Aktualności

[NICE 1 LIGA] Wojciech Lisowski – obrońca Chojniczanki lisem pola karnego

Rozgrywki11.05.2018 

Najlepsza odpowiedź piłkarza na otrzymanie od trenera kolejnej szansy? Bramka. W ten sposób Wojciech Lisowski zaakcentował powrót do podstawowego składu Chojniczanki Chojnice. Obrońca ze Stalą Mielec strzelił czwartego gola w sezonie. – Dawno nie miałem takich statystyk. Jeszcze asysty, to tak, ale gole – zazwyczaj jeden na sezon. Nie wiem z czego to wynika – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka Lisowski.

Veni, vidi, vici Lisowski.

Aż tak?! Cieszę się, że wróciłem do składu, a przy okazji wykorzystałem szansę – bo strzeliłem bramkę – i wygraliśmy, a to jest najważniejsze. Przed nami cztery mecze. Każdy z nich jest tak samo ważny. Można powiedzieć, że zostały nam same finały. Mamy jasny cel i świadomość szansy, jaka się otwiera.

Pobawmy się zatem w grę słów. Wojciech Lisowski lisem pola karnego?

Dawno nie miałem takich statystyk. Jeszcze asysty, to tak, ale gole – zazwyczaj jeden na sezon. A teraz już cztery. Nie wiem z czego to wynika...

Może twoja skuteczność to efekt zmiany pozycji? W tym sezonie grasz na boku obrony, a nie jako stoper.

Generalnie naszą filozofią jest gra ofensywna. Dużo gramy bokami. Operowanie z boku sprzyja mi, bo mogę tam wykorzystywać swój naturalny atut, czyli szybkość.

W meczu ze Stalą Mielce zachowałeś się jak rasowy snajper. Uderzyłeś głową z taką siłą, że Radosław Majecki nie miał szans na skuteczną interwencję. To było ćwiczone?

Tak. Ćwiczyliśmy w ten sam sposób na treningach. Wielkie dzięki dla Pawła Zawistowskiego za mierzone dośrodkowanie. Mi nie pozostało nic innego jak tylko dostawić głowę. W tym spotkaniu miałem zresztą jeszcze jedną bardzo dobrą sytuację. Uderzałem z pół przewrotki, jednak kapitalnym refleksem wykazał się Majecki.

Jesteś skuteczny nie tylko pod bramką rywala.

(śmiech). Prawda! Z Zagłębiem Sosnowiec przytrafiła mi się niefortunna interwencja. Wpadłem z piłką do bramki. Długo analizowałem tą sytuację. Drugi raz, odkąd gram w Chojniczance, zdarzyło mi się strzelić gola samobójczego. Bywa. Nie można się zrażać czymś takim. Jestem mądrzejszy. Wiem, już że w przyszłości, gdyby powtórzyła się podobna sytuacja, zachowałbym się inaczej.

Myślisz, że ten samobój sprawił, że straciłeś na kilka kolejek miejsce w składzie?

Po prostu mamy szeroką kadrę, trener Brede chciał spróbować czegoś nowego. Cierpliwie czekałem na kolejną szansę. Wróciłem, wygraliśmy. Nic innego się nie liczy.

Teraz to Karol Fila nerwowo przebiera nogami na ławce. Najpierw on grał twoim kosztem, ze Stalą role się odwróciły.

Tak działa rywalizacja. Naszą siłą jest długi skład. To problem, gdy trzeba wybrać 18, a co dopiero 11. Pozytywny kłopot bogactwa. Zdrowa konkurencja jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

Chojniczanka po chwilowym kryzysie znów zdobywa komplety punktów u siebie. Przegraliście wcześniej trzy spotkania z rzędu w domu. Ze Stalą wygraliście w Chojnicach drugi, kolejny mecz w roli gospodarza. Pora na dobrą serię na wyjeździe?

Przed ostatnim wyjazdem do Łęcznej nie przegraliśmy dziesięciu kolejnych meczów poza domem. Skoro odbudowaliśmy się na własnym stadionie, to wierzę, że szybko zapomnimy o wysokiej porażce z Górnikiem i wygramy w Siedlcach. Żeby awansować, trzeba przecież regularnie wygrywać, tym bardziej gdy tabela jest tak spłaszczona jak w Nice 1 lidze. Emocje to zresztą stała pozycja I ligi. Miedź trochę odjechała stawce, o drugie miejsce wciąż trwa walka między ośmioma drużynami. Zostały nam 24 dni. Trzeba się maksymalnie skoncentrować!

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży