Aktualności

Ogrywał Real i Barcelonę, teraz kieruje grą lidera Nice 1 ligi

Rozgrywki12.09.2017 
Marquitos, jedna z gwiazd Nice 1 ligi i czołowy piłkarz Miedzi Legnica, zdobył bramkę w meczu, w którym Raul Gonzalez zaliczył jubileuszowe – 225. – trafienie w La Lidze. Pozytywnych wspomnień z hiszpańską ekstraklasą ma jednak więcej. W końcu nie każdemu udaje się strzelić gola Realowi Madryt i Barcelonie, w dodatku w debiutanckim sezonie. Hiszpański pomocnik wie, jak smakuje triumf nad tymi wielkimi rywalami. Dziś napędza grę drużyny Dominika Nowaka, a w ostatniej kolejce zapewnił wygraną liderowi zaplecza ekstraklasy golem w 84. minucie. Marzenie nastoletniego Marcosa Garcíi Barreno, czyli Marquitosa, spełniło się w sezonie 2006/07. To wtedy rozegrał pierwszy mecz w La Lidze w barwach Villarreal, w którym spędził całe dzieciństwo. Na debiut czekał do 4. kolejki, potem było jak we śnie. Z Racingiem Santander zaliczył premierowe trafienie dla klubu z El Madrigal. Cztery kolejki później strzelił gola Realowi Madryt („Królewscy” przegrali 0:1). Jeszcze w tym samym roku był jednym z bohaterów potyczki z Barceloną. Jego trafienie z 85. minuty przypieczętowało triumf Villarrealu (2:0). Wspomniany sezon zakończył z bilansem 29 meczów i trzech goli. Rok wcześniej w półfinale Ligi Mistrzów znalazł się na ławce rezerwowych w obu spotkaniach z Arsenalem Londyn.

Po debiutanckim sezonie został wypożyczony do Recreativo Huelva, potem grał w drugiej lidze (Real Sociedad). Kampanię 2009/10 rozpoczął jako piłkarz Realu Valladolid i wrócił na boiska hiszpańskiej ekstraklasy. Wtedy doświadczył jak smakuje gol strzelony na Santiago Bernabeu. To było w 7. kolejce. Mógł zmierzyć się z konstelacją gwiazd po drugiej stronie boiska, a sam był jednym z aktorów widowiska – w 52. minucie zmniejszył prowadzenie Realu. Najpierw jednak mógł z uznaniem patrzeć na popisy Raula Gonzaleza. Piłkarz, który ma status legendy „Królewskich”, ustrzelił dublet. Pierwszy gol był jednocześnie 225. trafieniem „El Capitana” w La Lidze. Nikt wówczas nie przypuszczał, że znakomity napastnik niedługo potem zakończy swoją przygodę z Realem.

Wart miliony
Marquitos w szczytowym momencie kariery wyceniany był na trzy miliony euro. To prawdopodobnie najdroższy albo jeden z najdroższych piłkarzy, jacy kiedykolwiek grali na zapleczu polskiej ekstraklasy. Dziś wartość rynkowa Hiszpana zmalała do 150 tys. euro. To kwota sporo zaniżona, bo wpływ 30-latka na grę Miedzi i widowiskowość całych rozgrywek są dużo wyższe. – Dla mnie to piłkarz gotowy i skrojony na ekstraklasę. Jeśli jest w wysokiej formie motorycznej, to nie zdarzają mu się przestoje w meczu. Inteligentnie porusza się po boisku. Mało jest tak dobrych piłkarzy lewonożnych, którzy mają przy tym mało strat. On nie robi prostych błędów. To nie był przypadek, że grał w Primiera Division – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka były trener Miedzi Ryszard Tarasiewicz, który pracował z Marquitosem w sezonach 2015/16 i 2016/17, z przerwą na grę hiszpańskiego piłkarza w Beroe Stara Zagora.



Pan Piłkarz
Już w pierwszym sezonie występów w legnickim zespole swoimi umiejętnościami wzbudził podziw ekspertów i kibiców. Grał nieszablonowo, dużo widział. Zrobił się wokół niego wielki szum. Ludzie nie dowierzali, że do Polski trafił piłkarz takiego pokroju. Doszło nawet do tego, że na siłę szukano rysy w jego życiorysie. A tam nic, żadnej wzmianki, która utrwaliłaby teorię o: „chyba pomylił kierunki”. – Wyjątkowo szybko, jak na południowca, się zaaklimatyzował. Mentalnie był gotowy na stawienie wymaganiom ciężkiej ligi, w której dominuje twarda walka i gra na pograniczu faulu. Mimo nie zbyt dobrych warunków fizycznych, nie bał się gry kontaktowej. Ma dobrą dynamikę, lewą nogą, świetny przegląd pola. Dysponuje niezłym uderzeniem – argumentuje Tarasiewicz.

Jednym zdaniem: materiał na gwiazdę ligi. I gwiazdą w rzeczywistości jest. – To piłkarz o bardzo wysokim poziomie techniki użytkowej. Ma bodajże jedno z najlepszych podań otwierających w lidze. Dużo rzeczy robi perfekcyjnie – przekonuje obecny trener Miedzi Dominik Nowak.

Skoro nawet oszczędny w pochwałach, na temat poszczególnych piłkarzy, szkoleniowiec widzi tyle atutów Hiszpana, to musi to być zawodnik nietuzinkowy jak na polskie realia.

Ekstraklasa go zweryfikowała
Wciąż bez odpowiedzi pozostaje zatem pytanie: Dlaczego Marquitos nie zrobił furory w naszej ekstraklasie? Wiosną sezonu 2015/16 sprowadził go Górnik Łęczna. Krótka przygoda z Lubelszczyzną zakończyła się wyjazdem do Bułgarii. W Beroe Stara Zagora zaliczył trzy występy. Wiosną 2017 roku był już z powrotem w Polsce. Znów wylądował w Miedzi. I całe szczęście, bo jego obecność w Nice 1 lidzie nadaje kolorytu całym rozgrywkom. – Obecnie pracujemy z nim nad poprawą rzeczy, które nie pozwoliły mu zaistnieć w ekstraklasie. Z tygodnia na tydzień jest coraz lepiej – podkreśla Nowak.

Zanim Marquitos zawitał do Legnicy, sporo czasu spędził w La Lidze 2. Grał kolejno w: rezerwach Villarrealu, Xerez, Ponferradinie i Sabadell. Dało to łącznie 67 spotkań, 14 goli i pięć asyst. W Nice 1 lidze zgromadził 30 meczów, siedem bramek i dziewięć ostatnich podań. W mocnej kadrowo Miedzi jest liderem. W ostatniej kolejce z Drutex-Bytovią (2:1) zapewnił drużynie wygraną. Gola strzelił też z Odrą Opole (4:2), a z Zagłębiem Sosnowiec (4:1) zaliczył asystę. Od jego dyspozycji i pozostałych liderów Miedzi zespół może być zależny w wyjazdowym meczu ze Stomilem Olsztyn. W takich starciach Hiszpan powinien błyszczeć najbardziej.

Piotr Wiśniewski

FOT: www.400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży