Aktualności

[RAPORT] Ekstraklasa „wykupuje” Nice 1 ligę – stała tendencja czy działanie po omacku?

Rozgrywki15.06.2018 

Na porządku dziennym stają się powoli transfery z Nice 1 ligi do ekstraklasy, i to gotówkowe. Wzmożoną aktywność klubów elity zawodnikami z zaplecza obserwujemy zwłaszcza w ostatnim czasie. Ten boom poniekąd związany jest m.in. z „efektem Górnika Zabrze”, ale także coraz większą świadomością, że na drugim poziomie rozgrywkowym grają dobrzy piłkarze, a co najważniejsze młodzi, w których warto inwestować zamiast ściągać tabun zagranicznych zawodników.

Odkąd Nice 1 liga zaczęła być ogólnodostępna, w sensu stricte jej mecze są pokazywane w sportowych kanałach Polsatu, który dba o swój flagowy projekt, wzrósł jej prestiż i atrakcyjność. Przestała być ligą mało kogo interesującą. Kibice zdali sobie sprawę, że poziom emocji, a co za tym idzie prawdopodobieństwo niespodziewanych wyników, jest tu dużo większy niż w ekstraklasie. Nie od razu Rzym zbudowano, dlatego też działacze klubów ekstraklasy nie zawsze z takim zaciekawieniem przeszukiwali I-ligowy rynek. Dopiero niedawno uświadomili sobie, że to co nasze, polskie, nie jest gorsze niż zagraniczne. Dotarło do nich, że Nice 1 liga dostarcza gotowych zawodników, takich, których można pozyskać i od razu wkomponować do składu. Stąd wzmożony ruch na rynku między I ligą, a ekstraklasą. Zwiększone zainteresowanie bogatych klubów przekłada się na ilość piłkarzy, jakich wyciągają z niższej ligi.

Górniczy przykład

Tylko w samym czerwcu mieliśmy kilka transferów na linii Nice 1 liga – ekstraklasa. Karol Danielak z Chrobrego Głogów przeniósł się do Arki Gdynia, Śląsk Wrocław pozyskał Damiana Gąskę z Wigier Suwałki oraz Jakuba Łabojkę z Rakowa Częstochowa. Wisła Kraków ściągnęła bramkarza Rakowa Jakuba Lisa. Takich migracji było jednak więcej, tyle że inne przypadki dotyczyły zawodników, którzy wracają z wypożyczeń do swoich klubów (Artur Siemaszko, Patryk Klimala, Paweł Tomczyk). Pod uwagę nie bierzemy również rozbiórki spadkowiczów z ekstraklasy, czyli Sandecji Nowy Sącz oraz Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. Ci pierwsi, kosztem Cracovii i Wisły stracili: Jakuba Bartosza (powrót do Białej Gwiazdy), Adriana Danka i Filipa Piszczka. Nasz raport sprowadza się bowiem do bezpośrednich przejść z klubu X grającego w I lidze do klubu Y występującego w wyższej klasie. Tak jak w przypadku Danielaka, Gąski, Łobojki i Lisa. A i zapewne Mateusza Machaja. Najlepszy strzelec Nice 1 ligi ma trafić do Jagiellonii Białystok. Za króla strzelców poprzedniego sezonu drugiego poziomu rozgrywek, Jagiellonia zapłaci 80 tys. złotych. Dla takiego klubu jak „Jaga” to tyle, co nic. Inni też płacą – jak Śląsk za Gąskę (mówi się, że Wigry za swojego pomocnika dostały 250 tys. złotych).


Zmianę myślenia działaczy klubów ekstraklasy widać najlepiej właśnie na przykładzie wrocławian. Klub ze stolicy Dolnego Śląska, zrażony niepowodzeniami transferowymi w ostatnich okienkach, zdecydował się stawiać na Polaków. Już zimą wzięli ze Stali Mielec najlepszego wówczas strzelca zespołu, Mateusza Cholewiaka. Teraz kontynuują nową politykę, a sprowadzenie Gąski, Lisa oraz Daniela Szczepana, który właśnie co awansował z GKS-em Jastrzębie Zdrój do I ligi, nie musi wcale oznaczać koniec transferów Śląska z niższej ligi. Ewidentnie widać, że wrocławianie poszli w ślady Górnika. Rok temu górnicy wywalczyli awans, stawiając na młodzież, ludzi związanych z regionem. Po awansie nie zmienili składu. Nadal grają tymi samymi zawodnikami. W ten sposób pokazują, że różnica pomiędzy Nice 1 ligą, a ekstraklasą praktycznie się zatarła. – Tylko pamiętajmy, że w Górniku nic nie działo się przypadkiem – zwraca uwagę były trener Zagłębia Sosnowiec i Chojniczanki Chojnice, pracujący obecnie w GKS-ie Bełchatów Artur Derbin. – Ci chłopacy, którzy stanowią dziś o sile Górnika, byli przygotowani do tego, aby grać w pierwszej drużynie. Często byli wypożyczani do II, III ligi, gdzie nabierali doświadczenia. Okrzepli, bo dużo grali. No i przyszedł ich czas. Droga Górnika jest wskazówką dla innych klubów ekstraklasy – dodaje Derbin.

Sportowo aż tak nie odstają

Sprawdzone wzorce (Górnik) i zacierające się różnice w poziomie obu lig, wpłynęły właśnie na to, że ekstraklasa chętniej i częściej sięga po zawodników I ligi. Mają przynajmniej pewność, że nie kupują kota w worku. Gąska, Łobojko byli nie tylko wyróżniającymi się zawodnikami swoich poprzednich drużyn, co czołowymi zawodnikami na tej pozycji w całych rozgrywkach. – To niezwykle perspektywiczny zawodnik, być może najbardziej ze wszystkich, których oglądaliśmy w I lidze i w reprezentacji Polski w jego roczniku. Dobrze czyta grę, dobrze ją prowadzi. Ma także taką zdrową, sportową agresję, zwłaszcza przy odbiorze. Co ważne, po odbiorze od razu stara się zagrać do przodu. Wierzymy, że odpowiednio prowadzony będzie robił szybkie postępy – mówił o nowym nabytku dyrektor sportowy Śląska Dariusz Sztylka.


Z jednej strony rozwój i perspektywa, z drugiej atrakcyjne warunki pozyskiwania zawodników – te czynniki w dużej mierze determinują ruchy wielu klubów z elity. – Kluby ekstraklasy interesują się zawodnikami, którzy coś znaczą. Tacy, którzy są w czołówce, biją się o najwyższe cele. Od razu zatem trafiają na celownik. Większe kluby biorą często zawodników z klubów o niższych budżetach, wtedy cena za danego zawodnika nie jest taka zaporowa – wyjaśnia Derbin.

Zwiększoną aktywność klubów z ekstraklasy na I-ligowym rynku można było zaobserwować już kilka rund wstecz. – Mamy w Polsce tendencję, że wielu młodych piłkarzy ucieka z ekstraklasy, a w ich miejsce trafiają zawodnicy z I ligi. Coraz częściej to się praktykuje. Poziom ekstraklasy spada, nie ma już takich hegemonów, dlatego piłkarzom z niższych klas łatwiej w niej zaistnieć. Sytuacja na rynku wymaga od klubów ekstraklasy pewnych ruchów, stąd częste transfery z I ligi. Oczywiście, wielu z tych piłkarzy nie zaniża poziomu ekstraklasy – powiedział w rozmowie z Łączy Nas Piłka były trener Arki Gdynia Paweł Sikora.

Wniosek z tego taki, że napływ piłkarzy z I ligi do elity będzie trwał w najlepsze. Przecież słyszy się o kolejnych przenosinach. Michał Janota podpisał już kontrakt z Arką. Z kolei inny piłkarz Stali, Maksymilian Banaszewski może przebierać w ofertach z ekstraklasy. – Po prostu warto penetrować rynki niższych lig – stawia tezę Derbin.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży