zatem punktować.

Uważa pan, że da się jeszcze dogonić Raków, czy pierwsze miejsce jest już dla drużyny Marka Papszuna zarezerwowane?

Raków też ma do rozegrania trzynaście spotkań i musi wygrywać, żeby zostać na pierwszym miejscu. 

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Polityka prywatności