Aktualności

[NICE 1 LIGA] Szymon Skrzypczak – cwany w szkole i pod bramką

Rozgrywki15.01.2018 
W czasach szkolnych lubił kombinować, żeby tylko mieć jak najlepsze oceny. Szymon Skrzypczak kiedyś był mistrzem ściągania, lekcje odrabiały za niego koleżanki. Teraz naturalny spryt stara się wykorzystać w polu karnym przeciwnika.

Szymon Skrzypczak w młodości miał talent do strzelania goli. Przychodziło mu to z dużą łatwością. – Chodziłem do klasy sportowej. Wygrywaliśmy różne turnieje, sam często zostawałem królem strzelców na przykład w rozgrywkach międzyszkolnych. Warunkami fizycznymi nigdy się nie wyróżniałem, byłem najmniejszy, a mimo to umiałem znaleźć się pod bramką. Ustawiali mnie z przodu, a ja już wiedziałem, jak zrobić z tego pożytek. Niski wzrost w niczym nie przeszkadzał. Z czasem urosłem i zacząłem też strzelać gole głową – opowiada 27-letni napastnik.

Kombinowanie we krwi
W szkole nie sprawiał problemów wychowawczych. Trenerom też się nie narażał. Jak każdy młody człowiek, miał jednak swoje wyskoki. – Ani nie byłem super grzeczny, ani też nie zaliczałem się do tych najbardziej niepokornych. Mieściłem się w ramach przyzwoitości – śmieje się i dodaje, że od zawsze umiał się w życiu ustawić. – Do nauki nie za bardzo się garnąłem, ale z samych lekcji dużo wynosiłem, dzięki temu bez problemu zdawałem z klasy do klasy. Zawsze spadałem na cztery łapy  – mówi Skrzypczak w rozmowie z Łączy Nas Piłka.



– Rodzice nie musieli czepiać się moich ocen, bo złych stopni nie przynosiłem do domu. Byłem mistrzem ściągania, zawsze mogłem liczyć na pomoc koleżanek, które po kątach odrabiały za mnie prace domowe. Na sprawdzianach podobnie. Kiedyś rodzice przyłapali mnie na tym, jak robię ściągę. Nigdy jednak nie mieli o to pretensji. Wychodzili z założenia, że skoro sam przepisuję potrzebne informacje ręcznie na kartkę, to w ten sposób również się uczę. Pamiętam, jak wpadłem na ściąganiu na lekcji chemii. Musiałem skończyć klasówkę przed czasem. W ogóle chemia.... matematyka i fizyka to nie były moje klimaty – dodaje zawodnik Odry Opole.

Od Leszna do Opola
Jeśli chodzi o życie piłkarskie, to pierwszym klubem Skrzypczaka była Polonia Leszno. Dzięki kontaktom ówczesnego szkoleniowca Polonii szybko trafił do Zagłębia Lubin, choć mógł też przejść do Amiki Wronki. W Lubinie grał przez kilka lat. Nigdy nie wystąpił w pierwszym zespole, choć wywodził się ze złotej generacji lubińskiego klubu. Chodzi o drużynę Młodej Ekstraklasy i zespół juniorów, które były niepokonane w Polsce. – Zdobywaliśmy mistrzostwa Polski, wygrywaliśmy Młodą Ekstraklasę, która dopiero wtedy zaczęła funkcjonować jako oddzielne rozgrywki. Z tych czasów wywodzą się: Arkadiusz Woźniak, Adrian Rakowski, Piotr i Paweł Zielińscy, Krzysztof Danielewicz, Mateusz Szczepaniak, Adrian Błąd – podkreśla Skrzypczak.



W sezonie 2011/12 został z Zagłębia wypożyczony do I-ligowego Ruchu Radzionków. W końcu mógł grać z seniorami. Wejście do dorosłej piłki było dla niego średnio udane. Rozegrał 16 spotkań, w których zdobył dwie bramki. W rundzie wiosennej przeniósł się do II ligi (MKS Kluczbork). Przełomem w karierze Skrzypczaka okazało się przejście do Górnika Polkowice. Jesienią 2012 roku strzelił osiem goli. Kolejną rundę również spędził na Dolnym Śląsku. No i sezon zakończył z 21 trafieniami. – Nagle zrobiło się wokół mnie trochę szumu. Zagłębie chciało, żebym wrócił, ale po rozmowie z trenerem Hapalem uznałem, że lepiej będzie jak odejdę. Numerem jeden szkoleniowca był Michal Papadopulos, poza tym zgłosił się Górnik Zabrze – przypomina napastnik.

W Górniku grającym w ekstraklasie długo przecierał szlaki. Regularne szanse dostawał dopiero wiosną 2015 roku. Potem grał na przemian. Spadł z zabrzanami z najwyższej klasy rozgrywkowej, a w trakcie sezonu 2016/17 przeszedł do Odry Opole, której pomógł awansować do Nice 1 ligi, zdobywając dziewięć bramek.



Goli mogło być więcej
Ten sezon jest dla niego równie udany, co dla Odry. Beniaminek jest wiceliderem tabeli. Skrzypczak zaliczył sześć trafień. – Na początku rozgrywek miałem lekki uraz, kilka kolejek dochodziłem do siebie. Strzeliłem gola z Puszczą Niepołomice i znowu wypadłem z powodu kontuzji na trzy spotkania – wyjaśnia Skrzypczak, który wiosną chce poprawić statystyki i pomóc Odrze w awansie do ekstraklasy. Na pewno jego spryt może się po raz kolejny okazać  bezcenny.

Piotr Wiśniewski

FOT: Cyfra Sport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży