Aktualności

[RAPORT] Z Nice 1 ligi do ekstraklasy – naturalny krok w karierze trenerów

Rozgrywki09.06.2018 

Jeśli reklama jest dźwignią handlu, to Nice 1 liga trampoliną do karier dla trenerów. Tutaj mniej doświadczeni szkoleniowcy zaczynają samodzielną pracę, budują swoją markę, wyrabiają nazwisko, by potem znaleźć zatrudnienie w klubie z ekstraklasy. Jedni – jak Ireneusz Mamrot wskakują na karuzelę, żeby zastąpić „wytrawnych graczy”, inni (Dominik Nowak, Dariusz Dudek) – zaliczają po prostu awans sportowy.

Przypadek Ireneusza Mamrota to klasyczna droga na szczyt po wyboistej drodze. Zanim przejął stery w Jagiellonii Białystok, przez kilka lat prowadził Chrobrego Głogów. W CV ma aż osiem awansów. Rok temu dostał szansę pracy w ekstraklasie, choć wcześniej nie miał z nią żadnej styczności. I doprowadził Jagiellonię do wicemistrzostwa. Inną drogą do elity dostali się Dominik Nowak i Dariusz Dudek, którzy awans zrobili na boisku. Moim zdaniem nie powinno być rozróżnienia na trenerów z ekstraklasy i pierwszej ligi: albo masz coś do zaproponowania, albo nie, bez względu na poziom. Znam wielu bardzo dobrych szkoleniowców, którzy dzisiaj pracują w pierwszej albo drugiej lidze, i mam nadzieję, że kiedyś trafią na najwyższy poziom. Wiele w tym zawodzie zależy od szczęścia. Można być przez wiele lat asystentem albo szkolić młodzież i nagle zostać pierwszym trenerem mówił Mamrot w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Wskazówka dla prezesów

Wybór działaczy „Jagi” powinien być wskazówką dla kierownictwa innych klubów z ekstraklasy. Okazuje się bowiem, że nie trzeba kręcić się ciągle wokół tych samych nazwisk. Można zaprosić do tortu trenera z niższej ligi, mniej znanego, ze świeżym pomysłem na prowadzenie drużyny, i wyjść na tym lepiej niż dobrze. Z drugiej strony mówimy o lidze nastawionej na wynik tu i teraz, gdzie liczy się przede wszystkim utrzymanie. Tu panuje przekonanie, że krótkoterminowy cel gwarantuje trener z bogatym bagażem doświadczeń. W takiej sytuacji trudno otworzyć się na kogoś nowego. Liczby też nie są sprzymierzeńcami trenerów z elity. Ich średni czas pracy na tym poziomie wynosi 169 dni.


Jednak Mamrot potrafił wykorzystać swoje pięć minut. Możliwe, że przez to nie wypadnie z obiegu tak jak trenerzy, którzy wywalczyli promocję. W 2015/16 do ekstraklasy awansowały Arka Gdynia i Wisła Płock. Arkę prowadził wówczas Grzegorz Niciński, a Wisłę Marcin Kaczmarek. Obaj nie pracują już w ekstraklasie. Niciński prowadzi Chrobrego, Kaczmarek na razie pozostaje bez pracy. Z tego samego punktu, co wymienieni szkoleniowcy, startują Nowak i Dudek.

Kilka lat temu Lechia Gdańsk zdecydowała się zatrudnić Jerzego Brzęczka. Sięgnęła po trenera, który wcześniej prowadził II-ligowy Raków Częstochowa. To było duże zaskoczenie, ten ruch poruszył środowisko. Brzęczek wytrwał na stanowisku dziesięć miesięcy. Potem trafił do I ligi, przemując GKS Katowice. Awansu nie wywalczył, a mimo to znalazł zatrudnienie w ekstraklasie. W lipcu 2017 roku podpisał kontrakt z Wisłą Płock, a obecnie znajdował się w orbicie zainteresowań Legii Warszawa. Klub ze stolicy docenił osiągnięcie 47-szkoleniowca. Ów trener omal nie wprowadził „Nafciarzy” do europejskich pucharów. 5. miejsce na finiszu ekstraklasy to i tak świetny wynik, stąd oferta od mistrzów Polski.


Im niżej, tym trudniej

Mamrotowi i Brzęczkowi udało się na dłużej zagościć w świadomości kibica ekstraklasy, choć ich przypadki były różne. Większych obaw o moje przejście na poziom wyżej nie było. Utarło się, że jak jest niższy poziom rozgrywkowy, to łatwiej się pracuje. Zapewniam, że nie. Ale proszę zwrócić uwagę, że trenerzy, którzy przyszli z I ligi dobrze sobie radzą w ekstraklasie i chciałbym dołączyć do nich. Jacek Magiera czy Maciej Bartoszek są tego najlepszymi przykładami. A na przykład trenerzy z ekstraklasy nie chcą schodzić do I ligi, bo tam także można się zderzyć z pewną rzeczywistością, która nie jest łatwa. Na pewno w ekstraklasie jest większa presja, ale wcale nie musi być trudniej – zapewniał Mamrot. Bartoszek jeszcze nie tak dawno był gorącym nazwiskiem na rynku trenerskim. A wszystko przez wzgląd na pracę w Chojniczance Chojnice (wicelider Nice 1 ligi po rundzie jesiennej sezonu 2016/17). Jego Korona zajęła 5. miejsce na koniec tego okresu. Następnie przeniósł się do Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. Drugi przypadek, o którym wspomniał Mamrot, czyli Jacek Magiera zaistniał w ekstraklasie, a konkretnie w Legii Warszawa dzięki Zagłębiu Sosnowiec.

Dla Mamrota, Magiery, po części też Brzęczka, i Bartoszka naturalną koleją rzeczy było przejście do wyższej klasy w docenieniu zasług na niższym froncie. Niciński, Kaczmarek, teraz Nowak i Dudek, nie poszli taką „drogą na skróty”. Zrobili określony wynik i dołączyli do wąskiego grona trenerów, którzy mogą prowadzić zespół z ekstraklasy. Historia pokazuje, że ci drudzy są w gorszej sytuacji. Im łatwiej wypaść z obiegu. Bo uzyskać awans to jedno, utrzymać się na fali wznoszącej, to drugie, dużo bardziej skomplikowana sprawa.


Śladem Mamrota podąża Zbigniew Smółka. 46-latek przejmie Arkę Gdynia po Leszku Ojrzyńskim. Przy tej nominacji też pojawia się wiele znaków zapytania. Ekstraklasa będzie dla Smółki nowym wyzwaniem. Inną rzeczywistością niż praca w Stali Mielec. W przerwie między rundami sezonu 2017/18 Smółka był na dwóch zagranicznych stażach – w Chelsea i Bayernie Monachium. Obserwacje, które tam poczynił, mają mu pomóc w usystematyzowaniu wiedzy na temat swojego zawodu, bo przecież „trenerki” cały czas się uczy. Uważam, że my trenerzy musimy rozwijać się, jeździć po świecie, popatrywać najlepszych, być otwarci na wiedzę. Ja lubię słuchać mądrych ludzi. Człowiek zawsze czegoś się nauczy. Każdy szczegół jest ważny, nawet taki jak dobrze przygotować boisko do treningu, jak sprawnie przejść z części wstępnej treningu do głównej mówił w rozmowie z Łączy Nas Piłka. Przywiązanie do detali może ułatwić wejście do ekstraklasy.


Czas pokaże, czy Smółka, Nowak i Dudek zaliczą bolesną lekcję, czy też wpiszą się na listę trenerów, którym się udało przejść z I ligi o piętro wyżej, a w dłuższej perspektywie pozostać na karuzeli. Udowodnią tym samym, że nie o wszystkim decyduje szczęście – jak zauważy Mamrot – a jest to nieunikniony krok w kariera szkoleniowca. W kolejce by się przekonać, czekają już następni.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży